Skocz do zawartości



Ale dlaczego?

rozkmina polityka rozrywka blancik

2 odpowiedzi w tym temacie

#1 fakinszit

    Pali to co skręcił...

  • Użytkownik
  • 160 Postów:
  • LokalizacjaCz

Napisano 03 sierpień 2011 - 23:07

Wstęp

Z tego co pamiętam z lekcji języka polskiego wstęp służy przedstawieniu powodów kierujących poczynaniami autora oraz jako takiemu zarysowaniu dalszego planu działania. Innymi słowy wstęp ma odpowiadać na fundamentalne pytanie: o.c.b.? No to zacznijmy od powodów. Na pewno duże znaczenie miało to, że przez ostatnich kilka miesięcy, z powodów personalnych, byłem całkowicie odcięty od internetu. Fakt ten zmusił mnie do jak najszybszego odnalezienia źródła jakichkolwiek informacji o otaczającej rzeczywistości. Na moje nieszczęście (tak to oceniam w chwili obecnej) padło na TVP Info. W sumie to nawet trudno nazwać to wyborem. Po prostu nie miałem innego wyjścia. Tak więc większość tego artykułu należy postrzegać poprzez pryzmat publicznego kanału informacyjnego. I w tym miejscu chciałbym od razu napisać, że pomimo mojej głęboko zakorzenionej niechęci do wszystkiego co 'państwowe', muszę stwierdzić, że TVP Info idzie do przodu. Staje się coraz bardziej rzetelne i profesjonalne. Wygląda to tak jakby wyślizgnęło się politycznym naciskom standardowo kojarzonym z telewizją publiczną. Zwłaszcza po 23.00, kiedy w studiu następuje zauważalne rozluźnienie prezenterów, zapewne związane z niższą oglądalnością, a może i z szeroko rozumianym terminem 'używek'. Na pewno po gałach daje niesamowity kontrast, kiedy postawi się TVP Info obok TVP1 oraz jej wieczorną perełką, zwaną 'Wiadomościami', czyli inaczej 'Najpopularniejszym w Polsce programem indoktrynacyjnym' z panem Piotrem Kraśko na czele, który naprawdę perfekcyjnie opanował sztukę przyklejania na mordę pięknego uśmiechu lub żałośnie smutnej miny w zależności od sytuacji. Pięknie przystrojone studio w zachodnim, nowoczesnym stylu przekazuje gotowy, podany w formie pigułki światopogląd wyciągnięty prosto z zakamarków średniowiecza. Do tego niezwykłą ironią losu trzeba nazwać fakt, że ta ogromna, szara masa ciemnoty, przelewająca się jak gęsty kisiel przez cały kraj, zwana polskim społeczeństwem niesamowicie uwielbia pochłaniać pigułki. Łatwe do połknięcia, bezrefleksyjnie popijane wodą. Ale wystarczy na razie. Trochę się zagalopowałem, bo takie coś powinno się znaleźć już w rozwinięciu. A wracając do wstępu: o.c.b.? Po co to piszę? Mówiąc szczerze pisząc to wszystko mam zamiar po prostu się wyżyć. Wylać z siebie hektolitry wku*wienia, spowodowanego obserwacją sceny politycznej w Polsce, jak i na świecie. Ale znajdzie się tu również miejsce na prywatę. Na moją własną, osobistą zemstę na instytucjach, grupach społecznych, ale również pojedynczych osobach. No i zmierzając do końca wstępu: artykuł ten jest polityczno-społeczno-kulturowo-moralno-ekonomiczną próbą analizy nieubłaganie trwającej teraźniejszości, która wydaje się stać w miejscu.

Rozwinięcie

Dobra. Dotarliśmy do rdzenia opowiadania. Tutaj muszę napisać cokolwiek, żeby wypełnić ze dwie linijki. Ten fragment można śmiało pominąć i uznać go za 'podwstęp' bądź 'subwstęp' rozwinięcia. Po prostu wszystkie te literki powinny ładnie wyglądać również z daleka. Mniej więcej z tej odległości kiedy widzi się monitor, ale nie da rady już niczego przeczytać oprócz jakichś j*bitnie wielkich reklam wyskakujących na każdej przeglądanej stronie. Przypomniało mi się to od razu tutaj umieszczę, żeby nie uleciało: polskie prawo dotyczące reklam i marketingu jako takiego, tworzone przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji w żaden sposób nie reguluje reklam w internecie. W sensie, co do ich ilości. Co do treści kontroluje wszystkie. I dlatego nie można reklamować: pornografii, alkoholu powyżej 40% zawartości, a alkohol poniżej (głównie piwo) jedynie między 20.00 (albo 22.00, takich szczegółów nigdy nie zapamiętuję, bo to zwyczajnie nie ma sensu; jednak pomimo braku tego sensu, tępi ludzie nie potrafiący znaleźć racjonalnego argumentu bardzo często czepiają się takiej pierdoły; i właśnie z tej okazji, dokładnie w tym nawiasie składam swoje orzeczenie: zastrzegam sobie prawo do posiadania marginesu błędu odnośnie wszelkich, przekazywanych przeze mnie informacji; dodatkowo grubość tego marginesu ustalam ja sam, w zależności od sytuacji; no, to wracamy do KRRiT), a 6.00, nie można również reklamować leków dostępnych jedynie na receptę. Oprócz tego reklamy zabawek nie mogą w nachalny sposób zachęcać dziecka do katowania rodziców/opiekunów w stylu 'kup mi, bo w reklamie mówili, że muszę to mieć, bo inaczej będę leszczem i koledzy będą się ze mnie śmiać'. No i jeszcze oprócz tego wszystkiego, ta wspaniała instytucja, która również jest niesamowicie nowoczesna, no bo przecież jest organem jeszcze wspanialszego i nowocześniejszego państwa, które należy do UE i NATO, zakazała używania w reklamach przekazu podprogowego. A to dlatego, że ta instytucja doskonale wie czym jest przekaz podprogowy i wie również, że zakazywanie go jest bardzo modne na zachodzie. Od razu tutaj powiem wszystkim, którzy nie znają tematu czym jest przekaz podprogowy: z prawnego punktu widzenia jest to reklamowanie danego produktu na poziomie podświadomościowym, o którym odbiorca reklamy nie został poinformowany. No to teraz aktualny przykład z Polski: radiowa kampania reklamowa Lidl'a z udziałem znanego głosu pana Kowalewskiego, któremu ufają rzesze Polaków, który po kilka razy w ciągu kilkunastu sekund powtarza nazwę produktu i jego cenę. 'Kilogram ziemniaków za czterdzieści pięć groszy. Czterdzieści pięć. Za kilogram ziemniaków. Groszy czterdzieści pięć za ziemniaki, a nawet za ich kilogram. CZTERDZIEŚCI PIĘĆ GROSZY ZA ZIEMNIAKI'. To g*wno wwierca się w mózg i w nim siedzi dopóki nie pójdzie się do tego Lidl'a i nie kupi tych j*banych ziemniaków. Całość kampanii jednak jest ubrana w żałosną, szczątkową formę fabularną, dzięki czemu Krajowa Rada nawet nie próbuje czegoś zrobić, bo doskonale wie, że przegrałaby proces. No ale wracając do rozporządzeń tej cudownej instytucji: na każdą godzinę przekazu radiowego lub telewizyjnego przypada 12 minut reklam. 12 x 24 = 288. Prawie 5 godzin w ciągu doby. Z tym że w nocy raczej nie opłaca się niczego reklamować, więc mówimy tu o czasie między 6.00, a 23.00. Jak na mój gust trochę dużo. Zwłaszcza, że wolałbym sam podejmować decyzje co do kupna takiego, a nie innego proszku do prania. No a teraz internet. Jak z pewnością zauważyliście Krajowa Rada ma w nazwie jedynie 'radiofonię' i 'telewizję'. Nie muszę tu chyba dowodzić jak potężnym medium stał się internet i w sumie to też trochę mi się nie chce. W każdym razie Krajowa Rada wydaje się nie dostrzegać tej potęgi i właśnie dlatego reklamy w polskim internecie nie są w jakikolwiek sposób limitowane. I właśnie przez takie małe rzeczy jak wku*wiające okienka, które trzeba zamykać ten politowania godny kraj w ekspresowym tempie zmierza ku przepaści. Bo ktoś o czymś zapomniał, bo komuś się nie chciało, bo to przecież tylko jedna mała pierdoła, którą nie trzeba się przejmować. Jasne, pierdoła. Tylko, że jeśli takich pierdół zbiorą się tysiące, jeśli nie setki tysięcy i jeśli zbierze się je wszystkie do kupy to już nawet brakuje sił, żeby to zbluzgać. Po prostu po raz kolejny wykonuje się machnięcie ręką i po raz kolejny przychodzi potwierdzenie tego, że nawet jeśliby się chciało coś zmienić to zaraz pojawią się setki tysięcy małych pierdół, które tą chęć zniweczą. Ku*wa... Jednak wyszło więcej niż dwie linijki. No nic, jedziemy dalej.

Polska

Polska... Rzeczpospolita. Pospolita rzecz. Ojczyzna... Nie wiem ilu mamy patriotów na forum, ale niech ci najwytrwalsi powiedzą nam tu zebranym czy obecnie tak samo kochają swój kraj jak powiedzmy 5 lat temu? Bardzo ciężko jest znaleźć Polaka, który z biegiem czasu byłby coraz bardziej dumny z osiągnięć swojego kraju. Przeważnie występuje dokładnie odwrotny schemat. Polski patriotyzm to nie jest dobrowolny odruch serca tylko wyklepany na pamięć frazes o Koperniku, Chopinie, Curie-Skłodowskiej, Grunwaldzie i powstaniu warszawskim. A to wszystko podlane narodowo-katolickim sosem. Panowie z Instytutu Pamięci Narodowej tworząc podręczniki historii na pierwszy plan wyciągają 'to co najlepsze', szczycą się tym i każą się szczycić uczniom wkuwającym na pamięć wydarzenia, postaci i daty. Jednocześnie pomija się, przemilcza lub jawnie fałszuje rzeczy, które niezbyt ładnie wyglądałyby w podręczniku. Z negatywnych wspomnień o naszym cudownym kraju i jego jeszcze cudowniejszym narodzie zamieszcza się jedynie te, które muszą się tam znaleźć, bo gdyby się nie znalazły to ktoś mógłby zarzucić IPN'owi nierzetelność, a to byłoby najgorsze dla takiej instytucji. Przykład: kiedy skończyłem liceum wciąż miałem raczej mgliste pojęcie na temat rozbiorów (kwestii mojego uważania na lekcjach nie biorę tu pod uwagę), w każdym razie podręcznik i pani nauczycielka winą za rozbiory równomiernie obarczyła Prusy, Austrię i Rosję. Coś tam wspomniała o liberum veto, ale morał był taki, że to te trzy niedobre państwa rzuciły się na nasz wspaniały kraj. Nie wspomniała jedynie, że ów 'wspaniały kraj' przypominał kupę rozkładającego się ścierwa, którego gnicie napędzała korupcja, anarchia na szczytach władzy oraz małe wojenki domowe, bo każdy chciał oderwać dla siebie jak największy kawał tego śmierdzącego już mięcha. Ale uczeń siedzący w ławce nie usłyszy o żadnej z tych rzeczy. On na lekcji dowie się o całej masie zajeb*stych rzeczy, których dokonali Polacy, a później pójdzie z klasą do kina na 'Katyń' Wajdy sponsorowany przez TVP, żeby jeszcze bardziej utwierdzić go w tej narodowościowej iluzji. A oto moja autorska teza: polski patriotyzm nie polega na miłości do Polski, tylko na nienawiści do Rosji i Niemiec. I jeszcze mała uwaga: każdy nacjonalizm był kiedyś patriotyzmem.

Opisując pod kątem politycznym współczesną Polskę nie da się niestety ominąć tematu, który z wielką chęcią bym ominął, aby oszczędzić nam wszystkim kolejnego odgrzewania tego zwęglonego już kotleta. Heh... Zwęglonego... No właśnie, katastrofa smoleńska. Nie da się tego g*wna zignorować, bo to wydarzenie, jego wszystkie przyczyny oraz następstwa, stało się integralną częścią politycznego i społecznego życia w Polsce. Co ciekawe, wciąż jest na czasie, wciąż wywołuje emocje i kontrowersje. Dlatego właśnie ten temat jest idealnym narzędziem dla naszych politycznych przywódców w niesamowity wręcz sposób odwracający uwagę. Ktoś ma jakieś pytanie? Ktoś ma jakiś problem? A może ktoś uważa, że strasznie ciężko mu się żyje, że zasługuje na więcej i ma pretensje do rządzących? Tak wiele różnych pytań może napsuć krwi wszystkim miłościwie nam panującym. Ale teraz mają na to wszystko idealne rozwiązanie: wystarczy leciutko musnąć temat smoleńska i ma się pewność, że wszyscy ci, którzy zadają tyle niewygodnych pytań zaczną sobie nawzajem skakać do gardeł i wykrzykiwać wszelkie odmienności w politycznych światopoglądach. Zapomną o problemie, z którym przyszli, bo górę nad nimi wezmą emocje, w zajeb*ście sztuczny sposób rozdmuchane przez polityków. Wersja opozycji (najbardziej oczywista): do katastrofy doszło za rządów PO, więc jest to w 100% wina partii rządzącej, ponieważ nie była w stanie bezpośrednio zapewnić bezpieczeństwa głowie państwa (o jakości i stanie tej głowy lepiej nie wspominajmy). Wersja partii rządzącej: katastrofa była niemożliwym do przewidzenia wynikiem wieloletnich zaniechań, zaniedbań oraz błędów popełnianych przez wszystkie kolejne ekipy rządzące zaczynając od roku 1990; już od czasu rozpie*dolenia śmigłowca z Leszkiem Millerem (ówczesnym premierem) na pokładzie istniała rozgrzana do białości potrzeba ulepszenia i reformowania 'sił powietrznych'; nikt w tej sprawie nic nie zrobił, więc my również mieliśmy prawo to olać, zwłaszcza, że PiS również miał okazję to naprawić, ale nie zrobił nic. A teraz tłumacząc całe to g*wno na potoczny: nikt nie jest winny, ponieważ wina rozlewa się na wszystkich - odpowiedzialność zbiorowa. Wszyscy są winni jednakowo, dzięki czemu każdy przed każdym jest moralnie usprawiedliwiony. I to w rozumieniu rządzących nie tylko wszyscy politycy, ale całe społeczeństwo, obywatele wszyscy naraz, jak i każdy z osobna. Zakręcone? Już tłumaczę: każdy obywatel, każda grupa obywateli może wyjść z inicjatywą założenia partii politycznej, zdobycia poparcia, później władzy, większości w parlamencie, no i w końcu naprawienia tych rozpadających się samolotów i ogarnięcia burdelu w dowództwie 'sił powietrznych'. Każdy jest winny. Ja, Ty, my, wy, oni. Każdy po równo. W tym właśnie miejscu naprawdę zabawny mi się wydaje humor losu (przeznaczenia, bożej woli czy jak zwał), który o 180 stopni odwrócił historyczne koleje - przecież my, Polacy, mieliśmy zajeb*stych pilotów samolotów. Dywizjon 303, który nawet według brytyjskich historyków wziął na siebie największy ciężar podczas Bitwy o Anglię, a więc obiektywnie patrząc to on ją wygrał, uczestniczył w czymś naprawdę ogromnym z historycznego punktu widzenia. No i jeszcze raz dla niewtajemniczonych napiszę, że Dywizjon 303 w 90% składał się z Polaków, którzy po kampanii wrześniowej uciekli na Wyspy Brytyjskie. No i tam pod barwami RAF'u Spitfire'ami strącali niemieckie maszyny. Polscy piloci byli uważani za najlepszych na świecie. W 1940 roku. Niecałe 80 lat temu. Ironia losu. Naprawdę bardzo zabawna ironia, którą należy docenić. A ja już od samego początku wiedziałem, że główną przyczyną katastrofy smoleńskiej była 60-letnia impotencja umysłowa, płytkie myślenie zaszczepione naszemu narodowi za PRL'u. No bo po co przeprowadzać szkolenia skoro można po prostu podbić karty i potem zrobić szybko jakąś wódeczkę? Ostatnio opublikowany raport pana Millera w sprawie katastrofy jedynie potwierdza moje przypuszczenia, bo przecież mogłem się tylko domyślać. Nie miałem okazji zobaczyć wraku ani ciał w błocie, więc jedyne co mogę zrobić to przesiać informacje, które dochodzą do nas zaliczając wcześniej całe mnóstwo różnych pośredników, którzy mogą zniekształcić obiektywny oddźwięk newsa. Do wszystkiego należy podchodzić z rezerwą. Ktoś może powiedzieć, że jestem nazbyt podejrzliwy. Być może. Ale ja się nie zmienię. A to dlatego, że informacje docierające do mnie z TVP Info wręcz nakazują podejrzliwość. Kilka dni temu, może z tydzień, pojawił się news o tym, że chyba w Łodzi lekarz miał przeprowadzić operację usunięcia nerki zaatakowanej przez nowotwór. Ale pomylił nerki. Wyciął zdrową. Ta z nowotworem została. I weź tu człowieku nie bądź podejrzliwy.

http://www.youtube.c...h?v=nNhrzGLdEVE

Świat

Kryzys. Ekonomiczny. Moralny. Obyczajowy. Kulturowy. Z przyczyn dla mnie wygodniejszych zostańmy na razie przy ekonomicznym. Kryzys gospodarczy, rozpoczęty kilka lat temu, został okrzyknięty 'Drugim Czarnym Czwartkiem'. Co się działo podczas pierwszego? Całe narody drżały przed desperacką bezsensownością ogarniającą większość społeczeństwa. Bezsens stał się integralnym elementem codziennego życia i wszystkich ludzi, bo dzięki temu wszyscy (za milczącym przyzwoleniem) zgadzali się na ten chaotyczny trip. Dzięki idiotyzmowi dookoła można było zapomnieć o biedzie i braku perspektyw. I dokładnie na tej ściółce wyrosła prohibicja. Która następnie zrodziła, w ilościach niemałych, panów pokroju Al'a Capone. Przestępczość zorganizowana. Pobicia, haracze, czasem jakiś trup, a w końcu jawna wymiana ognia i martwi policjanci. Gazety miały wtedy o czym pisać. Nie znam takich danych ani nie chce mi się ich szukać w necie, ale podejrzewam, że codzienna prasa w USA w okresie, o którym mówimy miała jeden z rekordowych nakładów w swojej historii. Być może II Wojna Światowa mogła przebić ten pułap (ale o II Wojnie Światowej nie zamierzam nawet zaczynać pisać, bo pewnie nigdy bym nie skończył; być może innym razem; dlatego też stawiam tu kropkę). Ludzie mieli co czytać. Mieli czego słuchać w radiach. Ci bogatsi mieli co oglądać w telewizorach. Mieli czym żyć. No a teraz, my, Polacy dowiadujemy się od naszych prezenterów, że oto mamy powtórkę z rozrywki - 'Drugi Czarny Czwartek', który ogarnia cały świat. Oczywiście otwartą kwestią zostaje wiarygodność informacji, przekazywanych nam przez ojczyste media. Być może nasi dziennikarze wychodzą z założenia, że jeśli pokażą, że 'oni mają gorzej' to Polakom zacznie się lżej żyć. Albo może to 'amerykańscy naukowcy' wprowadzają w błąd naszych dziennikarzy? Po co? Nie wiem. Może w jakiś skomplikowany sposób okaże się to dla nich korzystne. Globalny rynek, ekonomiczne manipulacje, wojna informacyjna. No nieważne, w każdym razie powiedzmy, że mamy do czynienia z 'największym krachem od lat '30 ubiegłego wieku'. Obecnie świat jest znacznie bardziej ścisły niż w przeszłości. Powszechna informatyzacja w coraz większym stopniu spaja globalną gospodarkę. Więzi (emocjonalne, finansowe, socjalne) między ludźmi, którzy nigdy nie widzieli się na oczy stają się częścią większej tkanki oplatającej cały świat. Bardzo delikatnej tkanki. Opartej na rozmowach przez Skype'a i przelewaniu milionów dolarów na konta obcych ludzi. No i czy owy krach rozbije się o niezwykle zaawansowane mechanizmy obronne stworzone przez Amerykanów nauczonych doświadczeniami z 1929 roku? Czy też może niczym wirus zaatakuje bezbronną tkankę i pochłonie ją w całości, bo panowie zza oceanu po raz kolejny w historii postanowili popuszczać pasa i oddać się jedynemu pragnieniu: chciwości? Moim subiektywnym, bo pesymistycznym zdaniem to ta druga opcja wydaje się bardziej prawdopodobna. Ok, więc teraz: gdzie są skutki? Gdzie trupy i przyciągające nagłówki? Już kojarzycie? Trupy przeniosły się za granicę, a informacje o nich czerpiemy z internetu lub kanałów informacyjnych. Ale teraz minęło już kilka lat od ogłoszenia 'Nowego Krachu'. Jednocześnie pamiętamy, że panowie (i czasem naprawdę bardzo fajne panie) z telewizji informowali nas, że skutki kryzysu będziemy odczuwać intensywnie przez długi czas. No a teraz spójrzmy na bardziej aktualne wydarzenia, które zdołam sobie przypomnieć (bo na pewno jest ich więcej): Grecja bankrutuje (słyszałem, że miała zamiar sprzedać Akropol prywatnym inwestorom), US of A sięga nieprzekraczalnego limitu zadłużenia (i co robi? podnosi limit, żeby go 'nie przekroczyć'), w Norwegii koleś zabija około 70 osób (pisze 'około' bo nie znam dokładnej liczby; kiedy ten news p*erdolnął była mowa o 90 ofiarach, później zeszło do sześćdziesięciu paru i w ostateczności zgubiłem rachubę) i staje się gwiazdą, a obecnie w Londynie płonie spora część miasta, łącznie z policyjnymi radiowozami z powodu zamieszek. A co ja o tym myślę? Ogólnie oceniam stan Świata jako ch*jowy.

http://www.youtube.c...h?v=a0vXhwYDfOA

Władza

...Work in progress...

Użytkownik fakinszit edytował ten post 23 październik 2011 - 21:57

  • +
  • -
  • 2

#2 nowotny

    Jedność ze wszystkimi

  • Moderator
  • 873 Postów:
  • LokalizacjaNL

Napisano 04 sierpień 2011 - 09:14

Hei.

Miałeś wenę widzę ;)

Generalnie się z Tobą zgadzam, ale dodam swoje 3 grosze:

Po 1sze- dziś, aby Polska stała się niezależnym krajem z mocno rozwinięta gospodarką i wykorzenieniem tego całego politycznego zła to potrzeba "nowego" albo Jana III Sobieskiego, Stefana Batorego, hetmana Chmielnickiego albo Karola Chodkiewcza - jeśli interesowałeś się ciut historią to być może wiesz, że Ci mości Panowie stanu gdzie nie pojechali to niemalże każdemu wpie*dol spuszczali. Polska za ich rządów to było: cały blok wschodni (dzisiejsza Łotwa, Litwa, Białoruś i z 2/3 Ukrainy jak nie 3/4, część dzisiejszej Słowacji i Czech) Wówczas od roku 1576–1586 przez ponad kolejne 100lat byliśmy potęgą!
Po Roku 17...kiedy zaczęli panować "śmieszni" władcy, na Leszczyńskich, Sas, zaczynając a na Poniatowskim kurwiarzu kończąc; Zresztą niektóre ich żony to nie lepsze były. Najgorsi władcy jakich wówczas mieć mogliśmy. Korupcja, nieróbstwo, biby i dziewczynki - to były ich priorytety.

Poza tym nam od zarania dziejów nigdy nie miał kto pomóc i musieliśmy zacząć kombinować.
Przyczyn nie należy szukać dziś, tylko daleeeeko daleeeko wstecz.

Kolejnym i ost. mężem stanu był J. Piłsudski. To był gość "z jajami" i jak powiedział to i tak zrobił.
Dziś również baaardzo przydał by się 2 taki wódz a było by zupełnie inaczej.
W momencie jak Piłsudski się wku*wił i chciał rozwiązać sejm, wszedł na trybunę i pow.,cyt.: "Rozwiązuje Sejm...naród dobry i poczciwy, ale ludzie kurw..y" i to była Święta racja! Ludzie k...y!

Takich przykładów jest jeszcze kilka.


Po 2-gie nasz chory i wpojony Kościelny katolicyzm to 2 zło w naszym kraju.
Również trzeba troszkę wiedzę zgłębić w historii, choć i niekoniecznie bo Kościół jak się dobrze miał tak i ma...niby ciut gorzej. Za mało dostali zwrotów od Komisji Majątkowej....pytanie skąd oni taki majątek nagromadzili...Mącą ludziom w głowach i sieją mity. Na Youtub'ie jest pewien film jaki majątek dostał i dostawał Kościół...za te kwoty to by 3/4 NY wykupił. Miliardy miliardy złotych...

Zawsze byłem za porotestantyzmem...w 90% Niemiec się to przyjęło i jest ok. Więc dlaczego u nas nie można? Choć z 2 strony można podziwiać Rydzyka, że tak umiał ludziom mózgi wyprać a Ci go nadal sponsorują i jest cool.




Ta rozmowa to temat rzeka..ja już dawno uświadomiłem sobie że świat to jedno wielkie oszustwo, jeden wielki przekręt...finansierą świata rządzi nikt inny jak Żydzi. Ortodoksyjni Żydzi z USA sponsorowali Hitlera i dali mu pieniądze na wojnę, aby wytępił że tak brzydko powiem europejskich Żydów...bo prawdziwy Żyd nie ma własnego kraju...ortodoksi to kolejne zagrożenie współczesnego świata.
Tego w szkole śr. nie uczyli....ale na studiach już tak :)
Dopiero podczas studiów nabrałem potężnej chęci nauki i pogłębiania wiedzy...luźne rozmowy o codzienności, o tym jak było naprawdę a nie ładne piękne podręcznikowe hasełka MEN.


Muszę kończyć więc, reasumując...trzeba się edukować, poszerzać widzę i horyzonty, aby nie dać się omamić temu rządzącemu złu i widzieć co dobre...
Jak by to pow. Cheu Gevara : Hasta la Victoria siempre !!

pozdr!
  • +
  • -
  • 1

#3 miastowy

    Kwitnie...

  • Użytkownik
  • 57 Postów:

Napisano 05 październik 2011 - 14:37

dobry i napisany niezłą polszczyzną tekst ... Widzę ,że wielu ludzi , obserwując otaczający ich świat , niezależnie od siebie dochodzi do tych samych wniosków -- to nie przypadek . Co do tego fragmentu :

Cytat

A to dlatego, że informacje docierające do mnie z TVP Info wręcz nakazują podejrzliwość. Kilka dni temu, może z tydzień, pojawił się news o tym, że chyba w Łodzi lekarz miał przeprowadzić operację usunięcia nerki zaatakowanej przez nowotwór . Ale pomylił nerki.


Poruszyłeś bardzo ciekawy temat . Medycyna to mój konik , więc parę zdań o tym kłopocie . Takie pomyłki to zmora medycyny , niestety były są i będą , mechanizm pomyłki jest zawsze taki sam , np. lewa narka pacjenta z punktu widzenia lekarza jest prawa , do tego dochodzi możliwość omyłkowej zamiany stron np. na etapie opisywania zdjęcia z tomografu komputerowego przez technika medycznego i dlatego zdarzają się nadal np. amputacje nie tej nogi co trzeba ... Studentom medycyny powinno się co dziennie wbijać do głowy ,że jeśli pada określenie LEWA NERKA to jest to lewa , od strony pacjenta , czyli jak chirurg pochyla się nad pacjentem to z jego strony jest to prawa ! Podobny ale mniejszy w skali problem jest z właściwym zastosowaniem w realu pojęć PROXYMALNY - BLIŻSZY , I DYSTALNY - DALSZY . Słyszymy zaś o tym bo media przekazują głównie złe wiadomości , katastrofy etc. jak hieny , żywią się padliną ... pozdro .

Użytkownik miastowy edytował ten post 05 październik 2011 - 18:55

  • +
  • -
  • 1





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych