A było to tak:
Na Sylwku poznałem jednego gościa, jakoś tak się zgadaliśmy od słowa do słowa i z nim zajarałem, tydzień później również go częstowałem. Dwa tygodnie po całym zajściu, leże sobie z 38C gorączki i zapaleniem zatok i dowiaduje się od mamy że w sieniach czeka na mnie policja i coś ode mnie chcą. Nieźle się wysrałem bo nigdy nie byłem karany, a moje kontakty z psami ograniczały się do spisywania na przystankach. Więc w sieniach o 11 rano stało 3 policjantów z antynarkotykowej, ja już nieźle zmieszany pytam się, panowie o co chodzi? Na to jeden z nich odpowiada grobowym tonem "o narkotyki", (a mama stoi i słucha, myślałem że się pod ziemie zapadnę ze wstydu) "mamy nakaz przeszukania mieszkania". No skoro macie to zapraszam (a wcale chuje nie mieli). Generalnie przeszukanie odbyło się w miłej i przyjaznej atmosferze, sprawdzili tylko mój pokój i tylko moje szafki bo mam dzielony z siostrą, znaleźli: łuski po nabojach, proch strzelniczy, grinder, bletki, liść konopii w ramce, opakowania po dopalaczach, maskotki z ziołem, puste samarki, pyłek z męskiej konopii, i dużo dużo różnych przypałowych rzeczy oprócz właśnie zielska (a przypał mam codziennie od jakichś 5 miesięcy a fart chciał że akurat tego dnia nic nie miałem
Na komisariacie przesłuchiwał mnie miły pan z wąsem, a z głośników sączyły się utwory takie jak "JP na 100%", "Mam wyjebane", "Good sensi", i inne równie tematyczne utwory. Mój wąsaty przyjaciel k był tą całą sytuacją równie zły co znudzony. Na pytanie skąd miałem zioło, odpowiedziiałem że od nieznajomego na dyskotcece i to mu w zupełności wystarczyło. Kazał mi podpisać zeznania tego typa, a ja jako że byłem już nieźle wystraszony i dość chory, podpisałem to dla świętego spokoju. Żadnych pytań o dobrowolne poddanie się karze, tylko zapewnienia że "1 rok na 3 w zawieszeniu i 400zł grzywny to mało, a o zaświadczenie o niekaralności to nikt nie pyta i na pewno mnie wezmą do roboty bo to tylko trawka", mhm spoko. Wypuścili mnie po godzinie.
Na drugi dzień spotkałem się z tym konfidentem, okazało się że jemu psiaki wpadły na chate o 9, i przesłuchali w mieszkaniu (!). Ktoś dał donos na policje że jego ktoś (czyli ja) częstował, więc nasi dzielni stróże prawa przyjechali aby wnikliwe zbadać tę straszliwą zbrodnie. Koleś nie miał przy sobie nic, jest pełnoletni, więc mógł ściemnić że był pijany i nic nie pamięta czy coś. Niestety nie zrobił tego, i pod presją wydał mnie że go 2 razy częstowałem. Wspólnie ustaliliśmy nową wersje wydarzeń, wg której w jointach znajdował się sam tytoń.
Oczywiście na psach nikt nie chciał mnie przesłuchać tylko kazali mi się udać do prokuratury. Tam z początku miłe panie, jak tylko wyciągały aktówkę z moją sprawą przyczepiały mi etykietkę "ćpun" i tak mnie traktowały. pani prokurator kazała mi wyjść, zadzwoniła na komisariat i kazała mnie jeszcze raz przesłuchać,a a mi jak najszybciej stawić się na komendzie, no wporzo tylko niech ta szopka szybko się skończy bo zwariuje!
Przesłuchanie part II
Moi nowi znajomi z policji kryminalnej nie byli zachwyceni gdy dowiedzieli się w jakim celu przychodzę. Prawdę powiedziawszy to byli wściekli że nie idę na współprace i przeze mnie mają teraz mnóstwo papierkowej roboty. Poszła masa gróźb + gorące zapewnienia że w ciągu 2 miesięcy znajdzie się minimum 3 osoby które będą przeciwko mnie zeznawać. Tylko wąsacz, leniwie palił ruskie fajki i w rytm najlepszych hiciorów firmy (znowu xD) wypisał nowe zeznania, jako powód składania fałszywych zeznań chciałem podać że byłem zastraszony ale właśnie ten pies mi doradził że oni mnie pozwą wtedy o zniesławienie i mogę mieć kłopoty, ostatecznie powiedziałem że byłem chory i nie chciałem iśc na dołek.
Po dwóch tygodniach przyjechał do mnie inny kryminalny z ponownym 3 już wezwaniem na komendę. No o co im chodzi czy oni nigdy nie dadzą mi spokoju?!
Następnego dnia stawiłem się punktualnie o 9 jak mi nakazano, i dowiedziałem się tam że prokurator nie uwierzyła w moją bajeczke i kazała mnie ponownie przesłuchać. Odmówiłem składania zeznań i do niczego się nie przyznałem. 15 min. i jestem wolny, yuppi! a wczoraj czyli po dwóch miesiącach przyszło mi takie oto pismo z sądu http://img863.images.../5880/spawa.jpg
Moje śledztwo zostało umorzone a jemu grozi 3 lata w zawieszeniu za składanie fałszywych zeznań. Tekst udostępniam do bulikacji tylko po uzyskaniu zgody, mail: krzywafaza@o2.pl













