Skocz do zawartości



Po co?

rozkmina filozofia rozrywka blancik

14 odpowiedzi w tym temacie

#1 fakinszit

    Pali to co skręcił...

  • Użytkownik
  • 160 Postów:
  • LokalizacjaCz

Napisano 24 marzec 2011 - 07:59

Usłyszałem ostatnio w dosyć kiepskim filmie bardzo ciekawą teorię. „Zakładając, że czas i przestrzeń są nieskończone, każde nawet najbardziej absurdalne (lecz wciąż prawdopodobne) zdarzenie musi mieć miejsce w tym uniwersum". Podkreśliłem słowo „zakładając", ponieważ cały mój wywód będzie się kręcił wokół domysłów, więc żeby co drugie zdanie nie zaczynało się od „przypuszczając", „suponując", „snując domysły" i „zakładając" właśnie, chciałem to zaznaczyć już na samym początku. Lecz wracając do tematu; chcąc wyjaśnić puentę owej teorii pierwszym (i kto wie czy nie największym) problemem okazuje się pojęcie nieskończoności. Wydawać by się mogło, że każdy doskonale zna i rozumie ten termin, ale kto potrafi opisać nieskończoność? Kto umie ją sobie wyobrazić? Nasze umysły nie są przyzwyczajone do tego typu miar. W naszym świecie wszystko ma swój początek, środek i koniec. W naszym otoczeniu każda rzecz i zjawisko się rozpoczyna, osiąga swój punkt kulminacyjny, aby potem dążyć do swojego zakończenia. Miara nieskończoności, która nie ma swojego początku ani końca jest dla nas nienaturalna. Tak więc w tym momencie, aby nieco przybliżyć moją wizję nieskończoności przestrzeni, odniosę się do kolejnego, niezbyt dla mnie wartościowego filmu.

Dołączona grafika


„Grinch" z Jimem Carreyem to amerykańskie kino opowiadające o magii Świąt Bożego Narodzenia. W miasteczku Ktosiów trwają przygotowania do godnego przyjęcia św. Mikołaja. Wśród ogólnej szczęśliwości żaden z mieszkańców nie pamięta o złowieszczym lokatorze pobliskiej góry – zielonowłosym Grinchu, który nie ma najmniejszego zamiaru obchodzić świąt. Powodem tego są jego traumatyczne przeżycia z dzieciństwa oraz owa zielonowłosa odmienność. Ogólnie rzecz biorąc Grinch nie lubi nikogo ani niczego, a w szczególności Świąt Bożego Narodzenia. W jego głowie pojawia się plan zniszczenia szczęścia Ktosiów poprzez zrujnowanie świąt. Oczywiście po drodze wspomniana magia roztapia zlodowaciałe serce antybohatera i ostatecznie wszyscy razem cieszą się ciepłem tego okresu i prezentami. Aha i jeszcze Ktosie dochodzą do wniosku, że inny wcale nie musi znaczyć gorszy. No po prostu banał jakich mało. Tym co zwróciło moją uwagę w tym filmie, była kilkunastosekundowa czołówka. Były w niej pokazane spadające płatki śniegu. Po pewnej chwili kamera zainteresowała się jednym z nich i „wjechała" w jego wnętrze. Okazało się, że miasteczko, góra, lasy, doliny, wyżyny i niziny, które znali Ktosiowie i Grinch znajdowały się w środku jednego płatka śniegu. Oni sami zapewne o tym nie wiedzieli, nie mieli jak tego sprawdzić, poza tym za bardzo byli zajęci własnymi problemami. Tak czy inaczej cały ich świat trwa od zamarznięcia kropli wody gdzieś w górnych warstwach atmosfery do roztopienia się na ziemi. Do tego wszędzie wokół znajduje się wiele innych płatków. Również w świecie Ktosiów padał śnieg. Cała ta historyjka jest oczywiście jedynie symbolem, próbą zilustrowania mojego toku myślenia.


A teraz wracamy do teorii z pierwszego akapitu. Kolejnym problemem było dla mnie wymyślenie jakiejś absurdalnej lecz równocześnie przejrzystej sytuacji. No więc powiedzmy, że wszyscy ludzie na Ziemi kichną w tym samym momencie. Bardzo mało prawdopodobne, ale jednak wciąż prawdopodobne. Ideą teorii jest to, że taka sytuacja MUSI nastąpić. Oczywiście nie musi się to wydarzyć na naszej planecie. Nasza Ziemia, jak również i ludzkość mają swój określony czas, po którym znikną. Podczas tego okresu możemy nie zdążyć kichnąć wszyscy na raz, ponieważ jest to jednak zbyt mało prawdopodobne. I teraz należy powrócić do pojęcia nieskończoności. Jaka jest szansa, że gdzieś indziej (w naszym „płatku śniegu" lub w jakimś innym) powstanie identyczna planeta do naszej, na której wyewoluuje identyczny do naszego gatunek? Nie jestem matematykiem ale podejrzewam, że szansa ta nie będzie duża. Powiedzmy, że będzie to 1:10000000000000000000000000000000 (liczba ta jest w 100% wynikiem mojej wyobraźni). Taka liczba zer wygląda imponująco, lecz wciąż jest niczym wobec nieskończoności. Wynika z tego, że gdzieś i kiedyś powstanie druga Ziemia oraz drugi homo sapiens. Idąc dalej i rozumując analogicznie takich Ziem i homo sapiensów powstanie nieskończoność. Nie można jednak zapominać o przeszłości. Myśląc w ten sposób trzeba dojść do wniosku, że Ziem i ludzkości już BYŁO nieskończoność. Tak więc, w obliczu nieskończonej liczby naszych planet oraz gatunków ludzkich sytuacja, w której wszyscy kichają w tym samym momencie nie wydaje się niczym wielkim. Ponownie, takich wydarzeń było i będzie nieskończoność. Ciekawa wizja, nieprawdaż? Ale czy wnosi coś naprawdę istotnego do naszego życia?
Dołączona grafika
Pokazuje wprawdzie jak małe, nieważne i bezsensowne są nasze żywota, ale kto się tym przejmie? Dla każdego najważniejsze są jego problemy. To smutne, że dzieci w Somalii umierają z głodu. Smutnym jest również fakt, że ludzkość kiedyś będzie musiała wyginąć. Wartą ubolewania będzie również sytuacja, w której rozpadnie się Wszechświat (pewni mądrzy naukowcy udowodnili, że wszechświat rozszerza się z coraz większą prędkością. zjawisko to doprowadzi do jego rozrzedzenia. to natomiast zakończy się rozpadem naszego uniwersum – płatek się roztopi). Tyle, że co mnie to wszystko obchodzi skoro przed chwilą dostałem kosę z niemca? Co ciekawe problemy towarzyszą nam cały czas. Można by przypuszczać, że to właśnie one stanowią o sensie naszego życia. Za małolata najważniejszym problemem było to, że jakiś gówniarz zabrał nam samochodzik. Następnie najistotniejszym kłopotem będzie zdobycie dobrej pracy itd. A na starość liczył się będzie tylko i wyłącznie nasz reumatyzm lub inne nieprzyjemne choroby. Tak więc nasze problemy dają nam powód do życia, ale jednocześnie czynią z nas bardzo krótkowzroczne i pyszne istoty. Wydaje mi się, że większości ludziom trudno byłoby zaakceptować fakt, że jego problem, jego planeta, kraj, miasto i blok nie znajdują się w centrum WSZYSTKIEGO. Trudno jest uwierzyć, że wszystko i wszyscy, których znamy są w rzeczywistości tak samo istotni jak płatek śniegu roztapiający się na naszej dłoni. Takie myślenie doprowadziłoby nasz gatunek do bardzo rychłej autodestrukcji. Dlatego też ludzie wolą się skupić na rzeczach zupełnie nieistotnych lub też sami stwarzają sobie problemy, aby zająć czymś swój umysł. Również z tego powodu łączą się w coraz większe grupy, bo przecież w towarzystwie łatwiej jest wymyślić jakiś nowy, fajny problem, którym można by się zająć. No i tak powstaje społeczeństwo.

Ciekawą rzeczą jest to, że najgorszą karą za niestosowanie się do reguł społeczeństwa jest izolacja od niego. Istnieje tyle różnych rodzajów kar, psychicznych i fizycznych. Dlaczego w rozwiniętym i cywilizowanym społeczeństwie to właśnie izolacja stała się głównym postrachem jednostek, które nie potrafią się przystosować? Oglądałem ostatnio pewien dokument o amerykańskim więzieniu. Pokazywali gościa, którego zamknęli w izolatce na 5 tygodni za wywołanie bójki. Już po kilku dniach więzień opracował sobie szczegółowy plan dnia. Stał się bardzo pedantyczny. Zmywał podłogę, lustro, ściany, potem starannie słał łóżko i zaczynał ćwiczyć. Kiedy skończył z powrotem zaczynał czyścić całą celę. Wiedział, że musi zająć czymś swój umysł, bo leżenie i myślenie zakończyłoby się najpewniej 'wyhuśtaniem na tygrysie'. Sytuacja ta pokazuje jak człowiek wymyśla sobie złudne i idiotyczne zajęcia, aby tylko utrzymać się przy życiu. Tak więc izolacja jest bardzo przemyślaną i chyba najgorszą karą dla człowieka, którego ukształtowała interakcja z innymi ludźmi.

Pamiętam, że jak byłem mały bardzo się zdziwiłem podczas pewnej zagranicznej wycieczki. Kiedy dojechaliśmy do granicy nigdzie nie mogłem dostrzec tej grubej, czarnej linii oddzielającej nasz kraj od innego. Tylko szlaban i budki z celnikami. Gdzie się podziała ta magiczna kreska? Przecież na mapie była wyraźnie zaznaczona. Dziecięcy umysł ma to do siebie, że widzi rzeczy takimi jakie są w rzeczywistości. Nie dokłada sobie czegoś czego nie ma. Dorośli ludzie natomiast wypełniają swoje życie tymi złudzeniami. Dla jednego sensem życia będzie rozrysowanie ładnej i przejrzystej mapy. Drugi zacznie nakreślać na niej granice, a trzeci poświęci się obronie tych linii. Nie chciałbym jednak aby źle mnie zrozumiano. Granice są nam potrzebne. Chociażby po to, żeby ochraniać nas przed złudzeniami innych narodów. Poza tym ja również posiadam zbiór iluzji, którym jestem wierny. Są bardzo sprytnie skonstruowane, ponieważ nie da się udowodnić, że naprawdę istnieją, lecz jednocześnie nikt nie jest w stanie ich istnienia zanegować. Taki rodzaj iluzji jest chyba najbardziej popularny. Jest jednak pewne złudzenie, w które nie jestem w stanie uwierzyć...

Dołączona grafika


Bóg. Nie jestem w stanie w to uwierzyć, ponieważ jest to zbyt głupie. Zanim spadnie na mnie ogromna fala krytyki, chciałbym szybko wyjaśnić swoją myśl. Bóg opisany w Biblii przedstawia się następująco: jest nieskończony, niewidzialny, mieszka w niebie, jest wszechmocny i wszechwiedzący oraz znajduje się w każdym miejscu w tym samym momencie. Teraz mam pytanie: który z ludzi nie chciałby być nieskończony, niewidzialny, mieszkać w niebie, być wszechmocnym i wszechwiedzącym oraz znajdować się w każdym miejscu w tym samym momencie? Każdy chciałby mieć taką moc. Każdy chciałby potrafić stwarzać za pomocą słowa. Biblijny Bóg jest ucieleśnieniem wyższych ludzkich marzeń i pragnień. Taki starożytny Superman. Dlaczego w takim razie komiksowy superbohater nie posiada swojej religii, wyznawców i świątyń? Być może powodem tego jest fakt, że ten nie jest niewidzialny, dzięki czemu ludzie mogą dostrzec jak idiotyczne byłoby czczenie takiej postaci. Poza tym religia jest zakorzeniona w społeczeństwie do tego stopnia, że nikt już się nie zastanawia nad tym do kogo się modli. To tak jakby przeprowadzać z kimś rozmowę, zupełnie nie licząc się z tym kim jest rozmówca. Moim zdaniem jest to nieokazywanie szacunku. Kończąc ten wątek chciałbym powiedzieć, że jeśli istnieje jakiś bóg, będący istotą rozumną to jestem w pełni przekonany, że nie potrafilibyśmy pojąć jego egzystencji. Skoro mamy poważne problemy z wyobrażeniem sobie tak prostej rzeczy jak nieskończoność, to jakim sposobem nasze umysły miałyby ogarnąć tak skomplikowane zjawisko jak stwórca i władca Wszechrzeczy? Biblia jest kolejnym przykładem arogancji i pychy ludzi, którzy myślą, że potrafią wszystko zrozumieć.


Moim zdaniem jednak światem rządzi siła, której nie da się uosobić. Coś na kształt równowagi w przyrodzie. Jak w ekosystemie. Jakieś zwierzątko w lesie pada ofiarą drapieżnika. Pozostają szczątki, które są rozkładane przez grzyby i po pewnym czasie po zwierzątku nie ma już śladu. Dodatkowo gleba w tym miejscu zostaje użyźniona i wyrasta na niej jakaś roślinka, którą potem zjada roślinożerca. Oczywiście cały ten porządek można łatwo zakłócić. Przykładowo: las zostaje wycięty, a na jego miejscu wyrasta osiedle mieszkaniowe. Ale wystarczy wtedy spojrzeć szerzej i schemat się powtarza. Nasze Słońce gaśnie, gatunek ludzki w szybkim czasie wymiera. Następnie nasza gwiazda zapada się i wybucha w przepięknym blasku supernovej. Resztki naszego Układu Słonecznego rozprzestrzeniają się po całej galaktyce tworząc nowe gwiazdy, planety i inne ciała niebieskie. Równowaga. Nie jest ani dobra ani zła. Nikogo nie karze ani nie nagradza. W ogóle nikogo ani niczego nie osądza.

Nadszedł czas na zakończenie, więc powinienem teraz wyciągnąć jakieś błyskotliwe wnioski z całej tej pracy. Wydaje mi się jednak, że ja już wystarczająco dużo myślałem. Teraz, Drogi Czytelniku, przyszedł czas na Ciebie.


http://www.youtube.c...h?v=7-3TQLTzj9I

Użytkownik fakinszit edytował ten post 21 styczeń 2012 - 09:48

  • +
  • -
  • 9

#2 taktrzymaj

    Wiecznie leci...

  • Green Team
  • 417 Postów:
  • Lokalizacja6stópPODziemią

Napisano 24 marzec 2011 - 11:06

Skecz Monty Phytona skłonił cię do napisania tego?
Ziom jestem pod wrazeniem :D :D :D na prawde :B
Bardzo ciekawie to napisałeś ;)
  • +
  • -
  • 1

Artykuły Subcool Old School Organics:

Amber Alert - Bursztynowy Alarm

Super Soil - Przepis

Final Stage - Harvest i Curing

Samce i pyłek

...mam dylemat, czy lepiej spełniać marzenia, czy je po prostu mieć?


Piszę poprawnie po polsku

#3 damjan85

    Ścina...

  • Użytkownik
  • 83 Postów:

Napisano 24 marzec 2011 - 15:16

fajnie, ze to napisales, lubie jak komus sie chce
  • +
  • -
  • 1

#4 zi3l4rz

    Wiecznie leci...

  • Użytkownik
  • 390 Postów:
  • LokalizacjaKonopisko

Napisano 24 marzec 2011 - 18:28

Szacunek za napisanie takiego tekstu :)
  • +
  • -
  • 1

#5 solaris

    Pali to co skręcił...

  • Użytkownik
  • 163 Postów:

Napisano 01 kwiecień 2011 - 21:41

Więc tak wiem ze poszukujesz prawdy o Bogu, prawda jest jedna że on istnieje...Chcesz wytłumaczenia bo nikt ci tego widocznie nie dał...
Wieć tak:

Bóg dał ludziom wolną wole, dał mozliwość wybierania...Bóg stworzył człowieka...i umył ręce niech sie dzieje to co ma się dziać, on nie będzie w to ingerował...On stworzył to co planował i tyle.

Dlaczego rodzą się ludzie niepełnosprawni? To jest sposób Boga, on specjalnie pozwala rodzić się takim dzieciom, dlatego ze to jest sprawdzian dla tych ludzi czy oni się nim zaopiekują? I to jest sprawdzian. Chociaz te dzieci cierpią, ale będa miały to wynagrodzone w innym życiu.

TO że są wojny, Ty mowisz dlaczego Bóg nie powie STOP nie będzie wojny. On nie miesza się w to, ludzie wiedzą doskonale co robią..Chcą się zabić dobra...Bedą potem potępieni i za swoje grzechy wszystkie odpowiedzą....Bóg nie zejdzie i nie powie STOP nie bedzie zadnej wojny bo poginą niewinni ludzie. Tak naprawde każdy jest winny tego. Bo mogł zaprzestać tej wojny. Wystarczy 1 człowiek. A moje zmienić świat.

Dam ci przykład Hitlera:
Hitler wielki człowiek kiedyś dowódca c**j wi czego wyjebane mam na niego i cała jego grupe...1 człowiek Adolf Hitler zmienił życie tak wielu osobm, przyczynił sie do tylu wojen tylu zniszczeń...A co najgrosze ludzie się jego bali, bali się do niego odezwać a wystarczyłby 1 człowiek, co by wział sprawy w swoje ręce i "zlikwidował" czy tam ubiczował i wsadził gdzieś na odludzie Hitlera i on by wszedł na jego miejsce, i on byłby dowódcą...Tak mogło się stać nie było by wojen 1 człowiek zmienił by znów zycie, na lepsze MÓGLI tak zrobić bo ludzi było WIELU a bali się jednej OSOBY To był bzdury... I Źle ludzie postapili, i tak sie stało jak się stało, Bóg tu się w to nie mieszał, oni i tak by to zrobili...A on powiedzał sobie "Dobrze, róbcie jak chcecie, ale pamietajcie, że bedziecie potępieni na wieki" Ich sprawa, oni już pewnie dawno są potępieni, i źle się czują.


Ten temat który poruszyłeś jest ciekawy, i to bardzo można by było tu wiele opisywać i dyskutować.
Powiem ci tylko, że To wszystko istnieje.

Tak naprawde Bóg nie będzie ingerował w życie ludzi chociaż mogłby, ale on tego nie chce.
Bóg ma plan, kiedyś wszyscy znikną z tego świata a kto wie może się to stanie w 2012 roku lub innym roku? Tego nie wiemy.

Bóg narazie sprawdz wszystkich ludzi, ile ludzi będzie wierzyć dalej w niego i przestrzegać przykazań, a ile zejdzie na droge szatana, i złamie wszystkie przykazania. To jest JEDEN WIELKI SPRAWDZIAN, kazdy kiedyś odpowie za to co robił w tym lub w innym zyciu.

I naprawdę wiem, że bardzo poruszyłeś ten temat i szukasz odpowiedzi:
-Gdzie był Bóg jak były wojny?
-Gdzie jest Bóg jak ktos niewinnie umiera? itd, itd...

Więc tak:
-Bóg był blisko jak były wojny i patrzał jak się wspolnie wszyscy zabijają, o terytorium jakby nie mozna było się podzielic, ogadać sprawe, bez przemocy...On był blisko i dziwił się, i sam Sobie zadawał pytanie dlaczego tak wielu ludzi poddaje się władzy jednego człowieka, przecież dałem im rozum.

-Nikt nie umiera niewinnie, każdy umiera bo na to zasłużył, albo widocznie takie było jego przeznaczenie, nic nie dzieje się bez przyczyny...
Jeżeli chcesz pytaj śmiało, możemy porozmawiać na ten temat, bo naprawde warto i dużo jest pytan a mało odpowiedzi.
Pozdrawiam, i pisz "BÓG" z duzej litery, zapamiętaj, innych bogów możesz pisac z małej, ale Bóg jest 1 i pisze się z duzej, aby wyrazać szacunek, i wiare. Pozdro
  • +
  • -
  • 8
Ustawka na chacie przy joincie i herbacie :)

#6 posejdon

    Pali to co skręcił...

  • Rolnik
  • 167 Postów:
  • Lokalizacjaokolice drogi mlecznej - nibiru THC

Napisano 01 kwiecień 2011 - 22:10

Napisze prosto i zwięzle :) wiemy tyle o wszystkim co zwierzyna w lesie lub klacie zeby przezyc, proponuje kazdemu wyjscie na dworze w bezchmurna noc i spojrzenie na niebo i co ma do powiedzenia na jego temat, przykro jest to pisac ale zyjemy schematem lub jestesmy do tego zmuszeni rodzac sie czyli szkoła, praca, rodzina i piach, a reszta nas wali :jaracz: no moze nie wsztystkich, a Boga nie nalezy mieszac w ten caly system bo mamy 21 wiek i nikt do tej pory go nie widzial i nie slyszal w naszej terazniejszej cywilizacji a ile ich bylo i dlaczego ich nie ma tego najstarsi goralowie nawet nie wiedza ;) Zauwazcie ze ludzie ciagle sa straszeni ruzymi wiadomosciami ze swiata wystarczy wejsc na onet czy wp. wyprawy kosmiczne niczego nie wniosly od epoki egipcjan ktorzy wiedzieli wiecej niz my, jestesmy OMAMIANI na kazdym kroku i na pewno ktos z nas ma jakis pozytek !! inaczej zagarnal by wszystko dla siebie, a ludzie byli by zbedni ;) wiec trzeba miec oczy dookloa glowy i rozum ktory nigdy nie śpi !! zyli nasi dziadkowie, pradziadkowie itd... zyjemy my beda zyli inni lecz prawdy nikt nie zna ......... o co kaman

Użytkownik posejdon edytował ten post 02 kwiecień 2011 - 12:37

  • +
  • -
  • 4
"ile by nie było to i tak jest za mało"

#7 fakinszit

    Pali to co skręcił...

  • Użytkownik
  • 160 Postów:
  • LokalizacjaCz

Napisano 05 kwiecień 2011 - 23:45

Wyświetl postOd 01 kwiecień 2011 - 21:41:

Bóg dał ludziom wolną wole, dał mozliwość wybierania...Bóg stworzył człowieka...i umył ręce niech sie dzieje to co ma się dziać, on nie będzie w to ingerował...On stworzył to co planował i tyle.


od razu przed oczami mam obraz małego, sadystycznego chłopczyka, który właśnie dostał na urodziny terrarium z mrówkami. bardzo lubi patrzeć i słuchać jak małe stworzonka skwierczą pod promieniem lupy. od czasu do czasu zaleje wodą, żeby zrobić potop i nieco przerzedzić szeregi małych mróweczek kiedy kolonia za bardzo się rozrośnie. a może po prostu poczeka, aż same się pozabijają? Twoje poglądy noszą miano 'deizmu'. to taka wariacja 'ateizmu'. bóg nas stworzył i ma nas w dupie. albo też stworzył nas przez przypadek lub w ogóle nie wie o naszym istnieniu.

Wyświetl postOd 01 kwiecień 2011 - 21:41:

Bóg narazie sprawdz wszystkich ludzi, ile ludzi będzie wierzyć dalej w niego i przestrzegać przykazań, a ile zejdzie na droge szatana, i złamie wszystkie przykazania. To jest JEDEN WIELKI SPRAWDZIAN, kazdy kiedyś odpowie za to co robił w tym lub w innym zyciu.


sprawdzian... egzaminy, szkoła, lekcje, religia, ściąganie, bo nic się nie umie. same negatywne rzeczy mi się kojarzą. ale wiele osób zapomina, że ten egzamin nie jest obowiązkowy. nie muszą go zaliczać, tylko dlatego, że paru ćpunów napisało tak w książce 2000 lat temu. ja wolę przyjemne rzeczy. odrobina hedonizmu, zamiast samobiczowania.

Wyświetl postOd 01 kwiecień 2011 - 21:41:

I naprawdę wiem, że bardzo poruszyłeś ten temat i szukasz odpowiedzi


bardzo głęboko zaszedłem w tym temacie, wciąż idę naprzód i znalazłem już odpowiedzi, których szukałem. odpowiedzi te znajdują się w różnicy między kreacjonizmem, a ewolucjonizmem. różnica jest taka, że ewolucjonizm ma jakiś sens i wiele dowodów w otaczającym nas świecie, kiedy kreacjonizm brzmi jak bajdurzenie naćpanego menela. codziennie patrzymy na gwiazdy i dalej nie rozumiemy jak mali jesteśmy.

Wyświetl postOd 01 kwiecień 2011 - 21:41:

Nikt nie umiera niewinnie, każdy umiera bo na to zasłużył


stary, chciałbym zobaczyć jak mówisz coś takiego matce, której dziecko urodziło się martwe. ale co najciekawsze to tego rodzaju tekst jest w biblijnym stylu. w stylu hipotez, metafor, symboli i niedopowiedzeń, z których można wywnioskować dosłownie wszystko.

Wyświetl postOd 01 kwiecień 2011 - 21:41:

i pisz "BÓG" z duzej litery, zapamiętaj, innych bogów możesz pisac z małej, ale Bóg jest 1 i pisze się z duzej, aby wyrazać szacunek, i wiare.


trochę mi to hipokryzją zalatuje. rzymskokatolicki bóg ma być pisany z dużej, ale np. allah może już być z małej? każdy tworzy w swojej głowie swój własny świat. problem pojawia się wtedy, gdy nasz świat zabrania czegoś światu w innej głowie. a głównie na zabranianiu opiera się rdzenne chrześcijaństwo, do którego należy ten, politowania warty, kraj. w czechach 90% ludzi to ateiści. w holandii pewnie też. u nas jest 90% katolików i dopóki to się nie zmieni, ludzie będą lądować w pierdlu za palenie blantów. bo to jest zbyt przyjemne, aby mogło być legalne. ogólnie cieszy mnie, że dyskusja nabiera rumieńców.

Użytkownik fakinszit edytował ten post 06 kwiecień 2011 - 08:01

  • +
  • -
  • 2

#8 flvx

    Pierwsze listki...

  • Użytkownik
  • 23 Postów:

Napisano 03 maj 2011 - 22:05

Na początek dziękuję, że zwróciłeś moją uwagę na ten tekst i poprosiłeś, abym go przeczytał i zajął jakieś stanowisko. Jest to dla mnie swego rodzaju komplement, artykuł jak najbardziej ciekawy, ale do rzeczy.

Musisz wiedzieć, że moje poglądy nieco różnią się od twoich, mimo to z wieloma rzeczami się zgadzam. Po pierwsze wszechświat - jego ogromu nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, jeśli jest skończony to nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić ogromu zbioru składającego się z takich wszechświatów jak nasz. Nie wiem czy widziałeś obrazek ilustrujący sieć Internet:

Dołączona grafika


Moglibyśmy założyć wtedy, że nasz WSZECHŚWIAT jest jedną z tych małych białych kropek, a ogrom już może nas porazić, prawda? Ale jeżeli istnieją dwa wszechświaty to żaden z nich nie byłby przecież WSZECHświatem. Wiele nad tym myślałem i doszedłem do wniosku, że nawet jeśli nasza koncepcja wszechświata jest nieskończona itd. to nie wyklucza to zupełnie innych wymiarów, z którymi nasz wszechświat nie ma nic i jednocześnie ma dużo wspólnego. Wymiarów, o których ludzie nawet nie mają prawa wiedzieć i nie będą w stanie ich "dotknąć" i "zobaczyć". Jednak co jeśli dałoby się w jakiś sposób złamać to prawo i przemieszczać się z jednego wymiaru i wszechświata do drugiego? O zupełnie nieznanych i różniących się pod każdym względem praw fizyki? Kolejne uniwersa, o których nam się nawet nie śniło? Co wtedy mogłoby być naszym narzędziem do przemieszczania się w tej przestrzeni? Nasuwa mi się tylko jedna możliwa odpowiedź - nasz umysł. Aby zrozumieć dlaczego tak czytajcie kolejny akapit.

Znany nam świat, nauka, ludzie, gwiazdy, kosmos itd. odbieramy za pomocą zmysłów. Tylko nasze zmysły pozwalają nam zilustrować obrazy, dźwięki, smaki i zapachy. Jedynym urządzeniem pozwalającym nam twierdzić, że coś istnieje, coś jest lub czegoś nie ma jest nasz mózg. Sama świadomość naszego istnienia patrząc naukowo jest ciągłym bodźcem składającym się z impulsów energii. Jeśli świat istnieje przed tobą to znaczy, że twój mózg odebrał serię bodźców, które następnie przekształcił w impulsy, które ty odczytujesz "jestem". Bardzo ciekawie było to poruszone w filmie "Matrix" (pamiętacie tę scenę, w której Neo jest uświadamiany przez Morfeusza czym jest Matrix?) choć w nieco innej koncepcji. Po co o tym piszę? Zastanawiamy się tutaj czym jest Bóg i myślimy jak mógłby on wyglądać. Bóg musiałby być czymś więcej niż energią - musiałby być ponad nią. Musiałby być wszystkim i wszędzie. Ludzie odbierają bodźce zamieniając je na obrazy... Mój koncept, który był przedstawiony również w buddyźmie - nic nie jest realne. Nie ma czegoś takiego jak "świat". Ta nieskończoność jest bogiem. Bóg jest nieskończonością. My jesteśmy Bogiem, my jesteśmy nieskończonością. Cały świat jest zamknięty w naszym mózgu, patrzymy na niego tak jak my chcemy - świat jest tym w co wierzysz, świat wygląda tak jak go sobie wyobrażasz, świat jest taki jakim go widzisz, a o tym co widzisz sam decydujesz. Świat i Bóg jest naszą podświadomością z której wypływa również świadomość. Ta druga jest ograniczona prawami tej pierwszej.

Dołączona grafika


I teraz moje przemyślenia po wielu miesiącach i latach szukania, czytania, zastanawiania się, interpretowania. Jezus tak jak i Budda mówi o Bogu jako o tej podświadomości. Bóg istnieje w nas, jesteśmy jego dziećmi - nad wszystkim jest podświadomość (niebo, w którym mieszka Bóg), niżej jest świadomość (czyli my sami) a najniżej jest świat materialny (o losie którego sami decydujemy).
Dołączona grafika
Podsumowanie? Tyle ile ludzi na świecie tyle światów - dlatego nie warto skupiać się na małych problemach bo bezmiar tych problemów jest nieskończony. O czym mówił Budda? O czym mówił Jezus? "Jednoczmy się" - pomagajmy sobie wzajemnie nie skupiając się na "naszym wszechświecie", który jest tylko małą komórką w tym organizmie. Jeżeli dzięki naszej komórce zostaną uzdrowione trzy inne to dla całości będzie dużo bardziej opłacalne. Jednocześnie nie jesteśmy niczym ograniczeni - to ma wypływać z nas. To czy stworzymy sobie piekło, czy niebo należy tylko od nas samych. Dlatego warto być dobrym, aby cały organizm był dobry - uzdrawiajmy nasze ciało. Jesteśmy jednością. Nasz status po śmierci (niebo, piekło), nasza karma, los jakby tego nie nazywać zależy od nas samych. Gdy nasze fizyczne ciała jak pojmujemy te, które mamy teraz zginą zostanie cały organizm. Nie skupiajmy się na sobie, bo jesteśmy zbyt mali, skupiajmy się na całości. Pytanie tylko co stanie się z naszą świadomością po śmierci? Tego nie wie nikt. Mimo wszystko - w ten sposób ja interpretuję Biblię, w ten sposób ja interpretuję Buddyzm (jako filozofię). Świat to nasz umysł. Wolny od smutku umysł sprawi, że ten świat również będzie od niego wolny. Na koniec mój ulubiony cytat Buddy:
Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą."Dołączona grafika

PS. Wybaczcie za wszelkie błędy, ale śpiący jestem...
  • +
  • -
  • 7

#9 posejdon

    Pali to co skręcił...

  • Rolnik
  • 167 Postów:
  • Lokalizacjaokolice drogi mlecznej - nibiru THC

Napisano 09 maj 2011 - 22:47

I takich ludzi nam potrzeba do wyjasnienia najwiekszej zagadki ludzkosci :peace: :peace:
  • +
  • -
  • 1
"ile by nie było to i tak jest za mało"

#10 Adrian132132

    Nowe szczyty...

  • Użytkownik
  • 46 Postów:

Napisano 30 czerwiec 2011 - 18:47

A jakie macie poglądy na temat Nirvany ? :siemka:
Widzę , że tutaj na forum mamy filozofów rozwiązujących wielkie zagadnienia :peace:
  • +
  • -
  • 1

#11 Energic

    Wiadromaster xD

  • Weteran
  • 1348 Postów:
  • LokalizacjaMeryland!

Napisano 30 czerwiec 2011 - 23:48

Polecam ksiazke Bill Bryson ,,Krótka Historia Prawie Wszystkiego,,, fajnie opisuje to z czego sie skladamy jak powstall wszechswiat, aby zrozumiec rzeczy duze trzeba poznac rzeczy male,imponuje mi ciekawy styl jakim piszesz. Ksiazka dla Ciebie uwierz. Zacytuje jedno zdanie z tej ksiazki.

Chcac opisac wszystkie rzeczy w jednym zdaniu pewien czlowiek powiedzial. Wszystko zbudowane jest z atomow. Jesli jesstes dociekliwy znajdziesz ta ksiazke, kupisz i przeczytasz, moze zrozumiesz po czesci istote i znaczenie tego WSZYSTKIEGO :)
pozdrawiam !
  • +
  • -
  • 1

#12 lukaswq

    Pierwsze listki...

  • Użytkownik
  • 30 Postów:
  • LokalizacjaKonstelacja buraka

Napisano 06 listopad 2011 - 11:49

Lubie takie tematy :) Uspokajam się gdy widzę że takich jak ja jest więcej.

Pozdrawiam :faja:
  • +
  • -
  • 1
Myslenie istotne jest trwaniem w zapytywaniu.

#13 Gapa

    Pali to co skręcił...

  • Użytkownik
  • 218 Postów:

Napisano 18 kwiecień 2012 - 12:40

A czy ja muszę coś mądrego napisać żeby dostać +1? :D
Żart ;p
Do tematu :
Jest jeden świat i wiele planet, to jest świat
()
to jest planeta
.
a tak wygląda cały wszechświat
(.......................................................................................................................................................................................................∞)
  • +
  • -
  • 2
Dołączona grafikaDołączona grafika

#14 Falvik

    Kmini pestki...

  • Użytkownik
  • 1 Postów:

Napisano 26 kwiecień 2012 - 12:30

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że Twój temat zachęcił mnie do założenia konta. Wybrałeś baaardzo ciekawą kategorię do rozważań. Bóg, wszechświat, istota wszechrzeczy, moc... aspekty życia, które pozytywistyczni deiści określili mianem "rzeczy niezrozumiałych dla człowieka, na których czasu tracić się nie powinno, gdyż umysł ludzki nie jest w stanie ich zrozumieć". Sporo w tym prawdy, aczkolwiek co nam szkodzi spróbować? :)


"God is dead" słowa Fryderyka Nietzshego, wybitnego i jednocześnie niezrozumiałego dla szarej większości filozofa. Niemal każda religia, która czci jakiegoś Boga, robi to dla zysku, począwszy od zwykłych wyznawców mających na celu własną korzyść i spokój ducha, aby zapobiec rzekomemu "cierpieniu w ogniach piekelnych" aż po propagujących daną religię mnichów, zakonników, księży, papieży itd. zbijających na tym niezłą kasę i omamiającą społeczeństwo w celu uzyskania nad nimi władzy. Na pewno większość z was zna conajmniej powierzchownie historię chrześcijan i ich religii. Najpierw mała sekta, potem wielki biznes. Pozwolę sobie przedstawić pewną teorię na ten temat, mojego autorstwa.

Jak to możliwe, że grupa rybaków omamiła cały świat swoją religią? Bo była ona przede wszystkim obiecująca i w swoim znaczeniu straszna, skłaniająca do uległości poprzez swojego wszechmocnego Boga, który przy Jowiszu, Zeusie, Posejdonie, Ozyrysie i innych Bogach, w umysłach biedoty wyglądał jak posąg, a tamci jak nic nie znacząca hołota. Wyznawca stawał się więc uległy wobec tego krwawego Boga, ponieważ jego doczesny, marny i pełen cierpień byt, miał zostać zastąpiony rozkoszą, tańcem i spokojem w życiu wiecznym. Śmieszne, prawda? Tak samo można oszukiwać dzieci, że kiedyś będą miały tyle cukierków ile zechcą bądź maturzystów i studentów, mówiąc im, że po swoim wymarzonym kierunku będą zbijać krocie. Tą sprytną, religijną sektę wykorzystali w końcu Rzymianie. Potęga świata starożytnego, zrozumiała w końcu, że ta religia jest o wiele lepszym mechanizmem kontrolującym społeczeństwo, aniżeli bóstwa utożsamiane z poszczególnymi potrzebami ludzkimi, tj. wojna, jedzenie, polowanie, siła, piękno... Chrześcijaństwo zostało więc religią najpierw legalną, a następnie oficjalną. Dowód? Bazylika Św. Piotra, baza wypadowa tej cwanej organizacji, została wszakże pobudowana w Watykanie, nie zaś w Jerozolimie czy Palestynie, tj. miejscach z którymi miał coś wspólnego martwy Bóg - Jezus. Znalazłoby się ich oczywiście wiecej, no ale akurat ten przyszedł mi do głowy :P (Tak wiem, Św. Piotr został ukrzyżowany na terenie dzisiejszego Watykanu, to dlatego. Nie, nie dlatego.)

"God is dead" i wyjaśnienie tych słów. Bóg umarł z tego względu ze zabili go ludzie. Boga wyparł pieniądz. Wartość o wiele bardziej obiecująca od niewidzialnego Bóstwa. Co najbardziej śmieszne, Boga zabił właśnie Watykan, od samego początku istnienia tej instytucji, która miała na celi chęć zysku. Niegdyś Gandhi powiedział "sam chętnie zostałbym chrześcijaninem, gdyby wszyscy chrześcijanie nimi byli". Nie ma chrześcijan i nigdy nie było. Jedynym wyjątkiem był Jezus, który jeśli faktycznie umarł na krzyżu, to zrobił to niepotrzebnie. Ludzie zawsze będą chciwi i pełni pychy, lecz nie przyznają się do tego. Pomaga im w tym ich religia, dzięki której myślą, ze jeśli pójdą przykładnie do kościoła w niedzielę i napędzą mechanizm, osiągną życie wieczne i rozkosz mimo grzechów popełnionych w życiu doczesnym.

Podsumowując, światem nie rządzi Bóg, a jedynie jego pseudo wyznawcy, trzymajacy wszystko za pysk i zarabiajacy na tym pieniądze. "Wszystko płynie" i to niezależnie od naszej woli i planów.
  • +
  • -
  • 3

#15 fakinszit

    Pali to co skręcił...

  • Użytkownik
  • 160 Postów:
  • LokalizacjaCz

Napisano 26 kwiecień 2012 - 16:25

Niestety Falvik, mogę dać Ci tylko jednego plusa, ale mam nadzieję, że reszta forumowiczów szybko nadrobi tą jawną niesprawiedliwość.

Dać mu bucha.

Użytkownik fakinszit edytował ten post 26 kwiecień 2012 - 17:25

  • +
  • -
  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych