Skocz do zawartości



Armata na wróbla


  • Nie możesz odpowiedzieć
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 Eruil

    Jedność z Jah

  • Administrator
  • 2109 Postów:

Napisano 22 lipiec 2009 - 18:20

Cytat

Pół grama marihuany czy kilogram amfetaminy, płotka i rekin wpadają do tej samej sieci. Najczęściej płotki, czyli dzieciaki. Ten nieefektywny system oprócz kosztów społecznych pochłania rocznie 230 mln zł

W Polsce posiadanie każdej, choćby minimalnej ilości narkotyku jest karalne - grozi za nie grzywna, ograniczenie lub pozbawienie wolności. Mówi o tym art. 62 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Wielu ekspertów podkreśla jednak, że zapis ten wcale nie służy przeciwdziałaniu narkomanii. Przeciwnie - szkodzi.

Wiemy z różnych badań, że od 10 do 24 proc. młodzieży miało tylko w ostatnim roku kontakt z narkotykami. Ryzykowali tym samym areszt, sprawę karną i więzienie, czyli całą swoją przyszłość. Art. 62. uniemożliwia skuteczną profilaktykę i tzw. redukcję szkód - czyli między innymi prowadzenie miejsc, w których użytkownicy heroiny mogliby w bezpieczny sposób wstrzyknąć narkotyk.


Badania prowadzone przez Instytut Spraw Publicznych na zlecenie Programu Globalnej Polityki Narkotykowej Open Society Institute rzucają światło na jeszcze inne konsekwencje tego zapisu - koszty. Realizacja art. 62 pochłania ok. 230 mln zł rocznie z budżetu wymiaru sprawiedliwości. To zgrubny szacunek obliczony na podstawie danych policji i Ministerstwa Sprawiedliwości.

Dla policjantów art. 62 to - jak relacjonuje jeden z funkcjonariuszy - "statystycznie piękna sprawa". Wykrywalność jest stuprocentowa. Każde zatrzymanie osoby, która ma przy sobie choćby minimalną ilość narkotyku, równe jest wykryciu sprawcy przestępstwa.

W oczach prokuratury i sądu sprawy z art. 62 są łatwiejsze niż inne. Jeden z sędziów pytany o to, czy sprawy te nie "zapychają" sądów, stwierdza: "Nie, za to polepsza statystyki. To sprawy łatwe dowodowo". Nie dziwi więc, że niemal 70 proc. wyroków z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dotyczy właśnie art. 62 (dane za rok 2007).

Art. 62 pozwala wytoczyć tę samą armatę proceduralno-prawną na: dilera handlującego narkotykami, studenta, który został przyłapany z nabitą fifką marihuany, a także osobę uzależnioną.

Zawsze ktoś wpadnie: - Bo ta ustawa w obecnym brzmieniu to świetny instrument, by robić to, co najprostsze, czyli łapać dzieciaki - stwierdza jeden z prokuratorów. A więc organy ścigania celowo skupiają się na drobnych sprawach? Z punktu widzenia statystyk policyjnych nie jest istotne, czy zatrzymany miał przy sobie pół grama marihuany, czy kilogram amfetaminy - płotka i rekin wpadają do tej samej kategorii.

Czy art. 62 jest tak samo skuteczny w łapaniu handlarzy narkotyków, co w nabijaniu statystyk? Raczej nie. Dilerzy są trudno uchwytni. - Diler powie policjantom: "Kupiłem od Zenka, pierwszy raz go widziałem, nie mam do niego telefonu, po prostu mnie zaczepił i pytał, czy nie chcę kupić, no to kupiłem". I oni nic z tym dalej nie zrobią - relacjonuje jeden z naszych respondentów.

Trzeba pamiętać, że większość drobnych dilerów nie tylko nie chce, ale też nie jest w stanie doprowadzić policji do grubych ryb.

Przedstawiciele prokuratury i sądu, z którymi rozmawiałyśmy, uważają, że w gorszej sytuacji będzie student: - Jeśli nie śledzi na bieżąco zmian w ustawach, nastraszą go i pęknie. Ale nawet jeśli wskaże dilera, jest wysoce prawdopodobne, że w momencie rozprawy sądowej zastraszony wycofa zeznania.

A co z osobą uzależnioną od narkotyków? Karać czy leczyć? Ten dylemat art. 62 zdaje się rozstrzygać, niestety, na rzecz karania. Ustawodawca przewidział wprawdzie w ustawie narzędzia, które umożliwiają leczenie osobie uzależnionej od narkotyków, ale nie są one chętnie stosowane.

Jeden z sędziów mówi: - Prokuratorzy są bardziej nastawieni na to, by sąd wymierzył karę. Nie myślą w ten sposób, w jaki myślał ustawodawca, gdy nałożył na sądy nie tylko obowiązek rozstrzygnięcia, czy przestępstwo zostało popełnione, i wymierzenia kary, ale także wyeliminowania źródła przestępstwa.

Konstrukcja ustawy w niektórych przypadkach wręcz utrudnia proces leczniczy. Osoba, która trafia na leczenie w trakcie trwania sprawy, musi je często przerwać, by dokończyć postępowanie. Sędziowie rzadko biorą pod uwagę uzależnienie przy orzekaniu kary. Dowodzi tego znikomy procent ekspertyz psychiatrycznych zlecanych przez prokuraturę i sąd. Bez podstaw, by stwierdzić uzależnienie, trudno zlecać leczenie.

W efekcie osoba uzależniona dostaje karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. Mechanizm uzależnienia popycha ją jednak do kolejnego przestępstwa posiadania narkotyku, wskutek czego kara zostaje odwieszona.

Komu więc służy art. 62? Na pewno organom ścigania. Daje też złudne poczucie bezpieczeństwa. Doświadczenia innych państw Europy pokazują jednak, że dzisiejsza polityka antynarkotykowa potrzebuje bardziej precyzyjnych narzędzi i synergii działania różnych resortów. Obecna armata proceduralno-prawna wytaczana na ślepo zarówno przeciw dilerom narkotyków, jak i ich ofiarom na pewno ma duże pole rażenia, ale czy uzasadnia koszty ekonomiczne, społeczne i psychologiczne, które ponosimy wszyscy?


Żródło:
http://wyborcza.pl/0,98994.html
  • +
  • -
  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych