moim zdaniem to całe to 'drugie śniadanie mistrzów' to jedna wielka żenada. tzw. 'artyści' w ogóle nie byli przygotowani, a oprócz tego strasznie obsrali się przed premierem. bo przecież on ma taką ogromną władzę i autorytet za plecami. przestraszyli się i nie byli w stanie potraktować go jak zwyczajnego kowalskiego. zwłaszcza kukiz mnie rozbawił. wyglądał i gadał jak naćpany.
a co do tematu marihuany... wyraźnie było widać, że szanowny donald miał już z góry przygotowaną odpowiedź. z pewnością banda piarowców przekalkulowała cały rachunek i wyszło im, że mogą na tym stracić. no to kazali swojej kukiełce powiedzieć stanowcze 'nie!' i żeby się nie wdawał w ogóle w słowną przepychankę. tak to wyglądało. donald powiedział stanowcze 'nie!' jak mała obrażona dziewczynka. dobrze, że nie stał bo pewnie jeszcze by tupnął nóżką. 'koniec kropka', 'nie i koniec'. a debile 'artyści', najwyraźniej zaskoczeni siłą premierowskiego 'nie!', w ogóle nie spróbowali rozpocząć jakiejkolwiek dyskusji. nie potrafili otworzyć mordy i sklecić jakiegokolwiek argumentu. pozwolili mu za dużo powiedzieć i sk*rwiel porównał gandzię do dopalaczy! dzięki temu przeciętny kowalski znowu usłyszał pogadankę o ratowaniu życia młodych ludzi w kontekście marihuany. żenada.
p*erdolony hipokryta smażył i pewnie ciągle smaży lolki przed i po programie, a zwyczajnych ludzi szczuje swoją sforą psów. a potem ludzie biorą przykład ze swojego 'wodza' i rośnie nam społeczeństwo hipokrytów chlejących wódę.
a tutaj fragment o gandzi, zobaczcie i sami oceńcie:
http://www.youtube.c...h?v=CEArI-OyJ8U