Skocz do zawartości



Doświadczenia związane z OOBE, krótki wstępik.


8 odpowiedzi w tym temacie

#1 Kosaa

    Jedność z Jah

  • Green Team
  • 1073 Postów:
  • LokalizacjaAmsterdam

Napisano 12 grudzień 2010 - 11:59

A więc tak na wstępie, chciałbym wytłumaczyć co to jest OOBE i wyjaśnić na czym to polega.
Oczywiście tekst zaciągam z neta, ide na łatwiznę :D Wrzucę tutaj mnóstwo informacji na temat tego zjawiska. Może kogoś to zainteresuje, może ktoś podzieli się z nami swoimi doświadczeniami ? Kto wie, tymczasem zapraszam !! :)




O mnie, o OBE Maniak'u I

Jeśli czytałeś moją książkę to mnie znasz. Nie czytałeś? Fajna książka, kup se, mówię Ci będziesz zadowolony. Dwie, tak weź dwie albo nie, pięć, tak pięć po hurtowej cenie. A tak poważnie: Nazywam się Darek Sugier, pseudonim estradowy OBE Maniak.

Z wykształcenia jestem.... no nie, nie będę Cię przynudzał tymi głupotami. Moją pasją jest wychodzenie z ciała. Nie urodziłem się z tym. Jestem samoukiem i wciąż to doskonale. Z doświadczenia wiem, że każdy może to opanować. Nie jest to żaden wyczyn. Miało być o mnie: obecnie prowadzę dobrze prosperujący klub kulturystyczny w Świdniku koło Lublina, Herkules. Szyld oczywiście żółto-czarny. Uwielbiam kontrast.

Kulturysta wychodzący z ciała, ale jaja! Nie, nie mam w łapie tyle co Pudzian, daleko mi do niego. O Mistrzu! Ty to masz łapę! A drugim moim idolem, nie, nie jest Lenin, lecz. niechaj powstanę jak wypowiadam Jego imię ... orkiestra tusz ... panie i panowie: ROBERT MONROE.

Jestem Jego fanem. Kiedyś nosiłem podkoszulki z Floyd'ami a teraz z A.R.Monroe. Coś mi zostało z dzieciaka. A poza tym, co jeszcze ...? Jestem po AWF-ie. Z zawodu ratownik medyczny, to taki koleś, co pracuje w pogotowiu, ratuje tzw. ludzki życie i huyowo mu płacą. Chociaż ostatnio trochę lepiej. Nie pracuję w karetce.

Żonaty, dzieciaty. Co jeszcze? Nie chodzę do kościoła. No chyba, że jest ślub w rodzinie, chrzest, komunia, czy pogrzeb. Idę by nie ranić czyichś uczuć i traktuje to jako wydarzenie folklorystyczne. Nie wyznaję żadnej religii, czy filozofii. Nie jestem też ateistą. Nie należę do żadnej organizacji, co krzewi jakiekolwiek przekonania. Wierzę w to, co doświadczam.

Normalny zwykły Polak, nawet patriota, no może trochę niestandardowy przez te swoje upodobania do OBE. A na co dzień lubię ćwiczyć z ciężarami. No dobra, przyznam się do innej słabości, gry rpg i piwko.






OBE Lekcja 17: Skondensowana hardcorowa technika weekendowa

No dobra, lecim z tym koksem! Jeszcze nie wylazłeś z ciała? Chcesz wyjść? Dostroić się do poza i zasmakować tej cudownej fazy i poszerzyć swoją samoświadomość. Okej! Do dzieła. Oto technika hardcorowa, skondensowana i nad wymiar skuteczna:

1. Z piątku na sobotę nie śpisz. Nie wolno ci zmrużyć oka. Bez kawy, herbaty, coca coli, ani innego dopalacza stymulującego uk.nerwowy. Zaplanuj sobie dzień wcześniej co masz robić i poprostu poddaj się słodkiej bezsenności.

2. Następnego dnia, będzie to sobota, około godziny 10.00 zacznie cię niebywale morzyć sen. Teraz możesz się spokojnie udać na regenerację. Prześpij się, ale tylko 2h, nie więcej, bo szlak wszystko trafi! Tuż przed zaśnięciem spójrz na otaczający cię real, powiedz głośno w umyśle, bardzo dobitnie i z uczuciem: "to jest sen! to mi się śni! jestem świadomy, pamiętam!" Okej, a teraz odpłyń jak najszybciej do krainy snu, czyli zaśnij, nie obe-uj, nic nie cuduj tylko się zregeneruj.
Pobudka w południe, równo o 12.00. Nastaw sobie wcześniej dwa budziki i postaw je gdzieś daleko i wysoko, bo ruszyć tyłek z wyrka będzie dość ciężko. Ale na litość boską nie śpij dłużej niż do 12.00!
Coś może się wydarzyć w czasie tego snu. Może, ale nie musi. To nie istotne. Jeśli tak to odnotuj w dzienniku astralnym, jeśli nie to się nie przejmuj. Główne starcie przed tobą.

3. Jest sobota po południu. Wstałeś i wyłączyłeś budziki. Sprawdź czy to na pewno jest real. W tym celu zrób test rzeczywistości: włóż dłoń w dłoń. Weszła? No to jesteś w poza! Nie weszła? Pchnij mocniej. Nadal nie chce wejść? Okej, to real, ale dla pewności rozejrzyj się po pokoju, czy coś się w nim nie zmieniło? Powiedz pod nosem mantrę: "jestem świadomy, pamiętam". Okej lecimy dalej:
W sobotę zero tv, inertnetu, żadnych mediów serwujących siekę dla umysłu, gier wideo i tego typu rzeczy, coby twoje skupienie było na tym co trzeba, czyli na wyjściu z ciała, coby twoja percepcja odetchnęła i się z teka zregenerowała.
Wyjdź na dwór, dotleń umysł i staraj się być aktywny fizycznie. Spacer, biegi, rower, działka, sprzątanie. Tak! Właśnie, może posprzątaj ten burdel w pokoju lub w piwnicy. Rodzicom coś pomóż póki jeszcze ich masz, ukochanej osobie z którą dzielisz życie. Miłość najlepiej wraża się w uczynkach. Powiedzieć kocham jest bardzo prosto, ale zrobić coś od siebie dla innego? - oj ciężko, bo do tego celu trzeba tyłek ruszyć. Nie prawdasz?
Jest sobota. Cennie i twórczo spędzisz czas, a najważniejsze spożytkujesz i wypalisz energię fizyczną, a i może, niby przy okazji bo tak najlepiej, dobry uczynek zrobisz dla kogoś z bliskich.
Możesz być z deka zmulony, ale wystarczy zacząć aktywność i nie popuszczać, rozkręcić się, piec w sobie rozpalić i pójdzie jak spłatka.
Co jakiś czas, gdy cię nadejdzie ochota i poczujesz wewnętrzny impuls zrób test rzeczywistości: rozejrzyj się uważnie dookoła, bacznie przyglądając się otoczeniu, po czym włóż dłoń w dłoń i powiedz dobitnie: "k***a, to sen! śni mi się to! jestem świadomy, pamiętam!"

4. Gdy przyjdzie wieczór, ostatni posiłek spożyj około 18.00. Zjedz to, co lubisz i dostarcza ci energii. Posiłek odżywczy. Po prostu jakiś późny obiadzik. Pamiętaj, że nie wolno ci spożywać środków stymulujących uk.nerwowy. Jeszcze nie teraz. Po posiłku, być może, zachce ci się okrutnie spać, ale pod żadnym pozorem nie możesz się udać nawet na krotka drzemkę.

5. Około godziny 21.00 może nastąpić kolejny kryzys spania. Musisz wytrwać do 24.00. O tej godzinie padniesz jak zwłoki. Powiedziałem zwłoki? Bardzo dobrze. Uwolnisz się z nich nad ranem. Budzik w liczbie sztuk dwie znów na szafę i pobudka o 4.44. Cóż to za godzina? Liczby dobre jak każde inne, ale moją w sobie cuś magicznego, nie prawdasz, więc i magię zaprzęgnijmy. abrakadabra!

6. Wstań najpóźniej przed 5.00. Będziesz wybitnie zregenerowany, bo twój sen był po deficycie sennym: mocny, głęboki i wybitnie odżywczy. Coś się śniło? Świadomie lub nie? Odnotuj w dzienniku.

7. Teraz sobie robisz dopalacza. Idziesz do kuchni. Kawusia dość mocna, ale nie za nadto, co by nie daj bóg cię nie roztrzęsła i za silnie nie pobudziła. Może też być yerba, jeszcze lepiej. Bo sprzęt naprawdę jest godny polecenia. Herbata raczej odpada bo muli. Wkrop do kawusi tudzież yerby, gdy już napar wystygnie, 30 kropli walerianowych. Do kupienia za grosze w aptece. Zamieszaj. Odczekaj. Łyk.
Podczas robienia dopalacza mam nadziej, że nie siedziałeś? Jeszcze się nasiedzisz. Stój na nogach i trzewnej z nocnego letargu. Stojąc szybciej dojdziesz do odpowiedniego stanu skupienia. Robienie dopalacza, zagotowanie wody, czekanie aż ci wystygnie, akurat zajmie potrzebną ilość czasu by się porządnie rozbudzić. Popatrz w okno, spójrz dookoła i wykonaj test rzeczywistości. Wiesz jak to zrobić. Dodatkowo zapamiętaj dzisiejszą datę. Biedzie dla ciebie pamiętną.

8. Wracasz do wyrak. Nie do neta, nie na tv, daj se z tym spokój, nigdzie nie odpływaj. Skup się na tu i teraz. Gdzie jesteś i co cię za chwilę czeka. A no czeka. Doświadczenie, które być może odmieni całe twoje życie. Jedno, krótkie wyjście i się przekonasz, że ciałem nie jesteś i to co piszą i to co mówią stanie się twoim udziałem. Do boju!

9. Jesteś w sypialni tu gdzie spałeś, a jeśli istniej taka możliwość udaj się na fazowanie do innego pomieszczenia, a no po to by uniknąć skojarzeń ze snem i jego błogością odpływania w nicość. Ty nie będziesz spał tylko fazę czynił. Czyli czujność zachowywał.

10. Pozycja inna niż ta, którą przed chwilą maiłeś gdy spałeś. Półleżąca, półsiedząca, na boku, na plecach. Obojętne. Byle by czujna. Dla mnie taką jest boczna ustalona na prawym boku. Na polerach za bardzo mnie niekiedy rzuca i chrapię. Pozycja cf jest sprawą indywidualną.

11. Wciskasz słuchawki z obe-dźwiękami średniogłośno nastawione. Słuchawki do uszne, takie malutkie, wówczas wygodne i...

12. Skupienia, skupienia i jeszcze raz skupienia. Na czymkolwiek, byle by nie zasnąć, byle by nie odpłynąć w sen i wytrwać do końca. Skup się na tym co jest przed zamkniętymi powiekami, na dłoni, raz lewej, raz prawej. Postukaj palcem. Wczuj się w płynące z dłoni odczucia dotyku. Skup się na stopach, ciele w którym jeszcze leżysz. Jak ci się zrobi trochę nie wygodnie, popraw lekko pozycję i skupiaj się dalej.
Masz w uszach dźwięki, skup się na nich. Chodzi o to, by skoncentrować łagodnie uwagę na bodźcach płynących ze zmysłów, a wówczas zakotwiczysz się w tu i teraz, co jest koniecznym preludium do eksterioryzacji. Czy to będzie wzrok, słuch, czy też dotyk nie istotne. Wybierz zmysł do którego najbardziej pasujesz.
Jesteś muzykiem? Wiesz na czym się skupić, oczywiście na obe-dźwięku lub ciszy w uszach. Nieraz słychać specyficzny pisk w głowie nawet bez dźwięków - wsłuchaj się w niego.
Jesteś wzrokowcem? Skoncentruj się na obrazach przed oczami, na ciemności, która jeszcze je skrywa. Łagodnie spoglądaj bardziej oczami wyobraźni, niż fizycznymi gałkami ocznymi w głąb ciemności.
Jesteś czuciowcem? Skoncentruj się na ciele, czuciu i byciu w nim. Odczuj jak łagodnie spoczywa na tobie pościel, poduszka pod głową, jest? czy już nie ma?

13. Nigdzie nie odpływasz. Nie wolno ci zasnąć. Coś się może zacząć już po 20min, ale nieraz trzeba czekać do 1h. Gdy po godzinie nic się nie dziej, poleż jeszcze 20min. Będą to bardzo istotne minuty. Będzie to walka z samym sobą. Bo albo będziesz walczył by nie zasnąć, albo będziesz walczył o pogłębienie relaksu. By nie zasnąć: mocniej i wytrwalej się skupiaj. W tym miejscu istotnym elementem jest twoje morale, motywacja i zapał. Jeśli go posiadasz wytrwasz. Jeśli nie, to znaczy, że nie zależy ci na wyjściu i doświadczaniu tego cud-stanu, tylko na opieprzaniu się i odkładaniu sprawy na jutro.
Jeśli masz drugiego przeciwnika, czyli nie chce ci się spać, tylko masz problem z uzyskaniem relaksu, zacznij odliczać od 100 do 0 co 1 lub 2. Skup się na cyfrach i z każdą z nich opadaj rozluźniony w dół. Co raz głębiej i głębiej. Każda cyfra prowadzić cię będzie w głębiny relaksu. Możesz co jakiś czas, gdy relaks nie będzie przychodził łatwo, wziąć kilkanaście głębokich wdechów i wydechów. Pomoże to zrelaksować ciało. Łagodny i głęboki wdech przez nos i wydech jakbyś dmuchał na świeczkę. Oddychaj aż ci się w głowie zakręci. To będzie znak, że nadchodzi kulminacja. Dalej oddychaj tylko mocniej się skup, by nie stracić świadomości.

14. W tym miejscu możesz zastosować technikę wizualizacyjną. Fajna i skuteczna jest "wyskok z samolotu". Po prostu, co jakiś czas, dajmy na to co 10, przystajesz w odliczaniu i wyobrażasz sobie, że wyskakujesz z lecącego samolotu. Tu cenna uwaga na wypadek odzielenia: za każdym razem po wyskoku zrób test rzeczywistości. Mentalnie, oczami wyobraźni skup się na stopach, postaraj się je dostrzec i powiedz głośno w umyśle, że to sen! Walnij ultra skuteczną obemaniakową mantrę "jestem świadomy, pamiętam" i... albo przejdź do dalszego odliczania, jeśli to będzie jeszcze real i znów po kolejnej dziesiątce cyfr wizualizuj wyskok, albo jeśli to będzie poza - np. dostrzeższ nie gołe stopy, tylko buty (no bo co? w trepach poszedłeś spać? - nie - więc to będzie poza, no nie?) - swobodnie opadaj w dół i zacznij oddychać. Nie zastanawiaj się, czy robisz to fizycznym, czy też już niefizycznym ciałem, oddychaj by pogłębić fazę.

15. Bądź gotowy na wszystko i nie oczekuj zbyt wiele. Obejrzyj sobie dokładnie jak wygląda ten osławiony astral. Nie zdziw się ja ockniesz się w poza podczas wykonywania codziennej czynności i to nie koniecznie w domu w którym fazujesz, czy też samolocie z którego probowałeś wyskoczyć, lecz np. zawitasz w szkole lub pracy, gdzieś na wakacjach. Zbierz resztę siebie, swojej świadomości mówiąc na głos „jestem świadomy, pamiętam” i zwiedzaj se niefizyczność ile wlezie. A najlepiej przywołaj MTJ mówiąc by pokierowała tobą Totalna Jaźń.

16. Może być tak, że podczas wychodzenia zaznasz wibracji. Zacznie tobą potrząsać i telepać rozkoszny prądzik. Poddaj mu się i pogłębiaj ten stan. Jak? Rozluźnij się jeszcze bardziej. Normalnie, łagodnie się rozpłyń w tym stanie i podaj się wibracjom, gdy ucichną, porostu wstań. Doświadczyłeś właśnie wyjścia bezpośredniego.

17. Będąc w poza uważaj na cofki. Gdy tylko poczujesz, że faz się spłyca i doznanie zaczyna gasnąć, zachowaj czujność i miej świadomość, że zaraz może cię cofnąć do ciała, lub obszaru przycielesnego. W pierwszym przypadku, poleż sobie w ciele absolutnie nim nie ruszając i sprobuj wrócić do poza. Jak to zrobić? Zacznij rozmyślać o tym co ci się przed chwilą wydarzyło. Wrócić do świata snu zaczynając snuć, czyli indukować fazę, kreować senną scenerię marzeniami. Ponadto by odbić do poza, gdy cofnęło cię do samego ciała, zastosuj specyficzny karpi oddech: oddychaj przez usta jakie zastałeś podczas powrotu do ciała. Gdy są zamknięte oddychaj nosem. Rób to płytko i szybko, takie chuchanie, rybi oddech. Chodzi oto by nie poruszyć za mocno przeponą i tym samym ciałem fizycznym co może zaowocować całkowitym przełączeniem na zmysły fizyczne i mocnym zakotwiczeniem w ciel. Oddychaj jak karp po cofce, płytką i szybką hiperwentylacją.
Gdy cofka zawróci cię nie do cf, tylko do obszaru przycielesnego (op) poprostu wykręć się z niego, wturlaj, zrób mostek lub jakikolwiek inny ruch ciałem niefizycznym w którym będziesz i odklej się od op. Figury-wyginasy i wszelkiej maści wytaczacze są bardzo wskazane również podczas wyjścia bezpośredniego, gdy poczujesz, że wibracje nie mogą narosnąć mimo usilnych walk o pogłębienie relaksu. Wówczas przyj sobą w przód i wytocz się na chama. Jakbyś chciał się uwolnić z niewidocznego kokonu.

18. Jest niedzielny poranek, czasu masz bez liku, spokój, warunki do relaksu i fazowania wymarzone. Wykorzystaj to, walcz o fazę do upadłego. Nie śpij, nie zapadaj w sen tylko obe-uj nawet do 14.00. Jesteś po silnym deficycie sennym, z piątku na sobotę nie spałeś, więc głód snu jest znaczny, a przez to czasu multum do odbycia podróży. Walerianka z yerbą też ci służy. Kosmos ci sprzyja!

19. Gdy nie daj bóg ci się nie powiedzie. Nie panikuj i nie rzucaj kurwami na bliskich i nie tłucz talerzy, bo szkoda nerw i porcelany. Następnego poranka osiągniesz upragniony cel. Nie poddawaj się! Prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu, czyli wyjścia z cielska, rośnie logarytmicznie z każdą próbą. Więc ponawiaj je co poranek. W stawaj z rańca i fazuj. Hardcorowa technika, że tak się wyrażę nastroiła cię i wyrównała wibracje, więc wykorzystaj dobrą passę i walcz o wyjście każdego poranka aż do skutku. Z uporem maniaka.

20. Uwierz mi, że OBE-faza i uzyskanie jej, zależy wyłącznie od ciebie. Nie wierz w bujdy o predyspozycjach i wybrańcach. OBE jest dla wszystkich! Wszystko w twoich rekach. Praca, upór, zaangażowanie, systematyczność. Poprostu trening, trening i jeszcze raz trening. Do dzieła! Zrób to! Jestem z tobą!

21. Pamiętaj o najważniejszym: masz przy sobie swojego MTJ, który czeka i służy pomocą niczym anioł stróż. Jest po to by pomagać. Jest po to by cię chronić i wspierać, byś się piął wyżej i wyżej w zdobywaniu samoświadomości, aż się nim staniesz. MTJ, to jesteś ty, tylko jakby z przyszłości, coś takiego. Wcale się nie zdziw, jak podczas fazowania ujawni swoją obecność i cię zacznie wyciągać za nadgarstki, ścięgna achillesa, pchać w plecy lub wywiewać z ciała ciepłym wiaterkiem. Nie oporuj. Otwórz się i poddaj tej sile. To twoja energia wyższego ja. Do dzieła! Astral wzywa odważnych!

DS

do góry strony
OBE Lekcja 16: Jak dostać się do kogoś w poza?

Przeglądając blogi obemaniaków zauważyłem, że często w nich figuruję jako główny bohater. I daj bóg, jeśli pozytywny, bo łechce to niezmiernie moje skromne ego, a jak ktoś w astralnym dzienniku pisze jak to mu niby-DS obciągał, to już w ogóle jestem w siódmym niebie i czuję się wspaniale, bo od seksu nigdy nie stronię, zaś w poza zrobię niekiedy wyjątek i skosztuję homoseksualnych igraszek. Oczywiście żart. Czas się troszkę wyluzować, by za poważny się nie stać ;)

Ludziska piszą, że są moim MTJ, rotują mnie, widzą jak se chlaszczę pytąga, ćpam, pije i tego typu sprawy. Normalnie poszczyć się można ze śmiechu czytając niektóre lekturki. Bogu dzięki, że w większości DS występuje jako heros i neo. Upasę se ego do granic możliwości i stanę się obe-monarchą i cały wszechświat mój. Podbiję cały astral! Wow! Rzecz jasna żart pełną gębą , bo żartować trzeba, tym bardziej z samego siebie, gdyż to balsam na przepracowane zwoje mózgowe nie tylko moje.

Pragnął bym coś wyjaśnić i podpowiedzieć jeśli mogę oczywiście zabrać głos i choć tego nie lubię mentorem się na chwilkę stać. Po pierwsze jestem hetero, po drugie nie zipię, raz na rok trawkę przy imprezce nieraz zakurzę, po trzecie dawno już nie chlaszczę, bo se zrobiłem trzy dni przerwy, a browca łoje od czasu do czasu, jak mnie naleci, a i nie jestem herosem i zbawicielem, tylko skromniutkim DS, który wbrew pozorom jest oddalony, nieprzystępny i ciutkę aspołeczny oraz audsajedrowy w każdym calu. Bo tak mu dobrze, bo tak mu lepiej, bo to kosmita w ogóle jest i do tej planety nihuja nie poasuje. Więc...
Ale do meritum, bo a nóż ktoś się ocknie z iluzji i coś me słowo wniesie:

Otóż na pierwszym planie, czyli fazie najbliższej naszemu realowi, istoty odwiedzające lub zasiedlające nasze sny świadome, przyjmują bardzo często postać emocjonalnie związanych z nami osób, co nie oznacza że nimi są. Często przybierają postać adekwatną do otoczenia. Przykładowo: w domu zastaniemy istoty w postaci naszych rodziców, małżonków, dzieci, sąsiadów itd. W szkole, gdy odzyskasz świadomość i będzie ona twoim ospuo, istoty przyjmą postać kolegów z klasy i nauczycieli. W pracy będzie to szef, partnerzy lub klienci.

Natomiast istota, która często przebywa z tobą jako twój dialog wewnętrzny, jak se z nią gadasz w myślach o tym i o owym, przenikać może wszystkie warstwy i towarzyszyć ci może w każdej podróży astralnej. Kim będzie ta istota? Odpowiedź brzmi -tobą!- Aspektem ciebie stworzonym twoimi myślami. To twój duplikat, kopia wykreowana i ożywiana twoimi uczuciami. To jesteś ty!

Widzisz, oto chodzi, że jesteśmy trochę jak te maszyny do tworzenia kolejnych jaźni. Wytwarzamy je wewnętrznym dialogiem samym z sobą, myślo-emocją zabarwioną potrzebą, odgrywanymi rolami, wcieleniami etc. Ale wciąż to jesteś ty! Najlepiej to widać, jak wychodzi się z ciała, krok po kroku coraz głębiej i głębiej bez przerywania wewnętrznego dialogu, który każdy prowadzi. Widać wówczas jak ten ktoś, z którym przed chwilą prowadziłeś dialog, wyłania się z ciebie i w ospuo zaczyna stanowić odrębną istotę.

Jeżeli gadałeś w myślach z DS, kogo ujrzysz na pierwszym planie? Oczywiście kopię DS. Zastanawiasz się wówczas kim ona jest? A no tobą. Ty go powołałeś do życia. To twój aspekt. Może być tak, że twoje Wyższe ja przyjmie postać DS. Miło mi z tego powodu, ale ja nim nie jestem. Ja tylko, za twoim przyzwoleniem, użyczyłem mu ubrania, wyglądu.

Mówię ci, ziemia to istna planeta urojeń i to nie tylko na planie fizycznym i astralnym. Jeszcze kolejną iluzję sobie dorzuciliśmy. Co jest trzecią iluzją? Świat internetu. Tu dopiero dochodzi do indukowanych słowem pisanym, zbiorowych mentalnych podroży. Iluzja w iluzji, iluzję pogania...

Okej, ale jak się dostroić do innego kogoś?
By nawiązać kontakt z innym człowiekiem odbywającym podróż astralną lub przebywającym w tym czasie we śnie, nawiązać kontakt z inną, odrębną istotą, nie koniecznie ludzką, należy się do niej udać lub zaprosić do siebie i uczynić to za pośrednictwem MTJ-przewodnika. Nie inaczej. Wówczas masz pewność, co do trafności identu, a więc i spotkania.

Jeszcze raz łopatologicznie i pedagogicznie: by doszło do jakiegokolwiek spotkania w poza z inną jaźnią, lub zewnętrzną energią, uczynić to należy za pośrednictwem Wyższego Ja. Wówczas mamy pewność, że doszło do spotkania fejs tu fejs, a nie fejs tu atrapa. Po prostu wydawać ci się może, że się z kimś spotkałeś, a to był zwykły halun i bujda płytkiej fazy. Brutalne, ale prawdziwe. Nie wspomnę o tym, że osoba którą odwiedzasz, musi dać na spotkanie przyzwolenie...

Chcesz się z kimś spotkać w poza? Wyraź taką chęć, kierując sygnał do swojego MTJ, a być może twoje oczekiwanie zostanie spełniona. Nie chcę się powtarzać, ale dla mnie kontakt i pośrednictwo siły MTJ w astralnych wojażach to podstawa. Wówczas mam pewność tego co przeżyłem. Powiem brutalnie: bez MTJ-przewodnika tylko człowiek może błądzić i błądzić bez końca dryfując po niskich obszarach i tonąć w kolejnych iluzjach projektowanych przez siebie. Jeśli chcesz czegoś, jeśli masz jakiś cel do wykonania w poza, nie rób tego sam, tylko poproś by cię tam zaprowadzono, daj sobą przewodzić.

Tak naprawdę gówno wiemy o tym bezkresnym oceanie i tyle!
Z Wyższym Ja, które ma odmienną perspektywę big-brothera , możemy czegoś dokonać. Czy to będzie spotkanie z innym astral-podróżnikiem, lot na zewnątrz, czy też do wewnątrz, spotkanie z kosmitami, badanie wcieleń, uzdrowienia, odsłanianie kolejnych i kolejnych obszarów wraz z jego tajemnicami, dziać się to wszystko może jedynie z MTJ. Reszt ta to bujda-granda i halun płytkich faz.

MTJ-ta masz z tyłu za plecami. To jesteś ty, tylko z jakby z odległej przyszłości, coś takiego. Zawierz mu swoje podróże, a zobaczysz jaki siedmiomilowy zrobisz skok. W innym wypadku będziesz dreptał w miejscu, a wydawać ci się będzie że idziesz. Nie chodzi o spotkanie się i gadkę przy kawie z MTJ, tylko zawierzenie tej sile, oddaniu steru i kierownictwa przy osiąganiu kolejnych celów - odnowienie pierwotnej więzi...

Powodzenia, świat już się zmienia :-)

DS

do góry strony
OBE Lekcja 15: FAZA

Śledząc obeforum.pl, jak i czytając maile obe-lotników, zwłaszcza tych początkujących, pragnąłbym coś niezmiernie istotnego przypomnieć, a o czym często nowicjusze, jak i średniozaawansowani obemaniacy zapominają i wiele przez to tracą.

Otóż nie należy lekceważyć i umniejszać wartości snów, nawet tych w których nie mamy pełnej świadomości, a jedynie je pamiętamy, czy też traktować po macoszemu LD-eki z niepełną świadomością wymagające snucia fazy.
Nic bardziej błędnego!

Wiele, ale to naprawdę wiele się traci otwierając gębę tylko na krzykliwą nazwę OBE, zapominając o jej młodszych braciach LD-kach i podróżach mentalnych, które mają ten sam mianownik co eksterioryzacja, czyli też odbywają się poza percepcją fizyczną, czyli poza ciałem, a które bardzo wiele mogą wnieść do zbioru doświadczeń astralnego podróżnika. Różnią się tylko stopniem posiadanej świadomości-uwagi i jakością dostrojenia, ale to jest, to samo zjawisko, czyli pobyt w mniejszym lub większym stopniu poza ciałem.

Nie popełniaj tego błędu młody lotniku, nie lekceważ snów, nawet tych z krótkimi tylko przebłyskami świadomości, bo wiele możesz stracić. Załóż dziennik snów i skrzętnie go prowadź. Eksperymentuj z mentalkami, ciesz się nawet płyciutkim i wymagającym snucia snem świadomym, bo bardzo wiele może się w nim wydarzyć.

Nie zdziw się, jak któregoś poranka w bardzo płytkim śnie z niewielką świadomością i kiepskim dostrojeniem, coś bardzo ważnego przekaże ci twój MTJ.
Lekceważąc sny i mentalki może koło tyłka ci przejść coś co zaważy na twoim jutrze.
OBE=LD i zabijcie mnie jak jest inaczej! OBE, często kojarzy się nowicjuszom z wyjściem z ciała i zawędrowaniem do reala. Jest to bardzo ograniczone i zamykające w ramy myślenie, które czkawką może się odbić lub toną frustracji. Jest zgoła inaczej. Otóż:

Opuszczając ciało fizyczne opuszcza się tym samym świat fizyczny i wchodzi się do innego wymiaru, który bardzo często jest idealną kopią reala, ale nim nie jest. Stąd powstaje pułapka dla naszej świadomość, bo sobie nie zdajesz sprawy, że już jesteś poza ciałem i uparcie myślisz, że dalej funkcjonujesz w rzeczywistości fizycznej i kontynuujesz swoje spanie, ale nie w realu tylko w poza.

Gdyby granica między poszczególnymi stanami i światami była wyraźna, a oba światy różniły by się diametralnie, wówczas każdy zmarły by wiedział, że umarł, a każdy śniący by był świadomy podczas snu. Ale tak nie jest. By nauczyć się bycia świadomym-uważnym, a przez to ułatwić sobie eksterioryzowanie, należy większą uwagę poświęcać swoim snom i absolutnie ich nie lekceważyć, a broń boże umniejszać ich roli.

Czy to było już OBE, czy jeszcze LD? A może nie LD tylko jeszcze mentalka? A może snuty sen nie zaś mentalka? A może mi się to wszystko przyśniło i wydawało? – pytania cisnące się do głowy początkującym lotnikom. By uniknąć niepotrzebnego chaosu, wrzuć se wszystko do jednego gar i nazwij to po prostu FAZA-dostrojenie, a gwarantuję, że zaznasz, jakże ważnego w rozwoju duchowym , spokój i paradoksalnie fazowanie będziesz miał lepsze.

Czy Monroe, znał pojęcie świadomego snu? Odpowiedź brzmi - nie. Początkowo nazywał wszystko OOBE – eksterioryzacją, jednak szybko przerzucił się i ujednolicił swoje doznania słowem FAZA. Proponuję pójść za jego przykładem i se więcej głowy nie zaprzątać nazewnictwem , a skupić się na doświadczeniach, które powinny stanowić primo, bo to one poszerzają naszą świadomość, bo to one są kluczem do zagadek wszechświata. Neologizmy, akronimy i inne słowotoki powinny stać gdzieś w oddali i nie przysłaniać głównego celu, czyli wyjścia z ciała, zbierania przeżyć pozacielesnych. W innym wypadku stanowić mogą blokadę, którą podróżnik sam sobie narzuca i buduje.

Zobaczcie gdzie jest współczesna nauka, a gdzie jest praktyka. Najbidniej 100 lat od siebie, a wszystko za sprawą analitycznego umysłu i dominacji lewej półkuli nad prawą, która za wszelką ceną chce wszystko pojąć i usystematyzować, nazwać, obliczyć, w ramy słowne i dualistyczne tym samym zamknąć i zwolnić bieg ewolucji. Mało tego wypaczyć jej tor. Lewa i praw powinny iść w równowadze. Na dzień dzisiejszy jednak prawa odstaje daleko w tyle. Stąd łatwiej wszystkim filozofować i myśleć o dupie marynie skacząc myślami jak małpa po drzewie, niż zatrzymać się, być uważnym w tu i teraz i opuszczać świadomie swoje ciało. Od i klops.

By iść do przodu należy lewą półkulę przystopować i nie starać się wszystkiego usilnie pojąć i nazwać, a zacząć przeżywać, doświadczać, karmić swoje zmysły fazo-doznaniami. Zaraz coś ci wytłumaczę:

Zrób proste ćwiczenie. Następnym razem, gdy będziesz dochodził do orgazmu, czy to z pomocą kochanka, czy też samego siebie, zacznij usilnie obserwować skąd napływa rozkosz, z którego rejonu, jaką ma siłę, czy idzie do góry, czy na dół. Postaraj się porostu przeanalizować orgazm w trakcie jego napływania. Wiesz co się stanie? A przerwie się, lub nie będziesz mógł do niego dojść. Bo analizowanie to rozbijanie na czynniki.

By w pełni doświadczyć orgazmu należy się mu poddać, przyzwolić by nami wstrząsnął i owładnął niczym fala energii. Podobnie jest z fazą dostrojeniową. Nie analizuj jej tylko się jej poddaj. Cudowny niczym orgazm stan bycia poza ciałem. Czy to ważne jak go nazwiesz? Czy OBE, czy też LD. Jest fajny, zabawa trwa i delektuj się każdą przeżywaną chwilą którą ze sobą niesie. Niech sobie w piaskownicy raczkują analitycy i mądrogłowi i dają nazwy na kolejne ziarenka piasku. Ja mam ochotę niczym się nie ograniczać, a na pewno nie słowem. OBE=LD=FAZA i wszystko jasne.

Jeszcze coś, jak już jesteśmy przy słowach i nazwach:
Osobiście, staram się łagodnie odchodzić od hierarchicznego nazewnictwa, stopniowanych fokusów, bo pogubić się w tym może nowicjusz jak w ciemnym lesie. To dopiero rodzi stertę pytań: w jakim focusie był lotnik? Jaki był to nr focusa? 21 czy już 23?
By nie gmatwać wrzuciłem wszystko do jednego kotła i uprościłem, by było fajnie i łopatologicznie. Przesunięcie fazy i tyle.

I wszystko jasne, i wszystko prostym się staje: faza daleka, faz bliska, faza płytka, faz głęboka, faza świadoma, półświadoma, faza do snucia, faza przy ciele, faza spontaniczna, ponarkotyczna (oczywiście z tą ostatnią żartowałem), lecę dalej: faza kliniczna poanestetyczna, faza śmierci klinicznej, przesunięcie fazy na stałem, no i w końcu skierowanie fazy do środka... przykłady można mnożyć bez końca, gdyż słowo faza jest bardzo uniwersalne, plastyczne i daje satysfakcję dla naszego analitycznego umysłu, daje spokój poznawczo-nazewniczy.

Niech żyje faza! Niech żyje to boskie słówko, jego prostota i uniwersalność! Od dziś staje się moim ulubionym! :-)

DS

Pozdrowiam wszystkich OBE-Maniaków
Życzę łatwej i dalekiej dośrodkowej FAZY :-)

do góry strony
OBE Lekcja 14: Izolacja

Jest pewien czynnik, który zdecydowanie ułatwia fazowanie. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Zabrzmi to może trochę niedorzecznie i lekko aspołecznie, ale co mi tam i tak w dużej mierze jestem urodzonym autsajderem i odludkiem. Czynnikiem tym jest mianowicie ...i z o l c j a...

Dobrze jest się izolować od otoczenia przed planowanym wypadem do poza. Odciąć się od środowiska, przynależnej roli społecznej, jakby się miło umrzeć w nocy. Wyjść i nie wrócić. Wyłączyć człowieczy erpeg. Ma to swoje uzasadnienie. Podróżnik jest bardziej skupiony na celu, na wyjściu z ciała, a nie na sprawach przyziemnych, grach międzyludzkich i całym tym zgiełku pędzącym do nikąd. Chce tego czy nie i tak życie fizyczne go wciąga w kolejne rozgrywki, wkręca mu do głowy głupoty, które przeminą i niczym nie pozostaną jak garstką wspomnień z koszmarnego snu.

Jednak jest na to lekarstwo. Odcięcie i izolacja. Już około godziny 18.00, każdego dnia rozpoczynam mocne skupienie na tym co ma się dziać w nocy, czy też rano. Odcinam się tym samym od fizyczność i przelewam wstępnie siebie do poza. Skupienie jest potężnym orężem w walce o fazę. Nie tylko to krótkotrwałe podczas startu i pobytu w poza, ale i to dalekosiężne, czyli utrzymujące się latami. Skupienie na tym kim naprawdę jestem. Przecież nie jestem ciałem i nie przynależę tak naprawdę do tego świata. Owszem jest to jakiś przystanek w wędrówce po bezkresach kosmosu, ale ziemia nie jest moim domem. Nie jestem ciałem i tym co ono odbiera i rejestruje. A więc izolacja, a więc skupienie i odcięcie, a wówczas faza przychodzi łatwiej. Człowiek będąc niczym z wody, po prostu przelewa się do poza, do swojego pierwotnego środowiska, miejsca swojej duszy. Izolacja i odcięcie mu to ułatwiają. Jakby zebrał się bardziej do kupy, jakby odciął swoje macki z fizyczności.

Lubię się izolować, zamykać w mentalnej pustelnicy, gdzie jest cisza i tylko ja sam ze sobą. Myślę wówczas: w co ja grałem, cóż to była za zbiorowa uraja w której uczestniczyłem. Wysiadam, niczym z pędzącego pociągu i czuję w środku wielki znak „STOP”.
OBE i wszystko co z nim związane, tak naprawdę to przejażdżka w pojedynkę. Podróż jednoosobowym pojazdem, którym jesteś ty, którym jest twoja świadomość i nikt oprócz ciebie nie usiądzie za kierownicę i nikt oprócz ciebie nie naprawi pojazdu, bo tylko ty znasz się na sobie najlepiej.

Wiesz, jaki błąd popełniałem, kiedyś jak jeszcze nie latem? Wierzyłem w kogoś na zewnątrz, a nie w siebie. Błąd niepowetowany i niekiedy kończący się tragedią i rozgoryczeniem. Nigdzie na zewnątrz nie zajdziesz lepszego nauczyciela i lekarza niż w sobie. Ty jesteś dla siebie NAJ i to pod każdym względem, w każdym calu, czy to dotyczy OBE, czy też każdej innej dziedziny życia.

Przypominam sobie, dawne chwile, tuż po przeczytaniu Trylogii Monroe. To był długi okres oczekiwania na OBE. Niecierpliwości, przemotywowanie, napięcia nie do zniesienia, wybuchy frustracji i dalszego szukanie „jak to zrobić, jak opuścić ciało?” A informacje wszystkie już były we mnie. Teoretycznie wiedziałem jak to zrobić. Jednak wciąż szukałem na zewnątrz w nadziei, że w końcu dopadnę to złote runo, receptę na wyjście z ciała, bo a nóż ktoś ją schował lub nie dostrzegłem. To był błąd. Brak wiary w siebie i zbyt mocne poszukiwania na zewnątrz. W końcu pękłem, odizolowałem się od tego wszystkiego i poszło.

Uwielbiam się izolować, odcinać, zabierać graty i hop do poza....

DS

do góry strony
OBE Lekcja 13: Instrukcja do OBE-Dźwięków

W download są już do ściągnięcia oczywiście za free OBE-Dźwięki. Dla przypomnienia napiszę o tym prawdziwym majstersztyku do synchronizacji półkul i jak je należy stosować.

Ważna uwaga: pamiętaj, że żadne dźwięki, również i te, nie odwalą roboty za Ciebie, nie przeniosą Cię w inny wymiar jak tylko je usłyszysz! są jedynie oneironautycznym (sztuka świadomego śnienia) suplementem, pomocnym narzędziem do uzyskania OBE/LD... nie spodziewaj się bóg wie czego, że np. wciśniesz je na uszy i od razu wyniesie Cię pod Emiter. OBE/LD to bardzo subtelne stany wymagające treningu, samozaparcia, dyscypliny i upartego dążenia do celu, jednak wiem z własnego doświadczenia, że OBE-Dźwięki dużo mogą uczynić. Oto jak je stosować:

Najpierw w wierszowanym skrócie:

Po czterech...pięciu godzinach snu wstań
Na dobre stereo OBE-Dźwięki zapodaj
Słuchawki najlepiej do uszne użyj
Lewa na lewe prawa na prawa pamiętaj
W tym celu na prawym kablu supeł zrób
Teraz nawet po ciemku będziesz zuch
Czujną półwygodną pozycje ciałem przyjmij
Co pod zamkniętymi powiekami się kryje
Cierpliwie OBsErwój

Jest to uniwersalna instrukcja. Uproszczony na maksa, sposób w jaki ja je stosuję, ale możesz coś zmodyfikować jeżeli uważać będziesz to za stosowne. Ważne by OBE-Dźwięki stanowiły dodatek do metody 4+1.Wówczas ich skuteczność wzrośnie. Można się w nie wsłuchiwać, poddawać się nim. Nastawić je na godzinę, po czym odłączyć i fazować bez nich, a możesz również resztę porannego snu, co został po metodzie 4+1 odbyć ze słuchawkami na uszach, tak właśnie ja robię. Normalnie idę w „kimono” , pisane w cudzym słowie, bo nie śpię tylko obeuję, a OBE-Dźwieki mi towarzyszą w podróży.

Na początek zrób tak: wstań nad ranem. Najlepiej byś przebudził się samoczynnie, ale nic się nie stanie gdy obudzi Cię budzik, który nastaw na weszli wypadek, tak by Cię obudził po 4...5, a jeżeli jesteś śpiochem i potrzebujesz więcej snu do regeneracji to nawet po 6...7 godzinach snu. Zrób rozbudzanie. Odpowiednio do liści przespanego snu. Zasada jest prosta: im dłużej spałeś tym mniej czasu na rozbudzenie potrzebujesz. W cyfrach będzie to mniej więcej tak, gdzie pierwsza cyfra oznacza ilość snu spożytkowanego na regenerację, zaś druga czas rozbudzania:

4+1h
5+45min
6+30min
7+20min
Tyle chyba. Wszystko wydaj mi się jasne. Są tylko dwie metody na wyjście z ciała: prosta i niewłaściwa.
DS

do góry strony
OBE Lekcja 12: Praktyka jebiut teoriu

Przeczytałeś różne lekturki dotyczące OBE/LD? Przeczytałeś info o tym w Necie? Tak? To dobrze. Uważaj, bo tym razem lekcja będzie krótka, ostra i dwuminutowa. Gotowy? Jak jesteś wrażliwy to lepiej nie czytaj dalej... OK, start: Daj se już spokój ze zdobywaniem teorii na ten temat! Mówię poważnie! Pizdnij to wszystko w kąt! Włącznie z książką i stroną Sugiera! Forami, mailami, gg-skypami na ten temat… Jak masz ochotę i trochę hajsu do wyrzygania zajeb sobie klawiaturą w monitor. Wstań z rańca i zacznij w końcu nie ćwiczyć, tylko wychodzić !!! To jest wielka, zasadnicza różnica. Wiedza o tym jak jest po Drugiej Stronie, jak się poruszać, dostrajać, jest w Tobie i zawsze była! To pakiet informacji, który się samoczynnie otwiera, gdy tylko zapragniesz wychylić głowę na Drugą Stronę. Zapragniesz ZMIAN…Przypomnisz sobie wszystko. Kompletnie wszystko. Doświadczysz wibracje i rzekniesz: jezu, ja to znam. Zasmakujesz pierwszego wyjścia i kontakt z Inną Rzeczywistością, rzekniesz: byłem tu wczoraj, we śnie! Boże, czego się bałem! Co za głupoty plotą o wyjściu z ciała! To żadne wyjście, to przypominanie, to jest mi znane... to jest moje prapierwotne środowisko! To jest przedsionek mojego DOMU. Z resztą, powiesz dalej, czuję, że tak naprawdę nie wylazłem z ciała tylko obudziłem się we śnie, obudziłem się ze snu... przebudziłem się. Więc co było snem? Jawa i tamto, czy to gdzie teraz jestem? Świat w którym jesteś świadomy, nigdy nie jest snem!

Czy dobrze zrozumiałeś lekcję? Jej niewerbalny przekaz brzmi: odcięcie, samodzielność, wiara w siebie. Tak naprawdę OBE/LD nie wymaga wielkich mentalnych wyczynów, a broń boże zamykania się w schematach, ascezie, szablonach technik. To jest proste. Owszem, wymaga samodyscypliny, treningu, ale wszystkie Cele, które realizowałeś w życiu i których nie dostałeś na tacy, tego nie wymagały? Przypomnij sobie ile kosztowało pracy, pokonywania barier, gdy uczyłeś się pisać, czytać, pływać, jeździć rowerem, autem… Z OBE/LD jest podobnie. Z tą różnicą, że najlepszym nauczycielem w tej dziedzinie jesteś dla siebie TY! Uwierz w siebie! Wiedzę teoretyczną już masz. Czas na praktykę. Czas na doświadczania. Czas na OBE !

I jeszcz coś na KONIEC:

Nieważne czy doświadczasz OBE, czy też nie, ale jakim człekiem stajesz się...

do góry strony
OBE Lekcja 11: Fazowanie do ŚRODKA cz.II

Krótko zwięźle i esencjonalnie: jeżeli wychodzisz z ciała, oczywiście możesz nazwać to zjawisko po swojemu i fajnie będzie jak tak uczynisz, nie bój się nazywać i bawić słowem, wszak słowo to tylko plastyczny materiał komunikacji werbalnej, a więc, jeżeli wychodzisz z cielsk, przesuwasz fazę, świadomie śnisz, podróżujesz astralnie, jak zwał tka zwał, proces dostrojenia się do ŚRODKA siebie rozpoczynasz parę dni przed głównym startem. Mówisz sobie: „OK, spróbujemy teraz w drugą stronę. Zasmakuję podróży w przeciwnym kierunku. Dlaczego i kto powiedział, że TO COŚ, czego tak usilnie szukam ma leżeć na zewnątrz? Kto lub, co zaprogramowało mnie tak silnie, że czy to jestem tu w Realu, czy to jestem tam w Poza, galopuję wciąż przed siebie i szukam na zewnątrz siebie? Paradoks! A może się zatrzymać, skupić na bodźcach i sygnałach płynących z siebie, odczuciach. Obejrzeć się w tył. Zamknąć oczy, zerknąć w swój wewnętrzny mikrokosmos?”

Po kilku dniach takiego wewnętrznego dialogu i zaszczepienia w sobie silnej potrzeby zdobycia CELU, jakim jest teraz zerknięcie do ŚRODKA, rozpoczynasz start. Banalnie proste: wychodzisz już ciała? Masz za sobą jakieś doświadczenia z Poza? Tak? OK. Nie? Też dobrze. Przynajmniej od początku nabierzesz prawidłowych nawyków. A tak! Bo naukę fazowania powinno się zaczynać od przesunięcia jej do Wnętrza siebie. Zaraz objaśnię jak to się robi. Cierpliwości. Spójrz: czytałeś książki Roberta Monroe? Przypomnij sobie ile lat „zmarnował” na „zewnętrzne podróże”. Po jakim czasie wpadał na pomysł by zerknąć za siebie, wejrzeć w głąb siebie, zdobyć, jak on to nazwał: „brakującą podstawę.” Uczmy się na cudzych błędach i starajmy się je nie powielać. Wal z fazą do ŚRODKA! Oto jak to zrobić:

Już na samym starcie, leżąc w swoim ciele, które z kolei leży gdzieś na wyrze, tudzież na materacu jak moje, gdy startuję, skupiasz się tym razem nie na ciemności pod powiekami, jak to Ci kiedyś Sugier zasugerował, lecz na… jakby to ująć w słowa?... na wnętrzu klatki piersiowej, na wnętrzu tułowia, źle! Wrrrróć! Na miejscu, które Ty interpretujesz i nazywasz swoim wnętrzem. Z taką myślą dokonujesz przesuwanie fazy. Czyli procedura standardowa: odliczamy od 100 do 0, a co pięć mówimy „głośno” w myślach: JESTEM ŚWIADOMY, PAMIĘTAM: kieruję się do ŚRODKA. I z taką mantrą pogłębiasz relaksację. Jeżeli masz już swój, indywidualny, dopasowany pod siebie sposób na OBE/LD, zmodyfikuj rzecz jasna to, co Ci proponuję do własnych sprawdzonych technik. Ważne byś z myślą, która powinna być jak wewnętrznie brzmiący dzwon: „do ŚRODKA” świadomie zasnął, zapadł w głęboki relaks.

I tak: jeżeli zdarzy Ci się wyjście bezpośrednie, czyli bez utraty świadomości, co jest niezmiernie rzadkie, nie znaczy że nie możliwe, lub z jej chwilową utratą i ockniesz się w OP (Obszarze Przycielesnym), paraliżu przysennym, w wibracjach, po prostu na płytkiej fazie dostrojeniowej, to też dobrze. Zacznij teraz zapadać w siebie. Nie do tyłu, lecz w siebie, ośrodka. Wkręcaj się w siebie. Jak? Normalnie. Nie to, że myślisz o ruchu, tylko robisz go. Najlepiej w ogóle jakbyś wchłonął przedtem utraconą część siebie, swoją oderwaną i wypchniętą do Astralna Jaźń-Aspekt. Wówczas miał byś wyraźny Ident tego miejsca. Gdzie wpadł ten jegomość, którego wchłonąłeś? Nie wchłonąłeś? A co do tej pory robiłeś? Opierniczałeś się w Astralu, czy szukałeś Parku? Gdzie on wleciał? Co to za miejsce? Może to jest recepta? Jeżeli jesteś „wibracjonistą” i często podczas wyjść odczuwasz wibracje, po prostu ODWRÓĆ Je! Zmień ich zwrot na przeciwny. Wiesz, o co chodzi! Załapiesz, gdy tylko wyrazisz taką wolę, kiedy Cię ogarną. Możesz, a nawet jest to wskazane, ja zawsze tak robię, poprosić o pomoc Swojego Super Niefizycznego Drucha! Taki jesteś ambitny, że chcesz sam trzymać ster nawet, gdy bujasz się po nieznanych bezkresach. Ten, kto Ci pomoże to jesteś Ty. Tyle, że z innego wymiaru. Tak zwane Wyższe JA. Boisz się go? Boś, żeś się głupawych książek naczytał! Dlaczego nie nawiązałeś jeszcze z Nim kontaktu?! Muszę Cię trochę opieprzyć przyjacielu! Wracając do wibracji. Odwróć je i poddaj się nim, niech Cię pochłoną zaprowadzą do CELU. Zaczniesz się jakby cofać, zapadać. Możesz czuć lekki opór, ale niekoniecznie, nie jest to zasadą, tu nie ma zasad, i nagle chlup! Wlecisz do… ŚRODKA Siebie.

Jakbyś ocknął się, a wibracji już nie zastał, obudził się w OP Głębszym lub podczas toczącej się akcji w Poza, nic nie szkodzi. Może nawet lepiej. Wyjścia bezpośrednie niekiedy są nie za przyjemne. Eh te wibracje, pseudo-bóle, niemożność się odklejenia. A tak: już jesteś w Astralu. Broń boże nie umniejszaj godności LD w stosunku do OBE. Teraz już wiesz, jaka jest różnica między OBE a LD? OBE to najczęściej wyjście bezpośredni: wibracje, paraliż, uczucie ciepła, odklejania, spadania. Zaś LD to nagłe odzyskanie świadomości podczas pobytu w OSPUO. A co myślałeś, że OBE to dostrojenie się do reala? Opuszczając ciało fizyczne, opuszczasz tym samym świat fizyczny. Przesiadasz się do innego pojazdu, jakim jest drugie ciało i ono ma wybitną tendencję do automatycznego dostrajania się i tym samym zabierania Ciebie na Drugi Plan. To tak jakbyś chciał na falach długich znaleźć stację ukf. Nadmienię, że stwierdzam to nie tylko na własnych doświadczeniach. Niekiedy po wyjściu z tej rzeczywistości, człowiek jest święci przekonany, że to, co go otacza to real, ale po wnikliwszej analizie stwierdza, iż był w jego kopii. Niektórym się podobno udaje dostroić do FŚ. Nie podważam tego, jedynie otwarcie stwierdzam, iż mi to się nie udało i nadmienię, że w pierwszych etapach fazowani byłem święci przekonany, że odwiedzam real. Tak prawda. Mała dygresja, ale wróćmy: jesteś w LD i teraz chcesz skierować się i zerknąć, co tam jest w ŚRODKU. Robisz tak: zatrzymujesz się, rozluźniasz i ja po prostu mówię: „Walimy do ŚRODKA! MTJ-prowadź-pomóż”. Oddaje ster Wyższemu JA i do pewnego momentu staję się biernym obserwatorem zdarzeń. Zupełnie jakby mnie ktoś przechwycił, przejął moje astralne ciało. Do pewnego stopnia, któremu dałem przyzwolenie, przejął kontrolę nade mną. Różnie to wygląda: czuję się wówczas jak śmieszna marionetka, którą ktoś ciepłym sobą wypełnił i nic nie mogę zrobić oprócz biernej rejestracji wydarzeń. Niekiedy są to cichutkie podpowiedzi, jak miało to miejsce za pierwszym razem. Powiedzieli mi wówczas, normalnie, werbalnym głosem do ucha: „odwróć wibracje”. Ciekawe jak to będzie wyglądać u Ciebie? Zerkam no to co dokonał Monroe, zerkam na to co dokonał Sugier i myślę sobie: nic by z tego nie było, żadnych CELÓW by nie osiągnęli, gdyby nie wsparcie Inspektów-MTJ-tów. Jakikolwiek realizujesz CEL w Poza, a zwłaszcza, jeżeli w jego kierunku stawiasz pierwsze kroki, poproś o przewodnictwo i pomoc swojego Super Inspeka. Na bank się zjawi! To Twój Najlepszy Przyjaciel!

do góry strony
OBE Lekcja 10: Riplej ze strażnikami

Lekcja po prostu… zajebista. Przyznam się, nie moja, innego geniusza fazy, a mianowicie OBE Maniaka 0014 Tomka Paciorkowskiego - Paciorka. Qurde, dlaczego ja na to nie wpadłem! Dlatego właśnie jesteśmy w Kupie, bo 300 głów to nie jedna. Niech żyje Armia! Śmierć ze śmiechu debilom-strażnikom! Poniżej cud-Paciorek-lekcja:

Widzisz to? Strażnicy Cię nie widzą!

Czyli skop tyłek Bot’a-Strażnik’a łatwo i przyjemnie!



Otwieram oczy. Zaczynam się rozglądać. Patrze na rękę, mam w nią wbity hak. Dostaje nagłego oświecenia „Znowu ten powalony sen! Który to już raz z rzędu?”. Nawet nie chwytam za hak i nie próbuję go wyrwać. Wiem jak to się skończy. Słyszę już znajomy mi głos. Słyszę go normalnie – zwykły przekaz werbalny „O cfaniaczek znowu tutaj!”. Jak mnie to wkurwia. W jego głosie nic nie czuć. Zwykły bezbarwny ton, a irytuje mnie jak jasna cholera. Zaczynam intensywnie myśleć jak się pozbyć tego ustrojstwa. Rozglądam się. Próbuję ocenić sytuacje. Jednym słowem beznadzieja. Totalny brak dostrojenia. Nie mogę ruszyć ani ręką ani nogą nie mówiąc już o lataniu. Darek pisał o skupieniu się, jednak widzę, że nawet próba nie ma sensu. „Kolejne wyjście stracone!”

Zamykam oczy, mam zamiar wrócić do ciała, jednak nagle doznaję nagłego oświecenia! Wiem jak sie pozbyć tego gówna. Spoglądam w ciemność. Nic nie widać. Zaczynam się śmiać. Tak! Poprostu się śmieję. Normalnie bez żadnego powodu. Naturalny śmiech. Totalnie bezinteresowny. Czuję jak wypełnia mnie coś w rodzaju energii. Czuje jak delikatnie unoszę się nad ziemię. Nie przestaję się śmiać. Śmieje się! Śmiech! Nie przestaję! Czuję się jak młody bóg, albo lepiej. Mam wszystko w nosie, nic mnie totalnie nie interesuje. Wspaniałe, co ja mówię, zajebiste uczucie.

Nagle słyszę cichutkie „pyk”. Przestaję się śmiać. Delikatnie opadam na ziemię. Rozglądam się, dostrojenie zajebiste, nigdzie śladu strażnika. Zginął! Pach! Przepadł! Zamykam oczy. Wracam do ciała szcześliwy i radosny.

Metoda ta jest bardzo prosta, łatwa i myślę, że przyjemna. Jak tylko na naszym horyzoncie pojawi się strażnik, zaczynamy się śmiać. Śmiać tak głośno i mocno, jak tylko możemy. Jest tylko jedno zastrzeżenie. Nie może to być smiech z jakiegoś powodu. Trzeba się śmiać jak głupi do sera. Bez przyczyny, nie myśląc o niczym. Myślenie o czymś psuje cały efekt.

Większość z was zastanawia się pewnie dlaczego to tak działa... Wbrew pozorom jest to bardzo łatwe do wyjaśnienia. Weźcie jakiś przedmiot, który leży pod waszą ręką. Przykładowo myszka. Co możecie o niej powiedzieć? Przykładowo, że jest czarna, a nie czerwona, że jest bardziej owalna niż kwadratowa, że ma pokrętło bądź nie. Spójźcie na głupie jabłko. Jest czerwone, bo nie jest żółte. Koło jest okrągłe bo nie jest kwadratowe.

A teraz weźcie śmiech. Co możecie o nim powiedzieć? Widzicie... Nic. Śmiech jest jedyną rzeczą na tym świecie, która nie posiada przeciwieństwa, która nie jest natury dualistycznej. Śmiech jest naszym największym boskim przymiotem. Ktoś powie „Przecież przeciwieństwem śmiechu jest płacz”. Niech ten Ktoś się teraz zastanowi czymże jest płacz do radosnego wybuchu śmiechu? Niczym!

Wiecie już o co chodzi? Śmiejąc się bez powodu staliście się „Alfą i Omegą”, „Końcem i początkiem”. Staliście się bogami! Nikt nie potrafił was pojąć! Nikt nie potrafił zatrzymać! Bot-Strażnik to was nawet nie widział, dla niego po prostu nie istnieliscie, a jak można zatrzymać kogoś, kto jest niewidzialny i kto dla Was właściwie nie istnieje?

Nie dajcie się! Skopcie System! Niech cierpi!

PS od Darka: qurde to jest to! Bez kitu, genialne! Wprawić się w stan śmiechu…Humor to najlepsza gaśnica… Paciorek, proszę przyjmij ode mnie ten oto skromny, dwukilogramowy medal z czystej platyny!

do góry strony
OBE Lekcja 9: Jak puścić bokiem bota-bąka? Czyli strażnicy won!

Szybko, szybko, bo co niektórych boty-strażnicy gilgoczą. Czas szybciutko pogonić to towarzystwo hehehe. To tak: najważniejsze, by wychodzić skupionym na Celu, przez to jesteś Szczelny. Wówczas jest wysoce prawdopodobne, że ci nudziarze się nie pojawią. Czym w ogóle są boty? Po pierwsze, zawsze piszemy ich małą literą i zalewamy gęstą zasmażką śmiechu z lekką domieszką pogardy. Taka jest procedura. Te niby-byty, nigdy nie były ludźmi, nie miały ciał i jak im raz porządnie przypierdolisz, już się nie pojawią. No może raz na 100 wyjść. Także wyjdź i im porządnie napierdol! Fakt jest taki, że gdyby nie one, w Astralu, na płytkich fazach, by było quresko nudno. Nie wiedziałbyś, co ze sobą zrobić. Fajnie, że jesteście boty! Są to pewnego rodzaju trybiki Systemu. Działają tyko na płytkich fazach, zwłaszcza przycielesnych, gęstych, ciemnych i niedostrojonych.. Ich zadanie to nie pozwolić wyjść świadomym lub zniechęcić Podróżnika. Śpiochów się nie czepiają, tylko niekiedy OBEowników. Ich nazwy i statusy skojarzeń: ściskacze, rozpraszacze, przestraszacze, usypiacie, rozwieracze szczęk, zagadywacze, spychacze, pyskacze, ale też: bólomioty, śmierdziele, cuchnoustni… Wyrafinowany Podróżnik Astralny wie, o czym mówię. OK, jak im najebać? A jeszcze wcześniej: jeżeli napotkałeś te cudaki na swojej drodze i zniechęciły Cię do dalszych eksploracji, przypomnij sobie statystykę. Powiedz szczerze, co które wyjście można te qrwy systemowe napotkać? Raz na 10 wyść to najczęściej i tylko na płyciznach fazy. A więc nie daj się stłamsić, tylko ZBIERZ się w SOBIE i im dokop! Wyślij ich do mnie, mówię poważnie! Te gnidki musza sobie zapamiętać, że po wyjściu masz kompletną ŚWIADOMOŚĆ i PAMIĘĆ. Wówczas nawet nie podejdą. Nie będziesz dla nich atrakcyjny. Nie będą mogły Cię robić w konia swoimi prymitywnymi sztuczkami, że pędzi na ciebie ciężarówka, że autobus próbuje Cię zepchnąć z drogi, że ktoś Ci wbija hak, rozwiera szczękę, ściska, toniesz i takie tam bzdety, którymi można straszyć dzieci, a nie 300-tu! Nie jesteś sam! Zresztą spójrz, Kto za Tobą stoi… Tysiące Jaźni i Aspektów Ciebie, wpatrzonych w Twoje oczy Dowódcy, Twoi wierni kibice z Gigantem ON/ONA na czele!

Co zrobić by nie indukować botów-bąków? Jak już powiedziałem: masz mieć CEL i przez to Szczelność. Masz wychodzić do Astrala kompletnie ŚWIADOMY i masz mieć PAMIĘĆ tego, co jest do wykonania. Jakbyś wiedział, że w Astralu czeka na Ciebie 6-tka w Totka*, to byś olał boty, a nawet jakby się pojawiły, Twoja desperacja by była tak wielka, iż boty… jakie tam boty byś rzekł. No tak, ale co zrobić by satysfakcjonująco im dokopać? Musisz uzyskać dobre dostrojenie, a potem wolna amerykana, wszystkie chwyty dozwolone, co Ci podpowie wyobraźnia wykorzystaj. Nakop mu i za mnie! Upokorz go! OK, przyjmijmy najgorszy ze scenariuszy: załóżmy, że jest za późno by cokolwiek zdziałać. Bot ma Cię w swoich kleszczach. Co wówczas robić? Po prostu obserwuj, co się właściwie dzieje. Bacznie przyglądaj się jego poczynaniom, nie walcz, tylko biernie się przyglądaj. Powoli wróć do ciała i wszystko zapisz. Bedzisz znał teraz jego taktykę, zagrywki po niżej pasa. Jak go zakfalifkowałeś? Pewnie spychacz, hałasownik, ściskacz…. Wzbogaci Cię to. Informacji tych nie zabierze Ci nikt, nawet sam bot. Więc kto ostatecznie zwyciężył? Ty, bo PAMIĘTASZ! Wróć do Astralna i mu dokop! Kolejna uwaga: nikt nie ma prawa wejść do Twojego OSPUO bez Twojej zgody. Poważnie! Takie jest odwieczne prawo Astrala! Kto wejdzie bez pukania ten wypierdala!** Ma wcześniej poprosić, zapukać, oznajmić, że oto przybywa. Wejście tylko za zgodą Króla Fazy, którym Ty jesteś. Twoje OSPUO jest Twoim Królestwem***, nie wpuszczasz bąków-botów, bo to nie kulturalne… oj tam, nie ma o czym mówić, nie warto sobie nimi dupy smrodzić.

*wkrótce lekcja jak wygrać w Lotka, 10% dla DS hehehe, powaga! Dotyczy tylko wygranej sześciu trafień. Piątka i niżej całe dla Ciebie. Sygnał już poszedł w Kosmos, patrzeć, kiedy jakiś, OBE Maniak wygra! Qurde jak Emitera kocham! Już niektórzy z Was zaciekle grają, tylko się nie przyznają, nie ładnie! OBE Maniacy do boju!

**nie dotyczy MTJ-ków, Inspeków, Kochających Cię Przyjaciół, Lekarzy, i całego zastępu Istot niosących Ci MIŁOŚĆ i WOLNOŚĆ. Na nich jesteś otwarty 24h/dobę w Realu i Astralu. Energie o wyższych lub takich samych częstotliwościach, co Twoja wchodzą ze ŚWIATŁEM i CIEPŁEM bez pukania!

***nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, jaką masz Moc. Z racji, że jesteś fizyczno-niefizyczny, wiedz o tym, że to TY masz najwięcej do gadania w Systemie. Wiesz, kim jesteś? Bogiem! Amen, amen, po trzykroć amen!

do góry strony
OBE Lekcja 8: Jak TO się robi

Okej, jeszcze raz od początku. Rozumiem, że chcesz wyleźć z ciała? Lub, jak kto woli, doświadczyć świadomego snu. A może jescze coś fajniejszego, chcesz zaznać, kto...wie? Czego potrzebujesz oprócz Pragnienia, którym jesteś przeładowany, że mało nie ocipiejesz? Masz również Cel. Jesteś totalny nowicjusz – adpept, więc Twój Cel jest łatwy do odgadnięcia, jest nim po prostu, luknięcię choć na chwilę na Drugą Stronę. Tak? Chcesz coś zwiedzić? Zgadłem? A może tak jak Darson, spotkać się choćby fuksem z tą KULĄ, co on pisał z tym MTJ’tem, Inspekiem? Tak, to są Cele. Czyli masz Motywację, że o jezu i Cel zajebisty. No to zaczynamy. Sztuka polega na szybkim załapaniu o co chodzi, zdobyciu nosa do własnej fizjologii snu. Już tłumaczę. Masz pozostać skupiony, masz wyczuć...dobra może o tym potem, bylebym nie zapomniał. Na końcu. Tylko mi przypomnijcie proszę, może Ty Kolego z pierwszej ławki. Ja? Nie, Twój Kolega, co mnie słucha z otwartą buzią. Schowaj proszę piwko, napijemy się po lekcjach, zrobimy zajebistego OBE Grilla. Wróćmy do lekcji. Czyli masz motywację, że o jezu, Cel konkretny na którym jesteś skupiony, tak? No to patrz jak to się robi: Idziesz spać o 24tej. Jest to przykładowa godzina. Staraj się regularnie chodzić o wyznaczonej porze na nocny wypoczynek. Jak masz problem z zaśnięciem, zredukuj ilość snu, zmęcz ciało, godzinę przed snem zjedz średniej obfitości posiłek złożony z makaronu i nabiału. Makaron powoduje wydzielanie tryptofanu, a ten z kolei serotoniny ułatwiającej zasypianie i poprawiającej jakość-głebokość snu. Najbliższe cztery-pięć godzin przeznaczasz na regenerację. Podczas nich nie cuduj nic z OBE! Masz spać i nabierać sił do walki. Nawet jak wywalczysz fazę w czasie pierwszych godzin, będzie to często faza płytka, lub „lękowa”. Przed zaśnięciem nastawiasz dwa budziki. Jeden 3:55, drugi na 4:05. Jeżeli położyłeś się o 24tej. Jak jesteś straszny śpioch, dodaj sobie godzinkę, czyli 4:55 i 5:05. Młodzi śpią dłużej, starsi krócej. W lecie potrzebujesz mniej a w zimie więcej snu. Powoli łapiesz, czym jest nabycie „nosa” do własnej fizjologii snu? A więc, budziki nastaw sobie według własnej fizjologii zegara biologicznego. Pobudka! Budzik dzwoni. Stoi wysoko, na półce, u mnie na obrazie, tak by Cię postawić na nogi. Wstałeś. Wyłączasz go. Drugi też wyłącz, był nastawiony na wszelki wypadek, jakby Cię ten pierwszy nie obudził. A teraz szybciutko uciekasz z sypialni. Jesteś w innym pomieszczeniu. Masz problem z robudzeniem się? Nie możesz otrzeźwieć? Net, tv, stronka obeforum.pl, obemania.pl. Obie są zajebiste, że sam nie wiem na której pisać. Na obu znajdziesz mnóstwo Ciepła i OBE Energii. Możesz się delikatnie wspomóc lekką kawusią, yerba mate (Noble z OBE Kumplami ostatnio siorbią z dobrymi wynikami), herbatka zwykła raczej odpada. Zamula zamiast dawać kopniaka. Potrzebujesz coś, co daje kopa porządnego, oczywiście jeżeli masz problem z nocnym otrzeźwieniem. No nie będę robił kryptoreklamy, ale może tu pomóc Wykrzywiacz. Daje kopa umysłowi, bez pobudzania ciała. Pracowałem nad tą mieszanką dość długo. Byłem zmuszony coś wymyśleć, gdyż nagminne stosowanie kawy na wodzie spowodowało u mnie, no co tu kryć, zespół jelita nadpobudliwego. Ale to do takiego stopnia, że niestety musiałem udać się do lekarza. Z tyłka normalnie non stop woda. Nocne picie kawy przez dłuższy czas nie jest za dobre. Wiadomo, od czasu do czasu Ci nie zaszkodzi, a może w ogóle nie spotka Cię to, co mnie. Pij póki co kawusie na mleczku, by chronić profilaktycznie kiszki. Wykrzywiacz w życiu nie spowodował u mnie żadnych perturbacji żołądkowo-jelitowych. Jest naprawdę dobry, a co najważniejsze nieszkodliwy. Przynajmniej mi nie szkodzi. Gorzej ze smakiem. Nie ma bata, pysk wykrzywi po każdym spożyciu, nawet setnym. Smak ma okrutny. Stąd jego nazwa „wykrzywiacz”. Podać składniki? Okej, proszę bardzo: susz calei, susz salvii, guarana, wysypana zawartość kapsułek preparatu neurospeed, super energy, life energy firmy Trec Nutrition, a w nich cała tablica OBE Mendelejewa: gotu kola, tyrozyna, glutamina, lecytyna, kwas dha, dmae, ala, wit E, wit B6, wit B12, na koniec pewne ilości świeżo zmielonej kawy arabiki, która ma kofeiny w c**j i pokruszone tabletki piracetamu. Dobre nie? Dlatego trochę kosztuje. Wszystko do młynka. Mielisz, mielisz aż Ci się znudzi, albo młynek zapali. Musi być pył. Czaj wówczas który powstanie będzie miał odpowiednią OBE Moc. Dla uzyskania lepszego efektu użyj termosa. Cztery-pięć godzin jak się poparzy będzie super cool mocarny. No i najważniejsze gotowy do użycia*, gdy tylko zapipczą budziki. Nie będziesz stał nad czajnikiem jak nocna ćma. Okej, jesteś już rodzbudzony, to znaczy umysł masz rozbudzony. Zrobiłeś to z, lub bez dozwolonego wspomagania*. Dobra. Wracasz do wyra. No to się będzie działo. Proponuję dla Nowicjuszy pozycję na boku. Faceci na prawym, kobitki na lewym.. Dlaczego? Nie wiem. Kobitki lubią na lewym, a faceci na prawym. Przyjżyj się swojemu partnerowi, mamie, tacie. Wiem, niektórzy śpią na plecach lub brzuchu i przy tym chrapią jak cholera. Ale jak mają do wyboru bok, to kobitka cyknie na lewy a facet na prawy. Tak już jest w kosmosie. Dobra. Leżysz na boczku, teraz jakby się zaczęły szarpania, to nie będzie Tobą tak rzucać. Na plerach może niekiedy nieźle szarpnąć, zaś na brzuchu możesz być lekko niedotleniony, zwłaszcza jak masz sadełko. Leżysz i się wpatrujesz. Oczami zamkniętymi ciemność świdrujesz. Jak w tej Naszej piosence. Ale nie świdruj za mocno. Raczej się wpatruj. Powieki całkowicie zamknięte, ale się patrzysz. Kapujesz o co chodzi? A zamknij se oczy. Teraz. Co widzisz? Jakieś tam nic... Trochę kolorów przebijających od światła monitora, są też małe kropeczki. Ale takie malusieńkie. No są, na pewno, nie kituj! Są jak drobinki mgiełki. Troszeczkę czerwonawe, troszeczkę granatowe, bardzo, bardzo małe. To z nich składa się ta ciemność pod powiekami. Musisz je widzieć! Poćwicz chwilę… Teraz patrz się w sam środek tej chaotycznej ciemności – nicości ciała fizycznego. To Focus0. Nie, lepiej nie będę używał tych nazw bo się pogubimy, a co gorsza zaprzęgniemy analityczną część umysłu. Zabieramy tylko świadomość bacznego obserwatora i pamięć. Pamiętasz co masz do zrobienia? Zapisałeś w boskim folderze przed startem? Pamięć sama napłynie, gdy tylko powiesz: Pamiętam... oj i tak będziesz pamiętał. Wróćmy. Lukasz w ciemność i czekasz. Nuda, nic się nie dzieje. Uważaj, bo starszym bratem nudy jest sen i zapomnienie. Gdy poczujesz, że zasypiasz, wal natychmiast odliczanie co trzy w dół. Nie co jeden, ono jest dobre jak nie chce się za bardzo spać, co dwa też jest przeznaczone gdy umysł jest w miarę trzeźwy, ale jak Cię morzy sen, wal co trzy! Od stu lub tysiąca to bez znaczenia. Aby Cię tylko nie pochwycił bot – morfeusz! Czekaj. Nie raz nawet trzeba czekać godzinkę lub dłużej. I wygląda to tak: jak już będzie Ci się wydawać, że gówno z tego, że Sugier pieprzy głupoty i w kulki ze mną leci, wiedz o tym, że właśnie zbliżasz się do drzwi OSPUO! Zaraz nadejdzie fala, która Cię zabierze na przejażdżkę Twojego życia. Za chwilę doświadczysz czegoś, czego nie wyśniłeś w najskrytszych snach. A nóż od razu wpadniesz w ręce MTJ, Giganta Inspeka? A może pana Darka? Jesteś kobitką? Żartowałem, tak by rozluźnić atmosferkę. Czekam na Ciebie! Pierdol wszystko tylko wskakuj do OSPUO! Lub, ale to pewnie zakosztujesz drugim razem, wal od razu do ŚRODKA siebie. Żadnych myśli tylko jedna idea: idę, idę, idę... to jest ta chwila, zrobię to w końcu. I nię będę już OBE Impotentem! A i jeszcze jedno. Na drodze do wyjścia stoją tylko dwie przeszkody. Pierwsza: odpływanie w sen, druga: niemożność pogłębienia relaksu, po prostu: tłuczesz się na wyrze do samego rana i nic z tego. Pierwsza przeszkoda omówiona, czyli zastosuj odliczanie, możesz dodatkowa zrobić taki chwyt: odliczasz w dół, co jeden, ale na pięć dodatkowo nasilasz przez chilę (3s) świdrowanie ciemności i skupienie wzmacniasz słowami: JESTEM ŚWIADOMY, PAMIĘTAM… Rozumiesz? Wówczas, jeśli nawet stracisz świadomość, jest wysoce prawdopodobne, że ją odzyskasz w Poza w momencie wypowiadanych słów: JESTEM ŚWIADOMY… obudzisz się automatycznie. Pozostaje omówić jeszcze kwestię, gdy tłuczesz się na wyrze i nie możesz zgłębić relaksu. Jest kilka wyjść. Pierwsze: redukcja snu o 30min. Czyli wstajesz nie o 4tej, lecz o 3.30. I tu pozycja startowa jest bardzo istotna: ma to być Twoja pozycja, w której będziesz się czuł maksymalnie rozluźniony, proponuję embrionalną na boku. Eksperymentuj. Jak hałas z zewnątrz przeszkadza Ci w skupieniu, załaduj w uszy dźwięki. Znakomicie wytłumią zakłócenia. Nie muszą to być OBE Dźwięki z Magazynu, choć te są wyjątkowo zajebiste, bez kitu, gdyż dodatkowo silnie indukują zapadanie w świadomy sen. Wycinają, że o jezu. Co na nich jest? Żadnego szumu morza, śpiewu ptaków, czy kaskady wodospadu. Nie znajdziesz na nich również gatki-szmatki po polsku lub anglosasku. Jest na nich czysty OBE Dźwięk, nic więcej. Stąd masz pewność, że dźwięki Ci się nie znudzą nawet za setnym razem. Zatyczki na dłuższą metę odpadają, bo powodują gromadzenie woskowiny i będziesz latał, ale do laryngologa na łyżeczkowanie. Ze mną tak było.

Co by tu jeszcze rzec? Naucz się, posiądź klucz do własnej, indywidualnej, fizjologii snu-czujnego… masz być czujny i maksymalnie zrelaksowany. To wszystko.

Jak mi się coś przypomni to będę systematycznie dorzucał lekcja po lekcji, jakieś zabłąkane szczegóły. Niby nieistotne, ale niekiedy działające cuda. O, jest jeden. Dzięki, że mi przypomniałeś kolego z otwartą buzią z pierwszej ławki. Jak Ci na imię? Sorrow? No to teraz już nie masz odwrotu! Zrób to i będziesz miał z głowy! DO IT! Więcej o tym jak zdobyć nosa do własnej fizjologii snu-czujnego powiemy na innej lekcji. Teraz już dzwonek. A może to już sen?

*uwaga: powyższa mieszanka ziołowa nie jest do użycia, jest bezalkoholowa i przeznaczona tylko i wyłącznie do płukania sierści dla psów tudzież kotów i innych pupili i tego się będę trzymał

*jeśli czytasz ten tekst a jesteś może farmaceutą-aptekarzem i maszerujesz z Nami na Termopile, podpowiedz coś w tym temacie: potrzebujemy dozwolonego, a przede wszystkim nieszkodliwego, specyfiku który pobudza umysł, nie pobudzając ciała, a jeszcze lepiej usypiając je. Skontaktuj się proszę ze mną. Co 300 głów to nie jedna.

do góry strony
OBE Lekcja 7: OBE/NLP wg Snaż'a

Poniżej coś zajebistego, wybitnie OBE Maniakowego. Czyli jak to robi Snaż. Nasz OBE Maniak #10, fachura od NLP. Mi się już zrobiło cieplutko... Oddaje Ci głos Snaż, fajnie, że jesteś z Nami, fajnie, że jesteśmy w kupie... zaraz się rozkleję.... bez kitu, dobry ten tekst:

W jaki sposób zaprogramować swój umysł na OBE

Pewnie nie jesteś sobie w stanie wyobrazić jakby to było gdybyś potrafił wywoływać obe zawsze wtedy, kiedy masz na to ochotę. Dobrym początkiem będzie przeczytanie tego artykułu ale jeśli rzeczywiście pragniesz rezultatu, powinieneś wykonać ćwiczenia w nim zawarte. Będą to "eksperymenty myślowe". Nazwał je i stosował Albert Einstein. Jak widzisz, jesteśmy wiec w doborowym towarzystwie. Ponieważ ważne jest jak robisz to, co robisz, wykonaj te ćwiczenia świadomie i starannie. Poświęć im też odpowiednią ilość czasu.

Skoro to czytasz, to pewnie starasz się doskonalić w obe. Z pewnością nieprzerwanie od miesięcy nie przespałeś normalnie ani jednej nocy. Jest to dobry znak świadczący o twojej determinacji. Czas jednak zrobić coś innego. Może mała przerwa? Może warto przespać kilka nocy, zdystansować się po to, żeby zacząć jeszcze raz. Jedna z tez NLP mówi: Jeśli zawsze robisz to, co zawsze robiłeś - to zawsze będziesz dostawać to, co zawsze dostawałeś. Jeśli chcesz czegoś nowego, zrób coś nowego zwłaszcza, że masz tak wiele możliwości wyboru.

Większość ludzi nie potrafi odróżnić obe od magii - z nlp jest podobnie. Czym więc jest nlp? W skrócie można powiedzieć, że jest to studium ludzkiej doskonałości. Ponieważ każdy z nas dąży do doskonałości w danej dziedzinie...w tym przypadku O-B-E... Nie chcę dłużej zatrzymywać cie w tym miejscu.

A teraz chciałbym żebyś zajął wygodną pozycje i oczyścił swój umysł z bieżących trosk. Weź głęboki wdech i wydychając powietrze pozwól swojemu ciału poprostu się zrelaksować. Zwróć uwagę na wszystkie napięte mięśnie, po czym rozluźnij je lub najpierw mocno napnij, a potem pozwól im się rozluźnić. Teraz pomyśl o sytuacji w której czułeś się absolutnie rewelacyjnie. Patrząc na radosne przeżycie oczami wyobraźni, zastanów się jak się czujesz. Następnie pozwól by obraz zbliżył się do ciebie, by stał się większy jaśniejszy, głośniejszy cieplejszy, bardziej kolorowy. Ponownie zwróć uwagę na swoje odczucia. Czy one w jakiś sposób się zmieniły? Prześledź teraz w swoim umyśle drogę rozchodzenia się tego uczucia od punktu początkowego a skończywszy na maksymalnym uczuciu przyjemności. Weź teraz to maksymalne uczucie przyjemności i zacznij przepuszczać je jeszcze raz tą sama drogą tak żeby stało się dwa razy bardziej intensywne. Utwórz teraz pętle, wir tego rewelacyjnego uczucia. Pozwól żeby ono zaczęło krążyć, wirować w twoim ciele z każdym oddechem stając się coraz bardziej intensywne. Zacznij teraz delikatnie podkurczać palce od stup wyobrażając sobie, że budzi się w nich uśmiech. Następnie pozwól aby uśmiech ten zaczął płynąć w górę twojego ciała poprzez łydki, uda, miednicę, cały tułów, klatkę piersiową, szyję docierając do twojej głowy po to żeby wystrzelić jak fontanna, która będzie opływać całą twoją postać. Poczuj teraz jak uśmiechasz się całym swoim ciałem. Podkurcz palce ponownie, niech uśmiech powędruje jeszcze raz tak żeby każda cząstka twojego ciała zaczęła wibrować w najbardziej przyjemny sposób. Oczywiście nie będę udzielał ci teraz sugestii żeby twój nieświadomy umysł upewnił się, że ten stan pojawi się automatycznie kiedy tylko pomyślisz o tym żeby osiągnąć obe. Zacznij teraz wracać zachowując ten nowy przyjemny stan... Dobrze... Bardzo dobrze... Poczułeś coś? Tak? To znak, że masz To w sobie i będziesz potrafił to wykorzystać właśnie wtedy, kiedy będziesz tego potrzebował. Zastanów się teraz czego jeszcze potrzeba Ci abyś osiągną OBE. Jakie uczucie będzie najbardziej przydatne kiedy będziesz chciał osiągnąć ten stan? Może to być np. pewność siebie, determinacja, cierpliwość, zuchwałość albo to najważniejsze ze wszystkich - Miłość.

I nieważne które z nich wybierzesz, nauczę cię teraz jak je przemieścić z czasów, kiedy się wydarzyły, w czasy, kiedy naprawdę będziesz ich potrzebować.

Następnym ćwiczeniem będzie "Obraz doskonałości". Postaram się zademonstrować je na przykładzie miłości (miłości w szeroko pojętym znaczeniu tego słowa: może to być uczucie kiedy urodziło ci się dziecko, kiedy pierwszy raz się całowałeś, kiedy siedziałeś w grupie swoich przyjaciół i byłeś absolutnie szczęśliwy, albo kiedy ostatnio bawiłeś się ze swoim psem i byłeś tym tak pochłonięty, że nie myślałeś o niczym innym).

Teraz jest dobry czas do tego abyś wstał i wrócił pamięcią do czasów kiedy bardzo intensywnie przeżywałeś uczucie miłości. Przeżyj ponownie tę chwilę, zobacz, co widziałeś usłysz, co słyszałeś.

Kiedy poczujesz rosnącą w tobie miłość, wyobraź sobie okrąg na podłodze wokół twoich stóp. Jaki ma być jego kolor? Czy chciałbyś by wydawał dźwięk, na przykład delikatne brzęczenie świadczące o jego sile? Kiedy przepełni Cię poczucie miłości, wyjdź poza okrąg, zostawiając je w środku. Jest to dziwna prośba, ale potrafisz ją spełnić.

Pomyśl teraz o sytuacji z przyszłości, w której chciałbyś być tak samo pełen miłości - w tym przypadku moment w którym najczęściej próbujesz wychodzić z ciała. Zobacz i usłysz jak ma być na chwilę przed tym kiedy masz poczuć się przepełniony miłością. Sygnałem do rozpoczęcia może być położenie się w łóżku lub fotelu po wybudzeniu się ze snu, może to być też rodzaj dopalacza kiedy już np, czujesz wibracje lub wiesz, że jesteś bliski wyjścia.

Kiedy sygnały staną się wyraźne, wejdź z powrotem do okręgu i ponownie poczuj miłość. Wyobraź sobie, że sytuacja z przyszłości rozwija się kiedy ty masz pełen dostęp do swojej miłości. Będzie tu ona pełnić również funkcję blokowania przez twój umysł wątpliwości oraz strachu przed nieznanym.

Teraz opuść ponownie okrąg, zostawiając w nim to uczucie. Będąc poza okręgiem pomyśl jeszcze raz o nadchodzącym wydarzeniu. Zauważ, że automatycznie przypomni ci się uczucie miłości. Oznacza to, że już się zaprogramowałeś na zbliżającą się sytuację i dałeś sobie o wiele większe szanse na powodzenie.

Ponieważ nie robiłeś tego wcześniej musisz liczyć się z tym, że pierwszy raz będzie daleki od doskonałości. Jest powiedzenie, które ma nam o tym przypominać: "Jeżeli warto coś robić, warto robić to źle... na początku". Jeżeli to ćwiczenie nie udało ci się albo udało jedynie częściowo, wykonaj je ponownie zwracając uwagę na każdy krok. Ważnym elementem jest czas a także pełna koncentracja. Ważne jest ponowne przeżycie sytuacji aby wywoływała silne uczucia. Udawaj że znowu tam jesteś. Stań albo usiądź jak wtedy i wykonuj te same gesty. Będziesz potrzebował też czasu aby stworzyć w wyobraźni okrąg który cię zadowoli a później połączyć go z uczuciem miłości. Czasami dobrze jest wychodzić kilka razy z okręgu, by wzmocnić uczucie i upewnić się, czy obraz okręgu rzeczywiście stał się "spustem" dla twojego odczucia. Zechciej też upewnić się, że sygnały, które wybierasz, są rzeczywiście tymi, które pojawią się w momencie kiedy najbardziej potrzebujesz uczucia miłości. Do środka okręgu wchodź natychmiast kiedy uświadomisz sobie sygnały, tak by uczucie pojawiło się zanim naprawdę będziesz go potrzebować. W końcu sprawdź, czy połączenie jest solidne. Jeśli tak, sygnały będą natychmiast wywoływać pozytywne odczucia okręgu doskonałości. Jeśli nie, cofnij się i odnajdź słaby punkt aby móc go wzmocnić.

Jeżeli kiedykolwiek doświadczyłeś swego potencjału, choćby przez krótką chwilę, to znaczy, że masz go na zawsze a dzięki okręgowi doskonałości możesz z niego korzystać kiedy zechcesz. Naprawdę posiadasz w sobie cały potencjał, którego potrzebujesz.

Jeszcze raz przypominam, że ten proces możesz wykonywać do wszystkich sytuacji przyszłych, kształtując w ten sposób różnorodne uczucia. Z całą pewnością jednak uczucie Miłości odgrywa kluczową rolę we wszystkich etapach zjawiska o którym mówimy. Pewne szkoły medytacji zalecają taki schemat: Będąc w stanie głębokiego relaksu, przywołujemy w pamięci uczucie wszechobecnej miłości i przelewamy je - najpierw na siebie, później na naszych przyjaciół, rodzinę, osoby które autentycznie kochamy, następnie na osoby do których mamy obojętny stosunek ale spotykamy je na co dzień by w końcu dojść do naszych wrogów, ludzi w których obecności nie czujemy się najlepiej. Takie zachowanie ma przynieść i rzeczywiście przynosi wspaniałe rezultaty w naszym życiu. Warto zwrócić tutaj uwagę na kolejność "emitowania" miłości. Zawsze zaczynamy od siebie. Sugeruje to, że jesteśmy w tym procesie osobą najważniejszą. Jest tak w istocie i zrozumienie tego jest podstawą wszelkich starań na drodze do.........

"Kiedy znajdowałem się w stanie pierwotnym, nie miałem Boga...: kochałem tylko siebie i nic więcej. Kochałem to, czym byłem, i byłem tym co kochałem, i byłem wolny od Boga i od wszystkich spraw... Więc błagamy Boga, aby uwolnił nas od Boga, abyśmy pojęli prawdę i radowali się nią wiecznie, tam, gdzie archaniołowie, mucha i dusza są sobie podobni, tam, gdzie ja byłem i gdzie kochałem to, czym byłem, i byłem tym, co kochałem..."

Mistrz Eckhard, kazanie Beati Pauperes Spiritu

do góry strony
OBE Lekcja 6: Ego

Jak ktoś Ci powie OBE Przyjacielu, Wielki, Dumny Wojowniku, OBE Spartiato jakiego Matka Ziemia nie nosiła na swym grzbiecie od 1000 lat, że Ego jest niepotrzebne i utrudnia tzw, a nich to rzeknę, choć przez gardło mi to przechodzi z trudem, rozwój duchowy, powiedz mu, ale tak porządnie do słuchu i prosto w oczy, że gada jak potłuczony! Nie słuchaj go i omijaj szerokim łukiem. OBE Człowiek potrzebuje silnego Ego, bo doświadczenia jakie zbiera są niekiedy kurewsko ciężkie do zniesienia i bez wiary w siebie, bez dumy, honoru bez szczypty zdrowego Ego wylądowałby w psychiatryku! Noś głowę dumnie już po pierwszym wyjściu, po słabym LD-ku, czy po wyciagnięciu astral-ręki. To Cię wzmocni i nie wstyć się swojego Ego. Ponad to mając zdrowe Ego, nikt Tobą nie będzie rządził, nie słuchaj się nikogo, tylko siebie, własnego Wnętrza. A właśne? Eksplorowałeś swoją Jaźń? Skierowałeś fazę do ŚRODKA? W tej tylko kwestii słuchaj się Sugiera, he he he… Podążaj za własnym Wnętrzem. Sugier tylko może przysunąć Ci lustro… Jak już będziesz WOLNY, daj se z nim spokój, poważnie. No chyba, że chcesz razem z nim zagrać w fajowską, super-cool grę. Rożne są jej nazwy. Dla mnie jest zajebista i full wypasiona: OBE Demolka, OBE Rebelia, OBE Rozpierducha, OBE Mania, OBE Zmiana… a tak poważnie, wiesz co się kryje za parawanem Tej OBE Gry? Wiesz? No i znów musze być nieskromny. Ale tak, jak powiedziałem kiedyś na filmiku, który mi wyszedł jak wyszedł: skromność to udawanie kogoś kim się nie jest, czyli kłamanie! Otóż za OBE Rebelią kryje się, Nasz wspólny, Wielki i Niezmiernie Intensywny FLESZ BIAŁEGO ŚWIATŁA… I co wyszedłem na czuba? OBE Maniaka? Tak? To dobrze....Pamiętaj OBE Mistrzu, czy tez OBE Nowicjuszu: Twoje Ego ma być w słodkiej równowadze: nie bądź jak książe, bo to za mało. Nie bądź jak cesarz, bo to ciut za dużo. Bądź jak KRÓL, King OBE Fazy! Wszyscy jesteśmy Królami! Wszyscy jesteśmy Bogami! Wszyscy jesteśmy Równi! Piękni, Mądrzy i Doskonali! Amen!

do góry strony
OBE Lekcja 5: Skierowanie Fazy do ŚRODKA, czyli eksploracja Jaźni Obserwatora

Przeglądając swoje zapiski w głowie, bo do dzienników-bazgrołów, rzadko sięgam, może to błąd, ale nie chce mi się czytać tych wypocin, nota bene: nie miałbym zapisków w głowie gdybym wcześniej nie wybazgrał ich do papierowego dziennika, zauważyłem, że większość dokonań i głębszych odkryć, miało miejsce albo przypadkiem albo za sprawką subtelnej pomocy MTJ. To taka dygresja…

A teraz wrócimy do tematu. Jak skierować fazę do siebie? Pierwsza sprawa: cokolwiek chcesz osiągnąć w Poza, najpierw musisz sobie to wbić porządnie do głowy w Realu, jako CEL numer jeden. Musisz nim przesiąknąć do szpiku. Jak już będzie osadzony i konkretnie „wystawał” z folderu „Pamiętam”, wówczas możesz startować w Kosmos. Chcesz skierować fazę do ŚRODKA siebie? Nie słyszę! Głoooośniej! OK, widzę, że stało się to Twoim pragnieniem numer jeden. Bardzo dobrze. Masz już pewne osiągnięcia w dostrajaniu się do innych rzeczywistości niż Fizyczny Świat? Tak, do super. Nie, to znakomicie. Nie jest to istotne. Technika ta jest w równej mierze dla początkujących, jak i zaawansowanych. A u tych ostatnich może zdziałać cuda, gdyż adept uświadomiony, że za chwilę nie będzie „wychodził”, tylko „wchodził”do siebie może przełamać pewne bariery. No, bo tak. Ty teraz nie wychodzisz na zewnątrz tylko wchodzisz do ŚRODKA Siebie. A jakże tam jest cudownie, mówię Ci złote OBE Runo. Same diamenciki… Oczywiście metoda 4+1 jest nadal podstawą i nic się tu nie zmienia. Jak już jesteś rozbudzony i przesiąkniety myślą o skierowaniu siebie do siebie, brzmi to z deka dziwnie, ale tak jest już z językiem werbalnym silnie związanym z pojęciami dualistycznymi i czasoprzestrzennymi, ułomnym jest, że jezu, gdy chce się wyrazić coś, co nie dotyczy mnie, siebie, ciebie, czasu i przestrzeni, ale ciort z tym, jakoś spróbuje, może ktoś mnie skapuje.

Więc tak: wracasz do wyra po nocnym rozbudzaniu. Jesteś skupiony na Celu. Gdzie postrzegasz siebie, gdzie jest Twój ŚRODEK? Ja postrzegam go w korpusie tułowia, w okolicy serca, ale nie chodzi o czakrę . Dajmy już spokój z tymi czakrami. Zamykasz oczy i…. no właśnie… już wiesz o co chodzi? Wiesz na pewno, pamiętasz i już nic nie komplikujesz. Właśnie tu jest Twoje Ciepłe Wnętrze. Twój kochany DOM-ek. Zajrzyj do Niego. Odwiedź. Jesteś tu gospodarzem, więc nie musisz nawet pukać, po prostu wejdź… czekali tyle tysięcy lat na Ciebie… zaniedbałeś siebie, zapomniałeś o sobie? Wszystkim pomagasz a o sobie zapominasz? Szukasz na zewnątrz. Czy to w Realu, czy to w Astralu. Rwiesz się lecieć pod sam Emiter, zwiedzać Park, a nie obejrzysz się za siebie? Zatrzymaj się na chwilkę Gwiezdny Turysto Poszukiwaczu Przygód. Czas zerknąć, co tam jest w ŚRODKU… zerknij, wkręć się, zapadnij, zapukaj, otwórz… nie na zewnątrz, a do ŚRODKA…. cóż tam jest… nawet w płytkim OP* Ci to wyjdzie. Jakież to pocieszenie dla Spragnionego Podróżnika. Cudowny skrót do WOLNOŚCI. Powodzenia. Trzymam kciuki.

OP- Obszar Przycielesny. Płytkie dostrojenie. Przesunięcie fazy do stanu paraliżu sennego. Niemożność powstania.

do góry strony
OBE Lekcja 4: Metoda wyjścia z ciała dla "czuciowców"

Szybciutko, szybciutko... bo OBE Ludziska cisną! Noble! Dawaj do pieca! Swoją-Naszą zajebiście wypasioną i super udoskonaloną OBE Maniakową wersję 4+1. Proszę oddaję Ci głos, bo mnie palce naparzają, a jeszcze muszę wklepać "Spotkanie z….niechaj powstanę : Robertem Monroe". Dla uświadomienia przypominamy, że technika 4+1 to PODSTAWA DOBREJ FAZY:

Jako, że wiele osób pyta mnie o sposób wychodzenia i jak to robię postanowiłem napisać to raz, a porządnie. Mam nadzieje, że tym którzy jeszcze nie wyszli coś to pomoże. Poniżej zamieszczam opis całej procedury jaką stosuję by wyjść z ciała.

Przede wszystkim potrzebna jest chęć samego wyjścia. Jeżeli naprawdę chcesz wyjść, to wyjdziesz, tylko musisz tego bardzo chcieć. Trzeba być tym przesiąkniętym całkowicie. Bojowe nastawienie... w końcu to walka o własną wolność!!!

Czy chcę wyjść w nocy, czy chce wyjść w dzień, technika pozostaje jednakowa. Różnica polega na tym, że próba dzienna nie jest poprzedzona snem. Czyli w ciągu dnia kładziemy się tak jakbyśmy robili to przy próbie nocnej po rozbudzaniu. Muszę zaznaczyć, że przy "4+1" są zdecydowanie lepsze efekty i jest to jakby bardziej naturalne i zarazem łatwiejsze ;) Dlaczego 4+1 piszę w cudzysłowu? Bo to nie jest sztywny schemat!! Jak dla mnie to tylko nazwa metody, równie dobrze może to być "technika przerywanego snu", albo "nocne wyjscie po fazie rem". Każdy tutaj powinien na sobie poeksperymentować po ilu godzinach snu powinien rozpocząć rozbudzanie a także czas samego rozbudzania. Ja trzymam się zasady minimum 4h max 7h a jeśli chodzi o rozbudzanie to od 5-40 min. Tak jak mówiłem, każdy tutaj powinien popróbować na sobie, jak mu wygodniej, kiedy osiąga efekty itp. Aha no i jeszcze bardzo ważna rzecz. Ilość prób musi być jak największa. Słyszę od niektórych osób, że na nich 4+1 nie działa i nie mogą wyjść. Narzekają na metodę i dalej nie próbują. Mi też zdarzało się, że nie mogłem wychodzić przez dłuższy okres czasu, mimo iż wciąż powtarzałem ten sam schemat. A jednak udwało się wychodzić. Jest wiele czynników, które w jakiś sposób mocno wpływają na niepowodzenie. Do największych zaliczyłbym szybkie zaśnięcie po ponownym położeniu się do łóżka, lub inaczej zbyt krótkie utrzymywanie świadomości. No dobra, jesteśmy rozbudzeni, kładziemy się do łóżka... nie zaszkodzi wypowiedzieć sobie krótkiej afirmacji podbudowywującej na duchu. Ja np. mówię sobie "Dobra Startujemy". Kładę się na plecach w pozycji, w której większości osób raczej trudno zasnąć. Przykryty kołderką nie za wysoko pod szyje tylko tak luźno żeby mi nie było za gorąco ani za zimno. Kierunki leżenia ciała północ - południe nie mają żadnego znaczenia, a może mają jeśli ktoś ma jakieś wcześniejsze uprzedzenia (po co się ograniczać hihihi). Leżę... i utrzymuję świadomość... staram się o niczym nie myśleć. Najlepiej jest całkowicie relaksowac ciało...delikatne oddechy w swoim spokojnym rytmie. Jak chcesz sobie liczyć od 100-0 to sobie licz... chcesz postymulować czakry to sobie postymuluj. Ja w myslach wręcz krzycze kilkakrotnie "wyjde z ciała, wyjde z ciała, wyjde z ciała". Masz po prostu być świadomy i nie usypiać. Już w tym stanie można z wielką szansą przewidzieć powodzenie próby, jeżeli jesteśmy spokojni i myśli nie naparzają ze wszystkich stron, to jest duża szansa, że się uda. Aczkolwiek, jak myśli napierniczają to też można wyjść, więc spox. I teraz tak... są 3 opcje. Pierwsza to, że w czasie tego leżenia pojawiają się symptomy jak przy wyjściu np. hipnagogi, wibracje, i inne. Druga, poczujemy jak ciało niefizyczne się odkleja np. nogi stają się leciutkie i unoszą się w górę (rys.1). Lub trzecia opcja nic się nie pojawiło. Pierwsza i druga opcja to wiadomo wyjście już praktycznie o mały krok. W moim przypadku było naprawde kilka wyjść z pleców. Więc jeżeli leżymy i czujemy, że to leżenie nas już jakby męczy...(u mnie zazwyczaj trwa to od 30min-1h staram się leżeć jak najdłużej), że ciało już drętwieje i mamy ochote przewrócić się na pozycje w której zazwyczaj zasypiamy (w moim przypadku jest to pozycja na boku) po prostu to robimy... i staramy się utrzymywać świadomość. I znów powtarzam sobie "wyjde z ciała, wyjde z ciała, wyjde z ciała". Jak troche przyśniesz to też sie nic nie stanie... wibracje Cie powinny wybudzić i pobudzić świadomość. Więc leże na boku... próbując utrzymywać świadomość... pojawiają się 2 opcje. Pierwsza albo odczuwam wibracje albo nic się nie dzieje. Wiadomo w pierwszej opcji jesteśmy zaledwie o krok :) W drugiej opcji skoro nam niewygodnie na tym boku to przekładamy się na drugi i...staramy się utrzymać świadomość. Można tak się przewracać kilkakrotnie ale za którymś razem powinny pojawić się symptomy do wyjścia. Jeżeli nic się nie pojawiło a my normalnie usnęliśmy to i tak jest duża szansa na ld lub na kolejne wyjście z ja to nazywam hipnagogu. Pojawiają sie obrazy zupełnie jak sen...i uświadamiamy to sobie... nie pozostajemy w tym śnie tylko sen się urywa a my jesteśmy w stanie wibracji. Wtedy dopiero wychodzimy. Teraz samo wyjście w momencie wibracji. Nie muszę chyba wspominać, że w czasie wibracji nasze ciało fizyczne jest w paraliżu. Dlatego wszelkie próby ruchu za pomocą myśli odbywają się już ciałem niefizycznym (rys.2). Dobrą metodą jest wyturlanie się z łóżka ciałem niefizycznym (rys.3). Można też po prostu wstać z łóżka myśląc intensywnie o tym (rys.4). W pewnej chwili poczujemy ruch i czujemy jak wstajemy. Wrażenie jest niemalże identyczne jak w fizycznym świecie. Staramy się poczuć oparcie łóżka dotykać nogami podłogi itp. Wstaliśmy... troche ciemno to nic pocieraj oczy, pocieraj całe ciało... obraz się pojawia. Już jesteś poza dostrojony z całą świadomością. Przy wychodzeniu możemy odczuwać opór... jakbyśmy rozciągali gumę. Ja radze z tym sobie tak: albo zwiększam natężenie wibracji np. myśląc o tym, kierując uwagę na środek czoła, kierując uwagę na podbrzusze, lup prąc na chama !! Można też wyobrazić sobie jak się kołyszemy coś jak huśtanie się na hamaku. I dla bardzo szybkiego wyjścia metodą "dywanu". Mamy wibracje i wyobrażamy sobie pocieranie rąk o dywan. Robimy to intensywnie... po kilku sekundach już jesteśmy na dywanie będąc poza szybkie i skuteczne bez jakiejkolwiek walki ze strumieniem ściągającym. Może to być dowolny przedmiot... po prostu wyobrażamy sobie jak go dotykamy. Obojętnie czy to będzie szafa, krzesło czy ręka brata chodzi o intensywność odczuwania. Dywan jednak daje super efekty... proponuję nawet w fizycznym świecie spróbować :) W zasadzie to wszystko.... jak narazie :) jak mi się coś przypomni lub odkryję coś nowego to dopiszę co trzeba.

Czynniki niesprzyjające wyjściu: nerwowość, za wysoka lub za niska temperatura w pomieszczeniu, hałasy z zewnątrz, obfity posiłek poprzedzający próbę, potrzeby fizjologiczne, psychiczne przemęczenie, ból głowy, nadmierne spożycie alkoholu.

Udanych lotów życzę wszystkim OBE Maniakom !!!



OBE Lekcja 3: Motywacja

I szybciutko kolejna lekcja, bo OBE Wiara ciśnie. W sumie powinna być wymieniona jako pierwsza, gdyż jest najważniejsza! Tematem dzisiejszej lekcji (no nie, tylko proszę nie ziewać!) jest umiejętność utrzymywania, w miarę na stałym poziomie, by się za nadto nie wypalić: MOTYWACJI, właśnie to, co My OBE Maniacy teraz robimy w necie i poza nim! Motywujemy, zagrzewamy do boju, wspieramy jeden drugiego! Niesiemy OBE Energię! Ale uwaga: motywacja ma być jak stały ogień w piecu. Nie może być za duża, buchająca jak ze słomy płomienie, które fakt: na początku wielkie i gorące, szybko gasną. Motywacja nie może być też jak żar. Qrwa! Niechaj będzie jak święty płomień Hestii. Ognisko, do którego każdy z Nas OBE Maniaków będzie dokładał chrustu i każdy z Nas będzie mógł się przy nim ogrzać. Amen!


OBE Lekcja 2: Skrót do Wolności (napisany w skrócie)

Jak już wylądujesz w Poza, rozejrzyj się czy gdzieś w pobliżu nie ma Istoty, która przejawia wyraziste cechy charakteru. Niekoniecznie musi to być Furiat, tak jak to było w moim przypadku i którego znowu wypchnąłem za sprawą wizyty na paranormalne.pl. Spokojna głowa, wchłonę go z powrotem....

(dopisek z następnego dnia:....... już jest OK.... LOVE.....)

Wracając do tematu, może być to ktoś inny niż agresywna część Ciebie. Może to być jakakolwiek wyrazista, kontrastująca na tle OSPUO istota. Może to być pedant, który pochłonięty jest bezustannym sprzątaniem. Dziewczynka szukająca czegoś. Koleś, który mówi „daj fajeczkę” (jeżeli byłeś kiedyś palaczem), alkoholik, internauta przy kompie, automaniak, strojniś… skąd będziesz wiedział, że to inny aspekt Ciebie? Możesz mu zadać pytanie: czy jesteś moim JA? W OSPUO nie ma kłamstw. Niekiedy jest przemilczanie, ale nigdy wprowadzanie w błąd. Najprawdopodobniej istota nic Ci nie odpowie, bo będzie w letargu. To dobrze rokuje dla Was. Ja zawsze jednak pytam. Gdy trafisz na kogoś, kto odpowie: „nie” uuuuu może wyniknąć ciekawa przygoda… zapytaj się czy jest człowiekiem mającym ciało fizyczne, czyli śpiącym (świadomie lub nie świadomie). Jeśli ponownie usłyszysz negatywną odpowiedź, no cóż… sprawa na oddzielny temat.

Co dalej? Jeżeli odniesiesz wrażanie, że to inna część Ciebie - wchłaniaj go do siebie, wsadź go w siebie. Lekko lub na chama! Bez obaw, jeśli dojdzie do skuchy, bo takowa też się może zdarzyć, koleś przeleci przez Ciebie i tyle. Tak po prostu. Parę razy nie trafiłem na aspekt siebie. Co wówczas? Istota przenikała przeze mnie jak mgła lub odbijała się, jak wujek gienek z brzuszkiem. Nie pasowały częstotliwości? Nie wiem. Darek wszystkich rozumów nie pozjadał he he he… Darek swoje Jaźnie zbiera….

do góry strony
OBE Lekcja 1: Otwarcie Serca

Tuz przed snem, przed zaśnięciem, połóż swoje ciepłe dwie dłonie na swojej pięknej twarzy. Nie wstydź się pogłaszcz ją. Zasługujesz na to. Połóż dłonie na torsie, piersi, ramionach.... Ciepłym dotykiem utul siebie do snu. Wstydzisz się? Nic nie szkodzi. To nawet dobrze. Jedna z wielu emocji do doświadczenia. Powiedz sobie teraz najgłębszą prawdę o sobie samym. Znasz to Prawdę. Powiedz najpierw w umyśle, później po cichu, na głos: Boże nigdy siebie tak nie KOCHAŁEM jak Teraz, w tej chwili. Tak bardzo siebie kocham... Wszystkie mnie z wczoraj, przedwczoraj i dzisiaj... Kochasz siebie? No pewnie że tak! Wszystkie części mnie do mnie! Spójrz do okola. A ten świat kochasz?... ludzi.... kochaj i czujnie w MIŁOŚCI zasypiaj.....
  • +
  • -
  • 0

Dołączona grafika


#2 Kosaa

    Jedność z Jah

  • Green Team
  • 1073 Postów:
  • LokalizacjaAmsterdam

Napisano 13 grudzień 2010 - 11:39

Tutaj jak dzięki OOBE, można leczyć ludzi .. leczyć ludzi, dla których nie ma już nadziei i nie da się ich dalej leczyć w szpitalu, tutaj pokazany jest przykład nowotworu rozsianego po całym organiźmie człowieka. Zapraszam do czytania :)


Carcinoma! Non grata! Madafaka! Jak Ja cię, qurwa nienawidzę! Przyjmij ludzką postać, a łep ci urwę i do szyj naszczę!
Czy życie, musi być pełne dramatyzmu? Mówisz BOŻE, że nie może być inaczej? A ja CI mówię, że może być inaczej.
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie ...
Nie godzę się! Słyszysz?! Nie wyrażam zgody na To!
Ja też mam coś do powiedzenia!

Najpierw obaj dziadkowi, ojciec a teraz matka ... TY ... chyba CIĘ pojebało! Nigdy! Dobra, niech se umrze, ale na coś innego i nie teraz, lecz ... no niech tam ... za ćwierć wieku, tak za 25lat.
Mam CIĘ poprosić? Wiesz co? Jak słyszę coś takiego, przypominam sobie widok, który często mam przed oczami jadąc do roboty ...

Majdanek. Czyż oni CIĘ nie prosili? Jestem pewien, że nawet CIĘ błagali! I co? Mydło z nich zrobili! Dobrze, jeśli to ma coś pomóc to CIĘ błagam: daj mi siłę i energię, daj ją matce, niech to gówno spiepsza z jej ciała! Błagam CIĘ!

12 sierpnia 2006 matka trafiła do szpitala, bo coś ją bolał brzuch. Standardowa diagnoza: zapalenie pęcherzyka żółciowego,
standardowy zabieg: cholecystectomia, a jeszcze wcześniej standardowe badania: krew, mocz i ... prześwietlenie płuc.
- Pani Mario, wyniki są niezaciekawe. Istnieje podejrzenie ...

Dołączona grafika
Dołączona grafika

- Panie doktorze? I co teraz? Co mamy robić?
- Dalsze leczenie już nie u nas, na pulmonologii i torakochrurgii,
lecz wcześniej potrzeba skierowanie od rodzinnego ...
- Skierowanie od rodzinnego?
- Tak, musi wypisać, bo nie przyjmą na pulmonologię.
Poczekajcie, a macie skierowanie od nas?

Dołączona grafika

Jebana biurokracja!
Będę teraz jeździł od lekarza do lekarza za świstkami!
Boże dodaj mi sił bym nie ocipiał!
Jak boga kocham czas na Rebelię!

Dołączona grafika

Ciekawe, co powiedzą na płucnym?
Niech zrobią jeszcze raz prześwietlenie. Może to jakaś pomyłka.
Boże, co za koszmar. Ci ludzie, w poczekalni.
Normalnie jak w jakimś obozie. Piżamy, nawet niektóre w pasy, łyse głowy u kobiet i dzieci ...

Mówisz BOŻE, że dalej se działasz, tylko w białych rękawiczkach.
Co to za różnica czy oni giną od gazu czy raka! Tylko, dlatego, że ten nie ma postaci ludzkiej? Bo jest nadzieja, że wyzdrowieją.

Powiedz to tej matce, co trzyma, łyse dziecko na kolanach ...
Gorzej cierpi niż to dziecko! Mówisz, że nie umrą, tylko zmienią Stan? Mi to mówisz! Cierpienie jest cierpieniem i ma go nie być!
A więc jednak jest ...

Kolejne badanie potwierdziły obecność tego czegoś
i to nie tylko w płucach. Są również przerzuty na wątrobę.
- Panowie, rozumiem, że obaj jesteście synami, tak?
- Tak pani doktor ...
- Bądźmy szczerzy ... rokowania nie są za dobre ...
jest to śmiertelna choroba ...
- Ile mamie zostało czasu?
- Tego nikt nie może stwierdzić ...
- No, ale ile? Rok, dwa pięć lat?
- Choroba jest w zaawansowanym stanie ... nie jest za dobrze ...
Wciąż szukamy źródła. To, co jest w płucach i wątrobie,
są to przerzuty ...
- Może je wyciąć? Naświetlić?
- Nie możemy rozpocząć żadnego leczenia, bez ustalenia źródła ...

Matce porobiono wszelkie możliwe badania gastroskopię, bronchoskopię, usg, tomograf, mammografię, jeszcze raz prześwietlenie.
Nie powiem, na dobrych trafiła lekarzy. Byli bardzo wyrozumiali
i uprzejmi, a przede wszystkim fachowi.
Po paru tygodniach znaleźli źródło. Okazała się być nim macica

http://www.obemania....rcinoma/5-1.jpg
http://www.obemania....rcinoma/5-1.jpg
http://www.obemania....rcinoma/6-1.jpg
http://www.obemania.pl/carcinoma/8.jpg

- Panie doktorze? Ja przepraszam, za moje ciągłe sugestie,
ja wiem, że nie jestem zbyt kompetentny w tych sprawach,
ale czy by nie dało się tego wyciąć? Usunąć źródło?
- To jest przypadek nieoperacyjny ... Nowotwór,
jest ... zaawansowany ...

Tu se pomyślałem: nie jest! Co oni pierdolą! Nie jest!
To tyko wyniki badań, głupi papier, klisza, jebana klisza,
to jest podejrzenie o nowotwór, taki jest wynik badań!
Ale nowotwór nie jest, nie ma go! Proszę, matka siedzi na łóżku, dobrze wygląda, trochę zapłakana, bo co będzie z Nianią?
Nie będzie miała babci ... Co za koszmar!

Dopiero teraz płaczę jak to piszę ...
Dziwne, ale wtedy nie płakałem ...
Nie chciałem dać MU satysfakcji. Inni płakali, ja nie!
Obiecywałem sobie też, że jeśli nawet matka odejdzie,
to wszystko zrobię, żeby nie cierpiała.
Załatwię jej jakieś fajne narkotyki, a na pogrzebię takiego wała:
nie uronię nawet łezki! Ale póki, co będę działał.
Zrobię wszystko, żeby nie umarła. Zrobię to nie tylko dla niej,
bo ją bardzo kocham, ale przede wszystkim dla siebie.

Bo se k***a nie życzę tego doświadczać! Zrobię to też dla CIEBIE Boże, żeby CI zepsuć Twój jebany boży plan ...
Jesteś ze mną, dobrze. Jesteś przeciwko mnie drugie dobrze.
Czas na Rebelię! Dobra, nie będę CI już pyskował, błagam CIĘ,
pomóż mi ... Coś mi wciąż mówiło, że będzie wszystko OK.
Może to jakiś mechanizm obronne ego, samooszukiwanie się.
Bez przerwy myślałem, że matka z tego wyjdzie.
Co ty Darek, to wyrok!

Jeszcze, żeby to było tylko w jednym miejscu. Ona ma to po całym ciele. Nie ma ratunku. Słyszałeś, co mówili lekarze ...

Co mogę zrobić na tą chwilę by matce pomóc, odmienić los,
przyszły los? Medycyna konwencjonalna niech robi swoje,
nie należy jej lekceważyć. Nawet, jeśli przypisane leki przez lekarza mają dać efekt placebo. A nóż pomogą. Co jeszcze?
Matka niech się modli, aby jej tylko dewocja nie opierdoliła.
Niech się wszyscy modlą, na pewno to robią.

Modlą się o jej zdrowie, a jak nie pójdzie to lekko śmierć.
Ja się nie muszę modlić! Mam z NIM na pieniku więc nonstop prowadzę boży dialog. Co mogę jeszcze? A co mi szkodzi,
najwyżej zrobię z siebie idiotę: będę codziennie przyjeżdżał do matki i, jak to się śmiesznie nazywa, kładł dłonie na podejrzane miejsca.

Tak też robiłem. Ja znachor? Zawsze się śmiałem z uzdrowicieli. Mówiłem o nich: mają ręce, które liczą, a nie leczą.
A może by tak pojechać do któregoś z nich?
Co mogę jeszcze zrobić by odmienić los? Myśleć pozytywnie?

Myślę, myślę aż od tego myślenie normalnie kości mnie bolą!
Jak se k***a pomyślę, że za pół roku matka pójdzie do piachu ...
ale nie widzę tego ... to będzie zima, mróz,
nie kopanie tylko kucie grobu, jak u ojca ...

Nie, nie widzę tego ... czy umrze latem, pożyje sobie trochę dłużej? Nie, nie widzę tego ... naprawdę tego nie widzę,
nie oszukuję siebie! W ogóle mi to zakrawa na jakiś sen,
koszmar, co prawda, ale sen ... Co mogę jeszcze zrobić by odmienić los? Przyszły los, przyszłe teraz? No jak to, co?

Niech ja cię tylko dorwę w Poza!
Dlaczego po tylu latach nie znalazłem łatwego sposobu na opuszczenie ciała? Wyszedłem z wprawy? Mam coś zipać, żeby wychodzić?
Ale wówczas, czy to będzie wyjście czy halun?
Setki wyjść i wciąż te bariery.

Z drugiej strony, jak bym wychodził z łatwością, czy nie wylądowałbym w psychiatryku? Tam wszyscy co chwilę z ciał wychodzą. Ok, tej nocy musi się udać:

Ciemność, szaro-mglista ciemność. Powoli napływa świadomość. Kieruję się w stronę głębszej fazy. Po lewej kształtuje się obraz OSPUO. Gdzie wyląduję? To mosir, basen, już idę po kafelkach. Dopływa więcej świadomości.
Dostrzegam po drugiej stronie basenu postać mężczyzny.
Patrzy na mnie. Ratownik, kierownik basenu.
Jest! Pełna świadomość!

Dla pewności powtarzam na głos: jestem świadomy ...
Błyskawicznie napływa pamięć: ratuj matkę! Dobra!
Tylko, żeby faza się nie cofnęła. Kieruję się w stronę mężczyzny.
Nie spuszczam z niego wzroku. Teraz udaje, że mnie nie widzi. Wypalam:
- Czy matka będzie żyć?
- Może być tak, że umrze.

To nie tak źle, może, więc oni sami nie wiedzą i jest nadzieja.
Myśli płyną jak błyskawica. Poznaje tego jegomościa,
niby-Ratownika, to ten sam, co parę lat temu,
odpowiedział mi na pytanie: ile będę żył?

Spojrzał w tył za mnie, jakby pytał o przyzwolenie Kogoś,
kto stał za moimi plecami. Powiedział cyfrę i widząc moją konsternację na twarzy, po chwili dodał: na teraz.
Wszystko jest w naszych rękach! A więc do dzieła!

Odchodzę w bok, tu jest jeszcze lepsza faza OSPUO bardziej wyraziste, mocniej ukształtowane. To dobre miejsce.
Wysyłam sygnał. MTJ, pomóż mi uratować matkę!
Ledwo, co zdążyłem pomyśleć i już jest. Silny Strumień znajomej mi Energii pcha mnie w plecy. Lecę. Nie możliwe!
Nie wierzę! To jakaś bajka! Czyżby miało się to okazać takie łatwe?

Niech ja go dorwę, wyrwę sukinsyna! Lecę i lecę ...
dawno tak długo nie leciałem. Aby się tylko faza nie cofnęła.
No właśnie, a co z fazą? Nie spłyca się, ani nie zgłębia.
Utrzymuje się na jednym poziomie.
Tylko ten ruch do przodu i mijane, kolejne krainy OSPUO.

Nie są to moje OSPU'a. Jedno, drugie, następne ...
sporo ich jest ... wlatuję, lecę chwilę, jakby przez cudzą krainę snu, która rozsuwa się odsłaniając kolejną i kolejną ...
A cóż to? Faza zmienia kierunek. Zacieśnia się i zwęża.

Ląduję. Pamiętam, co mam zrobić, mam świadomość i pamięć ... Czyżby się nie powiodło? Strumień MTJ gaśnie.
Nic z tego nie rozumiem. A cóż to za dziwna kraina?
Na lewo rzeka, raczej wartki strumień, prąd w nim silny.
Na nim mały, łukowy mostek. Dalej coś o nieznanej fazie, raczej wąskiej, bardzo wąskiej ...

Na prawo krótka ścieżka do drzwi, a za nimi znana mi faza
świadomego snu. Za plecami nic, tylko powrotu do ciała.
Zaś przede mną, mleczna mgła.

Wiem już: mam dokonać wyboru!
Wybieram: gdzie jest ten pierdolony rak?! Coś subtelnego
i ledwo zauważalnego z tyłu obraca mnie w stronę mostka
i nieznanej fazy. MTJ? Już GO nie ma. Dalej! Nie czekać!
Przez mostek! Biegnę, ale nie za szybko, by się nie unieść.

Mógłbym stracić kontrolę nad fazą.
Pod łukowym sklepieniem mostku żadna tam rzeka to
Strumień Energii SŚC! Krok w Nią i jestem w ciele.
Opuszczam mostek i wchodzę do ... jaskini, jamy, kanału ...

Tak, to jakiś kanał ... No nie! Tego to już za wiele!
Wszystko, co widzę przypomina alegorię,
animowany film "Było sobie życie". Jaki tu panuje ruch,
ciągła, bezustanna praca ... Stworzonka,
małe istotki nie podobne do niczego co kiedykolwiek widziałem, pracują, uwijają się w wielkiej, żywej maszynerii.

Gdzie to jest?! Jakaś istotka o czerwonej barwie,
sięgająca mi do kolan mówi niegłosem:
tu, u góry, pracujemy nad tym ...
Zerkam nad głowę i dostrzegam coś czarnego.

Przypomina to zwykłą sadzę. Osmolenie od kopcącego płomienia.
Jest w trzech miejscach. Sięgam ręką i z niebywałą łatwością
ściągam to coś. Zwykłe, czarne matowe pozłotko.
Nawet mi rąk nie brudzi. Co z tym zrobić?

Nie cisnę tego w kąt tutaj. Jestem, jak zwykle w samych gaciach.
Nie mam kieszeni. Takie trofeum ma mi przejść koło nosa?
Wkładam to coś, za gumkę w gaciach i pytam stworzonko:
- jest jeszcze gdzieś?
Nic nie odpowiada, tylko jeszcze bardziej uwija się, jakby chciało nadgonić robotę.

Dobra, nic tu po mnie, z reszto faza się spłyca.
Zabieram trofea i spadam. Mostu już nie ma, jest za to chwiejna kładka, a SŚC zamieniło się w pokaźną, rwącą rzekę.
Czyli faza się spłyca. Trudno utrzymać równowagę idąc po tej desce. Już jestem na drugiej stronie.

Faza wyrównana. Teraz kieruję się ścieżką do drzwi.
Tych samych, co wcześniej. Otwieram. Po prawej, za biurkiem,

- Jest jeszcze gdzieś to? - Wyciągam zza paska od spodni czarne, matowe pozłotko. Spodnie? Mam już na sobie spodnie?
O, i kurtka! Kurde, zaraz będę w ciele!
Szybko!
- Mów, czy jeszcze gdzieś jest?
- Pracujemy nad tym ... Pyk. Jestem w ciele.

Oto wyniki badań z 15-tego listopada 2006 roku, czyli nie całe trzy miesiące od rozpoznania.

Prześwietlenie płuc wraz z opisem:
Dołączona grafika

I najświeższe z 07.03.2007 opis usg jamy brzusznej
i prześwietlenia klatki piersiowej:
http://www.obemania....arcinoma/12.jpg
No i co carcinoma madafaka! Co masz do powiedzenia?
Jesteś malutka! Jesteś zwykłym śmieciem, czarnym,
matowym pazłotkiem!

A więc właściwie, co pomogło? Wszystko na raz.
Medycyna konwencjonalna. Naprawdę. Nie należy jej lekceważyć. Matka trafiła na dobrych lekarzy. Pokładała w nich ufność.
Nie dostała żadnej chemii i w tym wypadku był to strzał w dziesiątkę.

Czy wiara matki? Chciała żyć. Bezustannie modliła się do Boga,
żeby odmienił ... Sygnał szedł pierwsza klasa pod sam EMITER. Wsparcie rodziny. Marysiu będzie dobrze. I ich sygnały.

Boże, co to będzie jak Marysia umrze. To taka dobra kobiecina.
Może ten ksiądz, spotkany na onkologii. Proszę księdza,
ksiądz się pomodli za matkę. Kochani, bóg z wami.
Święć się imię twoje. Ale OBE Maniak wie swoje.
Czy codzienne nakładanie rąk pomogło?
Jak to robiłem sygnał wysyłałem w niebogłosy.
Po cichu oczywiście.

Rozmawiałem i z NIM i z nim.
JEGO prosiłem, błagałem, groziłem, kląłem, obiecywałem ...
A temu czemuś ... Ja byłem bogiem ... złym, okrutnym władcą ...

Nie zawsze miałem dość energii, niekiedy po prostu
nic mi się nie chciało, miałem doła. Wówczas tylko przykładałem
ręce i coś od niechcenia plotłem w myślach ...

Do matki przyjeżdżałem tylko wieczorami, dosłownie na 10min.
I jeszcze coś robiłem. Nadal to robię. Trochę mnie to wypala,
zupełnie jakbym to coś trzymał w nieustającym szachu ...

Muszę koniecznie zmienić podejście ... to wewnętrzne napięcie,
już teraz trochę słabsze ... muszę się go pozbyć ...
wyciszyć ... Nie ważne, co pomogło. Ważne, że matka jest z nami ...

Nie chcę broń boże tylko sobie przypisywać laurów zwycięstwa.
Jest ono wspólne ... Miałem jeszcze dwa podobne fazowania
do carcinomy. A właściwie do tego co po niej pozostało,
do śladów jakie po sobie pozostawiła carcinoma,
do lekko nadszarpniętej psychiki ...


Prawda jest taka: carcinoma madafaka!
Nie musisz być OBE Maniakiem by nieść pomoc innym,
zwłaszcza swoim bliskim, których kochasz. Naprawę, tak jest!
Wiem dobrze, że każdy z Was może odmienić swój los,
przyszłe teraz i nie chodzi tu tylko o choroby.
Słyszę niewerbalny głos, który mi mówi:

... przekaż im to ...
... nie bój się ...
... powiedz to głośno ...
... MIŁOŚĆ odkształca przyszłość ...

  • +
  • -
  • 0

Dołączona grafika


#3 Energic

    Wiadromaster xD

  • Weteran
  • 1348 Postów:
  • LokalizacjaMeryland!

Napisano 14 grudzień 2010 - 00:37

Kosa Dobre ! Na prawde dobre!

Nie dałem rady przeczytać całego ale drukuje to jutro i czytam cały dzień !

aż mi się cos w środku zrobiło mnie z tą fazą i ze snami, kiedyś pamiętam że cześto potrafiłem kontrolować sen i robić na prawde rzeczy o ktorych można tylko marzyc jak np skakanie ze 100piętrowych budynków czy latanie na deskorolce po niebie heheehe

tylko ze jak pale to nie pamiętam nawet snów a ten ziomek to tutaj pisał ze jara rzadko i nie pije prawie ; o

ja tak nie potrafie chyba ale chyba zrezygnuje i zaczne sie bawić w takie rzeczy daje na prawde do myślenia o tym POZAFIZYCZNYM materialbym świecie ludzi, kurwa ! to jest genialne stary !

BigUp stary !
:peace:
  • +
  • -
  • 0

#4 Skraj

    Kręci...

  • Użytkownik
  • 129 Postów:
  • LokalizacjaCzechy Śmiechy

Napisano 14 grudzień 2010 - 04:07

o kufa, chyba najdłuższy tekst na forum,
nie przyczytałem całego, ale taka myśl mi przyszła do głowy- każda zabawa powinna być rozsądna jeśli chce się być rozsądnym, hehe, masło maślane, powiem jedynie (nie wiem, może to i jest gdzies w środku powyższego tekstu napisane, nie czytałem całego) że nawet z taką zwyczajną rzeczą jaką jest sen, rozmyślanie, medytacja, nie powinno się zbyt igrać, bo można się wkręcić (jak w np.: narkotyki, sekciarstwo, zboczenia, seryjne morderstwa, hazard, itp. itd.) można też się przekręcić, hehe, może przesadzam, ale wszędzie śpią demony, a niechcący można je obudzić..
może te moje przewrażliwione wywody są wynikiem dość późnej pory i braku snu (znooowuuu), ale można je potraktować jako żart..
  • +
  • -
  • 0
gówno tam widać, ale i tak gówno to najlepszy nawóz

#5 Kosaa

    Jedność z Jah

  • Green Team
  • 1073 Postów:
  • LokalizacjaAmsterdam

Napisano 14 grudzień 2010 - 12:58

OOBE w sumie jest bezpieczne, jeszcze nie doświadczyłem ale staram się dziennie próbować, wg tej metody 4:1 :)
OOBE to jest coś w stylu świadomego śnienia, tylko wkraczasz na arenę która jest bardziej dostrojona jak w realu, możesz rozmawiać z swoim JA, zmarłymi, opiekunami itd itd robisz dosłownie wszystko na co masz ochotę, możesz nawet leczyć ludzi ..
Coś pięknego, niezbadane są możliwości ludzkiego mózgu ;)
Najważniejsze żeby się tego nie bać, i wierzyć że się uda, bo to się uda. Nie przejmujcie się jak nie uda się 10-40 razy bo w końcu będziecie na to gotowi i będzie takie ŁUUP, najlepiej mieć jakąś konkretną intencję na wyjście z ciała, a nie tylko się 'zadowalać'.
Czytałem to 3 razy, dobry tekst ;)

I tutaj macie autowywiad Darka Sugiera, opowiada o OOBE, to dla leniwych hehe

http://www.youtube.c...h?v=vCDWcgvT9BM

Generic, LD fajna sprawa i wyobraź sobie że świadome sny porównując do OOBE są dużo słabsze i przynoszą mniej przyjemności.
Aha i żeby polepszyć jakość snów, dobrze było by zainwestować w Korzeń Snów, można to kupić na magicznyogród.pl i na prawdę to działa, fajnie i szybko działa bez ujemnych skutków zdrowotnych. Ładnie ładnie hehe, to tak od siebie dodam. Lepiej też przestać pić albo pić nie wiele, np przez palenie trawy przestaję pamiętać sny, teraz nie palę jakiś czas i coraz więcej ich pamiętam, częsciej mam LD. Podobno jak macie LD wystarczy pomyśleć sobie coś w stylu "Koniec LD, czas na OOBE !!" i w śnie wyjść z ciała, łatwiej ponoć ale próbujcie ! Wszystko zależy od Was !! Nie można się zniechęcać, bo to się Wam uda ! Powodzenia i piszcie jak u Was z tym. Może jakieś uwagi na ten temat, coś nowego proszę wnosić to tematu bo na prawdę jest o czym rozmawiać. Do boju ludziska !!


edit : W sumie dziekuję, cieszę się że komuś się temat spodobał !! :peace:

Użytkownik Kosaa edytował ten post 14 grudzień 2010 - 13:09

  • +
  • -
  • 0

Dołączona grafika


#6 Kosaa

    Jedność z Jah

  • Green Team
  • 1073 Postów:
  • LokalizacjaAmsterdam

Napisano 15 grudzień 2010 - 14:34

Tutaj macie linka do tekstu który Darek Sugier przelał do swojej książki pt. "Miłość i Wolność poza ciałem"

http://members.chell...za%20Cialem.pdf
  • +
  • -
  • 0

Dołączona grafika


#7 TERRORIST

    Pali to co skręcił...

  • Użytkownik
  • 205 Postów:

Napisano 16 grudzień 2010 - 01:45

Przeczytałem całe :D (sam w to niewierze że przeczytałem).
Kiedyś jeszcze za dobrych czasów z ziomkami sie w to bawiliśmy ziomkom niby wyszło . mi osobiscie oprucz LD to OOBE nigdy nie wyszło niewiem dlaczego . Ale niemam zamiaru do tego wracać bo to mi sie tak nipodoba jak piszą .
  • +
  • -
  • 0
Na'vi powiadają:"... Każdy rodzi się dwa razy, drugie narodziny to zdobycie pozycji wśród ludzi..."

#8 Kosaa

    Jedność z Jah

  • Green Team
  • 1073 Postów:
  • LokalizacjaAmsterdam

Napisano 20 grudzień 2010 - 03:23

próbujcie próbujcie to wyjdziecie :) zdeterminowanie, wiara w Siebie, nadzieja jest Wam tylko potrzebna ! Jak Darek powiedział "Walczcie bo to przecież walka o Wolność !" (czy jakoś tak ale w każdym razie o to chodzi :) )!
  • +
  • -
  • 0

Dołączona grafika


#9 UsmiechnietyBarman

    Ścina...

  • Użytkownik
  • 82 Postów:

Napisano 13 marzec 2011 - 12:27

OOBE, zawsze na propsie. Jutro to przeczytam ha
  • +
  • -
  • 0
Dołączona grafika





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych